Po co władzy stan wyjątkowy? Prof. Matczak: To są stare numery

- Mam poczucie, że to zbyt ostry środek na sytuację, którą mamy. W wypowiedziach nie usłyszałem, dlaczego w miesiącach pandemii zwykłe środki wystarczały, nie trzeba było wprowadzać stanu nadzwyczajnego, stanu klęski żywiołowej. A tu nagle z powodu sytuacji na granicy trzeba - mówił w TOK FM prof. Marcin Matczak.
Zobacz wideo

We wtorek Rada Ministrów postanowiła wystąpić do prezydenta z wnioskiem o wprowadzenie stanu wyjątkowego na okres 30 dni w przygranicznym pasie między Polską a Białorusią. Chodzi o 115 miejscowości w województwie podlaskim i 68 miejscowości w województwie lubelskim.

- Dzięki temu będziemy mogli lepiej zapewnić jakość szczelności naszej granicy i po prostu zapobiegać tym agresywnym działaniom, prowokacjom, które są cały czas prowadzone i nasilane ze strony reżimu Łukaszenki - tłumaczył Mateusz Morawiecki.

Zdaniem prof. Marcina Matczaka, specjalisty w dziedzinie prawa, te argumenty nie usprawiedliwiają wprowadzenia stanu wyjątkowego.

- Samo powiedzenie, że "będziemy mogli lepiej coś zrobić", nie wystarczy jako uzasadnienie. Gdyby ograniczyć wszystkie nasze prawa wolności i pozamykać nas w  domach, to na pewno łatwiej by się rządziło – mówił w TOK FM.

 - Mam poczucie, że to zbyt ostry środek na sytuację, którą mamy. W wypowiedziach nie usłyszałem, dlaczego w miesiącach pandemii zwykłe środki wystarczały, nie trzeba było wprowadzać stanu nadzwyczajnego, stanu klęski żywiołowej. A tu nagle z powodu sytuacji na granicy trzeba. Ja nie mówię, że nie trzeba, ale jako obywatel chciałbym usłyszeć, dlaczego zwykłe środki nie wystarczyłyby - kontynuował.

- Stan wyjątkowy to nie przelewki. To bardzo poważne narzędzie. Konstytucja mówi, że traktuje się go jako ostatnią deskę ratunku, jeżeli inne środki konstytucyjne nie wystarczają – podkreślił.

Prof. Matczak zauważył też, że za sprawą wprowadzenia stanu wyjątkowego, władze będą mogły odciąć aktywistów od obszaru nim objętego. - Powstaje pytanie, czy ten stan wyjątkowy jest skierowany przeciwko wrogom RP, którzy są na zewnątrz, czy też jest skierowany wobec swoich własnych obywateli, którzy mają odruchy pro humanitarne – stwierdził.

Gość TOK FM zasugerował też, że rządzącym może chodzić o to, żeby "sfabrykować zagrożenie i odwrócić uwagę od problemów".

- Kiedy jest zagrożenie, stan wyjątkowy, wychodzi premier, prezydent, ludzie zaczynają się bać i lgną do rządów silnej ręki. To jest nieraz - niestety - narzędzie wykreowania pewnego faktu medialnego. Wróg zewnętrzny zawsze jednoczy (...) Mam wrażenie, że tutaj przesadzono z tym środkiem i nie mogę od siebie odrzucić przekonania, że przesadzono celowo. Żeby wzniecić alarm, zjednoczyć naród, żeby popierał władzę. To są stare numery - zauważył prof. Matczak.

DOSTĘP PREMIUM