Misiewicz interweniował u Raua w sprawie łódzkiego dewelopera? "GW" ujawnia szczegóły śledztwa

Śledczy badają nieprawidłowości w Polskiej Grupie Zbrojeniowej oraz to, komu były rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz pomagał w kontaktowaniu się z najważniejszymi osobami w państwie. "Prześwietlają m.in. jego kontakty z szefem MSZ Zbigniewem Rauem. Sprawdzają, czy w czasie, gdy Rau był wojewodą łódzkim, podjął się interwencji w sprawie dewelopera" - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Zobacz wideo

Jak piszą dziennikarze "Gazety Wyborczej", informacje o kontaktach Bartłomieja Misiewicza i urzędującego szefa polskiej dyplomacji Zbigniewa Raua docierały do nich już wcześniej, jednak trudno było je potwierdzić. Dowody znalazły się w aktach śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w Polskiej Grupie Zbrojeniowej - dochodzenie to prowadzi Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu, a Misiewicz i inny były polityk PiS Mariusz Antoni K., mają zarzuty działania na szkodę PGZ i płatnej protekcji.

"Zbigniew Rau był już przesłuchiwany. Krótko przed objęciem teki szefa MSZ - 2 lipca 2019 r., w czasie gdy pełnił jeszcze funkcję wojewody łódzkiego. I choć z akt sprawy dotyczącej PGZ protokół z jego zeznaniami został usunięty, nieoficjalnie udało nam się ustalić, co interesowało wówczas śledczych" - czytamy w "GW". - Pytany był m.in. o to, czy podjął się interwencji w sprawie planowanej inwestycji spółki Central Fund of Immovables kontrolowanej przez rodzinę Adama Kawczyńskiego. W imieniu biznesmena zgłosił się do niego Misiewicz - mówił informator gazety. 

"GW" podaje, że Misiewicz chciał poprzez Raua dotrzeć do łódzkiej konserwator zabytków Aleksandry Stępień. Sam Rau nie zaprzeczył, że spotkał się z Misiewiczem, jednak jego rzeczniczka napisała, że " z działalnością pana Bartłomieja Misiewicza minister Zbigniew Rau nie miał nic wspólnego". 

Biznesmen zasłania się tajemnicą śledztwa

Bartłomiej Misiewicz został usunięty z PiS w kwietniu 2017 roku, a niedługo potem założył własną działalność. "Jedną z pierwszych firm, która się do niego zgłasza, jest Central Fund of Immovables (CFI) - deweloperska spółka z Łodzi, kontrolowana przez Adama Kawczyńskiego. Przy realizacji jednej ze swoich inwestycji firma miała problem z Łódzkim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków. Misiewicz zadeklarował pomoc w jego rozwiązaniu" - ustaliła "Wyborcza". W sprawie Kawczyńskiego były rzecznik MON miał interweniować nie tylko u Raua, ale również u łódzkich radnych. 

Wciąż pełniąca funkcję konserwatora zabytków Aleksandra Stępień nie chciała rozmawiać z dziennikarzami, a Adam Kawczyński stwierdził, że jego przesłuchanie w prokuraturze jest objęte tajemnicą i "nie zamierza z kimkolwiek rozmawiać o jego okolicznościach". - Postanowieniem prokuratora jestem zobowiązany do nieudzielania żadnych informacji w tej sprawie - zaznaczył przedsiębiorca. 

"GW" podaje jednak, że dokumenty potwierdzające związki Kawczyńskiego z Misiewiczem potwierdzają akta śledztwa ws. PGZ, a w lutym 2018 roku spotkanie Kawczyńskiego z Misiewiczem w jednej z warszawskich kawiarni zarejestrował paparazzi. Jak przypomina gazeta, to niejedyny wątek wyłączony przez prokuraturę do osobnego postępowania ze śledztwa dotyczącego PGZ, bo śledczy prześwietlają również kontakty byłego rzecznika MON z wrocławskim przedsiębiorcą Radosławem Tadajewskim.

DOSTĘP PREMIUM