Joanna Mucha: PiS celowo trzyma te 32 osoby, żebyśmy oglądali ten spektakl okrucieństwa

- Wiemy, że granica Polski z Białorusią cieknie, a my tego nie widzimy, bo jesteśmy skupieni na tej grupce osób i jesteśmy zmuszeni do patrzenia, jak oni umierają na naszych oczach - mówiła posłanka Joanna Mucha w TOK FM, wskazując zaniedbania, jakich władze Polski dopuściły się od czerwca tego roku.
Zobacz wideo

O kryzysie uchodźczym w Usnarzu Górnym na polsko-białoruskiej granicy rozmawiali goście Dominiki Wielowieyskiej w "Wyborach w TOK-u".

- PiS celowo trzyma te 32 osoby, żebyśmy oglądali ten spektakl okrucieństwa. Mamy tu żywych ludzi, którzy zaczynają ciężko chorować bądź umierać na naszych oczach - mówiła Joanna Mucha z Polski 2050. W jej opinii polskie władze tak postępuję, gdyż "wiedzą, że to sprzyja polaryzacji poglądów". - Po drugie, chcą pokazać, że są zdolni do wszystkiego.  I kolejny powód - wiemy, że granica Polski z Białorusią cieknie, a my tego nie widzimy, bo jesteśmy skupieni na tej grupce osób i jesteśmy zmuszeni do patrzenia, jak oni umierają na naszych oczach - dodawała. 

Przekonywała również, że "PiS nie chce wziąć odpowiedzialności za ich śmierć, więc będzie próbował wmówić, że "tam osoby się zmieniają, że jest jakaś rotacja". Podkreśliła, że cała sytuacja zaprzecza chrześcijaństwu i człowieczeństwu. 

Jak zaznaczyła: "Polska ma prawo bronić się przed zorganizowaną akcją Łukaszenki, ale pozostaje pytanie o używane środki". - Dlaczego rząd nie dowiedział się wszystkiego o operacji Śluza i nie przygotował się do niej? - pytała jeszcze. 

W podobnym tonie wypowiadała się Izabela Leszczyna z Platformy Obywatelskiej. - Polska i Europa powinny być stanowcze, bo nielegalny napływ imigrantów jest groźny, ale trzeba nakarmić ludzi głodnych, a chorym podać lekarstwa. I przyjąć wnioski azylowe, a potem je rzetelnie i sumiennie rozpatrzyć - mówiła w TOK FM. Tłumaczyła, że od czerwca należało współpracować z Unią Europejską, "zamiast kłócić się z nią, wypowiadać wojnę, lekceważyć wyroki".  Stwierdziła też, że trzeba było poprosić Frontex o pomoc.

- To jest hańba na cały świat, co rząd PiS robi na tej granicy. To nie jest tak, jak twierdzi PiS, że jak wpuścimy 30, to przyjdzie 300, trzy tysiące itd. Wzmacniajcie granicę, współpracujcie z Frontexem, pomogliście Litwinom, Litwini pewnie pomogą nam. Nie możecie zagłodzić ludzi na oczach świata - powiedziała Leszczyna. 

Dodała, że na drut kolczasty "patrzymy pewnie wszyscy z takim samym wstrętem". - Nie możemy narazić się na kryzys uchodźczy, ale to trzeba uniemożliwić Łukaszence te dodatkowe loty i przywożenie imigrantów. To są działania, które należy dziś podejmować ze zdwojoną siłą - zaznaczyła. 

Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych, który też był gościem audycji, usiłował narzucić narrację, że opozycja chciałaby wpuścić wszystkich uchodźców, mimo że posłanki wyraźnie mówiły o przyjmowaniu i rozpatrywaniu wniosków. Stwierdził też, że dołączyły "do chóru Białorusi" i mówią jak Aleksander Łukaszenka. 

"Operacja Śluza", czyli kryzys na granicy polsko-białoruskiej

Od czerwca 2021 roku wiadomo było, że na granicy polsko-białoruskiej zbliża się kryzys i że Aleksander Łukaszenka szykuje "Operację Śluza". Akcja nie jest nowa, bo pierwszy raz na mniejszą skalę została przeprowadzona 10 lat temu. -Tym razem przeprowadzić ją na o wiele większą skalę. Z tego co mówi BYPOL, cały czas ona się nazywa "Operacja Śluza", tylko tym razem celem nie jest już wymuszenie pieniędzy od Unii, ale destabilizacja - stworzenie sztucznego kryzysu w państwach, które najbardziej wspierają białoruską opozycję, czyli Litwa, Polska i Łotwa - tłumaczył Tadeusz Giczan, białoruski dziennikarz wcześniej w TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM