Kowal o akcji Sterczewskiego: Rozumiem pobudki. Inna sprawa, czy to jest skuteczne

Poseł Franciszek Sterczewski próbował przedrzeć się przez kordon straży i wojska z pomocą dla koczujących w Usnarzu migrantów. - Nie wiem, czy koniecznie muszą to robić posłowie. To tak jakby pomagali chirurgowi czy policjantowi w jego pracy. Rozumiem tych posłów, szanuję pobudki. Te akcje to wyraz ich wrażliwości, ale żeby działać efektywnie, to trzeba to robić inaczej - komentował w TOK FM Paweł Kowal.
Zobacz wideo

Poseł KO Franciszek Sterczewski próbował przedrzeć się przez kordon funkcjonariuszy i dotrzeć do koczujących w Usnarzu migrantów z Afganistanu. Polityk został powstrzymany przez służby. Jego działania wywołały falę skrajnych komentarzy w sieci.

Do akcji Sterczewskiego odniósł się w Poranku Radia TOK FM jego kolega z klubu KO - poseł Paweł Kowal. - Jestem w stanie zrozumieć, że kimś kieruje wrażliwość i chęć doraźnego udzielenia pomocy. Inna sprawa czy to jest skuteczne, jakie to przynosi efekty polityczne i publiczne – mówił były wiceminister spraw zagranicznych.

Według Kowala efektywnie działanie polega na tym, żeby wymuszać na rządzie działanie zgodnie ze standardami. – Czyli domagać się prowadzenia polityki migracyjnej, a nie likwidowania odpowiedzialnego za to departamentu. Wymagać dyskusji na ten temat i realnego przygotowywania się na kryzys migracyjny, który dopiero może nastąpić – wyliczał.

Poseł Kowal uważa, że "korygowanie" zachowań funkcjonariuszy na granicy nie przeniesie żadnego efektu. – Nie wiem, czy koniecznie muszą to robić posłowie. To tak jakby pomagali chirurgowi czy policjantowi w jego pracy. Ja rozumiem tych posłów, szanuję pobudki. Natomiast nie róbmy sobie żartów. Te akcje to wyraz ich wrażliwości, ale żeby działać efektywnie, to trzeba to robić inaczej. Jak nie pasuje nam praca danych funkcjonariuszy, to są odpowiednie procedury, żeby sprawdzić, czy wszystko jest zgodnie z przepisami – stwierdził.

Ganił też polityków rządu, którzy od kilku dni zabierają głos na temat sytuacji w Usnarzu. – Zrobili sobie festiwal przechwałek, kto jest skuteczniejszy w ochronie granic. Nie ma teraz takiej potrzeby. Żeby ten kryzys rozwiązać, nie dopuścić do tego, żeby się rozprzestrzeniał, to premier i ministrowie powinni oszczędniej gospodarować samochwalstwem. (…) Jestem przeciwnikiem przesady, to nikomu nie służy. Do rozwiązania sytuacji potrzebna jest cisza i spokój, a nie wielodniowe kłótnie i dyskusje – mówił poseł Koalicji Obywatelskiej.

"Ludzki gest" Sterczewskiego

Akcję posła Sterczewskiego komentowali też w Poranku Radia TOK FM publicyści. Według Agaty Szcześniak z oko.press to polskie władze zachowują się w stosunku do Afgańczyków niepoważnie. – A to był taki gest ludzki. Mnóstwo osób, które to oglądają, bezwzględnie kim są, mogło odczuć, iż w głowie im się to nie mieści. Może pojawić się odruch, żeby pomóc – mówiła publicystka

Więcej wątpliwości miał Marcin Makowski z Wirtualnej Polski. – Bieganie z reklamówką nie pomaga sprawie. Wyobraźmy sobie sytuację, że Sterczewski jakoś przechodzi przez granicę, to czy białoruscy pogranicznicy mieli go aresztować? To niebezpieczna sytuacja, która może być wykorzystana przez białoruskie media w celach propagandowych. Ten kryzys jest sto razy bardziej skomplikowany na poziomie geopolitycznym, niż te sytuacje, które obserwujemy – podkreślił Makowski.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM