Rekonstrukcja jak "kołdra" na przykrycie problemów rządu? Politolożka: Tym razem to chyba raczej mały ręcznik

Media donoszą o planowanej rekonstrukcji rządu, która miałaby przykryć mnożące się kryzysy w szeregach Zjednoczonej Prawicy. Jednak zdaniem prof. Anny Pacześniak z Uniwersytetu Wrocławskiego rekonstrukcja to powtarzający się każdej jesieni spektakl. - Zawsze wtedy zaczynamy o niej mówić. Tym razem jednak rekonstrukcja przykryłaby jedynie mały kawałek tego, co powinno zostać ukryte przed oczami opinii publicznej - oceniła w TOK FM.
Zobacz wideo

W piątek Onet doniósł, że we wrześniu dojdzie do rekonstrukcji rządu, w ramach której zdymisjonowany może zostać szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk (miałby utracić stanowisko za aferę mailową). Poza tym stanowiska mogą stracić ministrowie klimatu i rolnictwa, a Janusz Cieszyński walczy o posadę ministra cyfryzacji. Z rządu, według informacji dziennikarzy, może odejść także Jarosław Kaczyński - obecnie wicepremier odpowiedzialny za bezpieczeństwo.

Zmian w rządzie może być więcej. Źródła Onetu twierdzą, że na Nowogrodzkiej dyskutowana jest dymisja szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Na jego odwołanie ma naciskać od dłuższego czasu grupa ważnych polityków PiS, która twierdzi, że szef resortu spraw wewnętrznych nie panuje nad tym, co dzieje się w policji.

Czy tą rekonstrukcją obóz Zjednoczonej Prawicy chce przykryć mnożące się kryzysy w jej szeregach - związane z kryzysem uchodźczym na granicy polsko-białoruskiej czy pogorszeniem relacji z USA w związku z kontrowersyjną nowelizacją ustawy medialnej "lex TVN"?

Zdaniem prof. Anny Pacześniak z Uniwersytetu Wrocławskiego, która była gościnią TOK FM, rekonstrukcja rządu to powtarzający się co roku jesienią spektakl. - Zawsze po wakacjach zaczynamy mówić o rekonstrukcji rządu. Mamy nieodparte wrażenie, że rekonstrukcja rządu miałaby coś przykrywać, jak jakaś kołdra. Tym razem jednak rekonstrukcja to byłby chyba bardziej taki mały ręczniczek, który przykryłby kawałek tego, co powinno zostać ukryte przed oczami opinii publicznej - oceniła w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u.

Jej zdaniem, nawet "największa sensacja" tej zapowiadanej rekonstrukcji, czyli odejście z rządu Jarosława Kaczyńskiego, nie zainteresowałaby opinii publicznej. - Tak jak ostatnio nieszczególnie widzieliśmy aktywność wicepremiera Kaczyńskiego, tak myślę, że jako obywatele nie odczujemy jego braku w rządzie - zauważyła gościni TOK FM.

"Jeśli okaże się, że opozycja ma większość, trzeba będzie podejmować poważne decyzje"

Z kolei wicerzecznik PiS Radosław Fogiel przekonywał we wtorek, że gdyby obóz Zjednoczonej Prawicy utracił w Sejmie większość i opozycja odwołała Elżbietę Witek ze stanowiska marszałka tej izby, to w nieodległej perspektywie konieczne stałoby się ogłoszenie przedterminowych wyborów.

Przekonywał, że podstawowym celem, jaki na najbliższe miesiące stawia sobie PiS i Zjednoczona Prawica, to realizacja Polskiego Ładu. W tym kontekście wyraził przekonanie, że mimo odejścia z koalicji Porozumienia Jarosława Gowina, Zjednoczona Prawica nadal ma większość. - Wierzymy, że ta większość istnieje. Oczywiście opozycja będzie próbować w różny sposób ją rozbijać, albo testować - powiedział, wskazując na zapowiedź wniosku opozycji dotyczącego odwołania marszałek Sejmu Elżbiety Witek.

- Jeśli opozycja okaże się mieć większość, to ta sytuacja się zmieni i trzeba będzie wtedy podejmować poważne i zasadnicze decyzje co do tego, czy w taki sposób można funkcjonować. Jestem jednak przekonany, że marszałek Witek zachowa swoje stanowisko - zaznaczył.

DOSTĘP PREMIUM