"Świadome wzniecanie histerii". Cimoszewicz o politycznej rozgrywce ze stanem wyjątkowym w roli głównej

Według Włodzimierza Cimoszewicza budowa płotu na granicy z Białorusią czy stan wyjątkowy służą "wytwarzaniu atmosfery poważnego zagrożenia". Zdaniem byłego premiera "ma to większy związek z sondażami opinii publicznej niż z rzeczywistą sytuacją międzynarodową". Cimoszewicz krytykował też rosnącą rolę Pawła Kukiza. - To jest sytuacja upokarzająca dla nas wszystkich - stwierdził.
Zobacz wideo

Rządzący chcą wprowadzić stan wyjątkowy na przygranicznych terenach. To najnowszy pomysł dotyczący tego, co dzieje się od kilku tygodni przy polsko-białoruskiej granicy.

Jak oceniła Karolina Lewicka, od kilkunastu dni karmieni jesteśmy "wojenną retoryką". Dziennikarka TOK FM w rozmowie z Włodzimierzem Cimoszewiczem zwróciła uwagę na wypowiedzi min. Mariusza Błaszczaka, który mówił, że mamy do czynienia z "wojną hybrydową" i "atakiem na Polskę" ze strony Białorusi i Rosji. Z kolei premier Mateusz Morawiecki cały czas przekonuje, że straż graniczna i wojsko walczą w obronie polskiej ziemi. Lewicka pytała więc swojego gościa, na ile takie hasła o zagrożeniu mają związek z rzeczywistością, a na ile są motywowane politycznie.

- Powiedziałbym, że ma to bardzo umiarkowany związek z rzeczywistością - ocenił Włodzimierz Cimoszewicz. - Za kilka dni rzeczywiście rozpoczynają się duże manewry białorusko-rosyjskie na terenie Białorusi, niedaleko naszej granicy. Tylko że takie same manewry odbywają się co dwa lata i nie podnosiliśmy alarmu, że Rosja ma uderzyć na Polskę - przypomniał były premier.

Gość TOK FM przyznał, iż "zawsze trzeba być przygotowanym do wszystkiego", ale równocześnie przekonywał, że konflikt zbrojny między Rosją i Polską, czy jakimkolwiek innym państwem NATO "jest krańcowo mało prawdopodobny". - To, co słyszymy i widzimy w Polsce, to jest świadome wzniecanie histerii - ocenił.

Według Cimoszewicza zarówno wspomniana wojenna retoryka, jak i budowa płotu na granicy z Białorusią czy stan wyjątkowy służą "wytwarzaniu atmosfery poważnego zagrożenia", któremu przeciwstawić ma się rząd Prawa i Sprawiedliwości. Były premier uważa, że "ma to większy związek z sondażami opinii publicznej niż z rzeczywistą sytuacją międzynarodową".

Paweł Kukiz rośnie w siłę

W drugiej części rozmowy Karolina Lewicka pytała swojego gościa o bieżącą sytuację polityczną w kraju. Przypomniała Cimoszewiczowie jego własne słowa na temat Pawła Kukiza. Były premier uznał, że fakt, iż władza Jarosława Kaczyńskiego "wisi dziś na Pawle Kukizie to symbol agonii politycznej tego obozu". - Długo będzie trwała ta agonia? - pytała dziennikarka TOK FM.

- To zależy od poziomu oportunizmu Kukiza - ocenił polityk. I przypomniał, że Kukiz w jednej ze swoich wypowiedzi podał, że jego legislacyjne oczekiwania co do współpracy z PiS mają być spełnione do końca tego roku kalendarzowego, czyli zostało już niewiele czasu. 

Według Cimoszewicza to, że rządzący muszą się prosić o głosy Kukiza jest "dla Kaczyńskiego upokarzająca". - Ale to jest też sytuacja upokarzająca dla nas wszystkich. Dwa lata po wyborach wszystko zależy od nastroju faceta, który dostał jakąś marginalną ilość głosów, wszedł do Sejmu, dlatego że za uszy ciągnął go PSL, a teraz losy Polski zależą od tego gościa. Do czego my doszliśmy jako kraj. Wydawaliby się, ze poważny kraj, a tu jest jakaś taka komedia - podsumował były premier.

DOSTĘP PREMIUM