Nitras tłumaczy się ze słów o "opiłowaniu przywilejów" Kościoła. "Takie jest prawo dynamicznej debaty"

- Czy pani naprawdę drżała o to, że będę chciał katolikom zabronić wyrażać poglądy? Przecież to absurd. Nie mam takich planów, ambicji ani takiego wyobrażenia o rzeczywistości. Nawet, jeśli moje słowo było niezręczne, to proszę się nie poddawać retoryce stosowanej przez media rządowe - mówił w TOK FM poseł Sławomir Nitras, tłumacząc się ze swoich słów o "opiłowaniu przywilejów" Kościoła.
Zobacz wideo

Szerokim echem poniosła się wypowiedź Sławomira Nitrasa na temat Kościoła i jego przywilejów. Podczas jednej z debat na Campus Polska organizowanym przez Trzaskowskiego, poseł KO powiedział, że "być może Kościół powinien zostać ukarany za wypowiedzenie posłuszeństwa państwu i nadmierny sojusz z obecną władzą". - To znaczy: musimy was opiłować z pewnych przywilejów, dlatego że jeżeli nie, to znowu podniesiecie głowę, jeżeli się cokolwiek zmieni - mówił. 

Wypowiedź Nitrasa szeroko omawiały i krytykowały w weekend rządowe media, choć również niektórzy politycy opozycji wypowiadali się na jej temat sceptycznie. Bartłomiej Sienkiewicz stwierdził, że wypowiedź jego partyjnego kolegi była "niedopuszczalna i niemądra". "Wyznawców żadnej religii nie wolno piłowa" - napisał na Twitterze. 

W Poranku TOK FM Nitras przekonywał, że mówił o "instytucjonalnym Kościele". - Bardzo często, kiedy się mówi o przywilejach Kościoła, to sprowadza się to tylko i wyłącznie do pieniędzy czy przede wszystkim do pieniędzy. W pewnym sensie jest to uzasadnione, bo te pieniądze najbardziej widać. A majątek publiczny jest jednak różnymi metodami do instytucji kościelnych przekazywany, bez debaty publicznej - wyjaśniał.

Nitras przyznał, że sam jest wychowany "w katolickiej rodzinie" i że "uważa się za chrześcijanina, a niewykluczone, że także i za katolika". - Ale to nie znaczy, (...) że polskie prawo rodzinne czy cywilne musi być ukształtowane tylko i wyłącznie pod wyobrażenie doktryny katolickiej. Tymczasem w Polsce nie mamy związków partnerskich. Dlaczego? Dlatego, że takie jest wyobrażenie małżeństwa, rodziny czy związku właśnie w doktrynie katolickiej. Myślę, że nawet ci, którzy chodzą do kościoła co niedzielę, nie wszyscy się z tym zgadzają - mówił poseł PO.

Stwierdził też, że na pewno w Polsce są osoby, które uważają, że aborcja powinna być zakazana, a małżeństwo to sakramentalny związek kobiety i mężczyzny. Podkreślał jednak, że grupa ta nie jest w naszym kraju większością, a prawo jest tworzone tak, jakby nią była. 

"Opiłować" przywileje? "Może to nie było najszczęśliwsze"

Odnosząc się do szeroko komentowanego "opiłowania", Nitras przyznał, że może można było użyć odpowiedniejszego słowa i że akurat to "może nie było najszczęśliwsze", ale - jak mówił - takie jest prawo pewnej "dość dynamicznej debaty z młodzieżą". 

- Bo czy pani naprawdę drżała o to, że będę chciał katolikom zabronić wyrażać poglądy? Przecież to absurd. Nie mam takich planów, ambicji ani takiego wyobrażenia o rzeczywistości - przekonywał w rozmowie z Dominiką Wielowieyską polityk KO. - Nawet, jeśli moje słowo było niezręczne, to proszę się nie poddawać tej retoryce stosowanej przez media rządowe, które robią ze mnie człowieka, który chce komuś zrobić krzywdę czy odebrać komuś prawa. Ja po prostu chcę, żeby była w Polsce równość - dodał.

Na koniec tego wątku Nitras przekonywał jeszcze, że to właśnie teraz jest czas, by mówić o tym, jaka Polska powinna być, kiedy do władzy dojdzie zjednoczona opozycja i jaki ma być w ogóle jej kształt. - Bo dziś do roli liderów opozycji aspiruje Roman Giertych, którego polityka w Ministerstwie Edukacji w ogóle nie różniła się od [polityki] Czarnka. Facet, który wyrzucał Gombrowicza ze szkół - mówił dalej gość TOK FM. - I to jest pytanie, jaka ma być Polska przyszłości, o której rozmawiamy na Campusie. Czy taka, że znów będą jakieś kompromisy i nienależne przywileje, na przykład dla instytucji Kościoła dlatego, że jest silna? Ja się po prostu upominam o młode pokolenie, które ma inne poglądy - podsumował poseł KO. 

DOSTĘP PREMIUM