Trzaskowski: Donald robi politykę anty-PiS, a ja pytam, co dalej

Aby wygrać wybory, nie wystarczy liczyć, że PiS będzie słaby i ludzie się rozczarują. My musimy przedstawić ofertę, która będzie interesująca dla wyborców, która ich uwiedzie - ocenił w wywiadzie dla poniedziałkowej "Rzeczpospolitej" prezydent Warszawy, polityk PO Rafał Trzaskowski.
Zobacz wideo

Trzaskowski mówił w wywiadzie m.in. o trwającym do 2 września w olsztyńskim miasteczku akademickim wydarzeniu Campus Polska. Jak stwierdził, wygląda na to, że większość młodzieży zgromadzonej na Campusie ma poglądy dużo bardziej nowoczesne i progresywne niż przeciętny członek Platformy Obywatelskiej. - Ale dla wszystkich znajdziemy propozycję zaangażowania w życie społeczne - choćby przy nadzorowaniu uczciwego przebiegu kolejnych wyborów w komisjach. Campus to także pewnego rodzaju kierunkowskaz dla koleżanek i kolegów, aby wczuli się w puls młodego pokolenia - powiedział.

Na pytanie, czy środowisko KO ma dwie głowy: Tuska i Trzaskowskiego, Trzaskowski odparł, że przewodniczący jest jeden, ale wybory można wygrać tylko, jeżeli wszyscy będą razem: Tusk, Trzaskowski, cała Platforma Obywatelska, szerzej Koalicja i nowi ludzie.

- PiS niszczy fundamenty państwa, kwestionuje wszystko to, co zrobiliśmy przez 30 lat. Ale to też daje nam pewną szansę. Gdy opozycja dojdzie do władzy, będziemy mogli przedefiniować swoje widzenie świata i odważnie zaprojektować przyszłość. (...) Musimy tylko zupełnie inaczej podejść do wyzwań przyszłości. Campus ma w tym pomóc. Co z tego wyniknie, to się okaże. Campus nie ma być sformalizowaną strukturą, ale chcemy z tymi młodymi ludźmi utrzymywać kontakt. Chcielibyśmy, aby był wydarzeniem cyklicznym - podkreślił polityk PO.

Zauważył, że Donald Tusk jako szef partii musi się koncentrować na doraźnej polityce, a jego głównym celem jest pokonanie PiS. - Ja mam dziś ten luksus, by pracować w nieco innym tempie. By szukać odpowiedzi na pytania, co dalej. (...) Aby wygrać wybory, nie można liczyć tylko na to, że PiS się skończy, że będzie słaby i ludzie się rozczarują. My musimy przedstawić ofertę, która będzie interesująca dla wyborców, która ich uwiedzie, będąc wiarygodna, ofertę wynikającą z głębokich przemyśleń, także z przemyśleń młodych ludzi" - ocenił Trzaskowski.

Pytany, czy kwestia przywództwa w PO jest "na teraz" rozstrzygnięta, odpowiedział, że proponował, by przedyskutować wizje na przyszłość PO, gdy wrócił Tusk. - Ale moje koleżanki i koledzy w olbrzymiej większości powiedzieli mi, że nie ma takiej potrzeby. Skoro według nich wewnętrzna konkurencja może nam tylko zaszkodzić, to przecież nie będę dziś startował w wyborach (na szefa PO) tylko po to, żeby udowodnić komuś, że mam swoje ambicje - stwierdził.

Polityk odniósł się też do sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. - Mamy ludzi na granicy, którym trzeba natychmiast pomóc. Dowieźć wodę, żywność i lekarstwa. To kompletnie nie przeczy temu, że naszą granicę trzeba uszczelnić i mieć nad nią kontrolę. Problem polega na tym, że PiS od lat szczuł na imigrantów, nie zrobił niczego, by zaprojektować dalekosiężną politykę w tym zakresie. Twierdzenie, że pomoc tym ludziom zachęci innych, to jest absurd. PiS patrzy tylko na słupki sondaży, nic więcej - powiedział Trzaskowski.

DOSTĘP PREMIUM