"PiS idzie po bandzie i zagraża polskiej gospodarce". O niepewnych miliardach z UE

Miliardy z UE dla Polski stanęły pod znakiem zapytania, bo Komisja Europejska nie zatwierdziła Krajowego Planu Odbudowy. Powodem ma być naruszanie przez Polskę zasad praworządności i wolności mediów. - PiS jest daleko do patriotyzmu. Patriota zadbałby o to, żebyśmy dostali te pieniądze jak najszybciej - mówiła w Wyborach w TOKu Barbara Nowacka.
Zobacz wideo

Komisja Europejska zaakceptowała już 18 planów krajowych, ale wstrzymała zatwierdzenie m.in. polskiego. Obawia się, bowiem, że Polska podważa niezależność sądów i wolność mediów. - Podnoszone przez Polskę wątpliwości dotyczące nadrzędności prawa Unii Europejskiej nad prawem krajowym wstrzymują przekazanie 57 miliardów euro z Funduszu Odbudowy - powiedział wprost unijny komisarz do spraw gospodarczych Paolo Gentiloni.

Do tej decyzji Komisji Europejskiej odnieśli się goście Wyborów w TOK-u. Zdaniem Urszuli Pasławskiej z PSL, politycy obozu rządzącego doskonale zdawali sobie sprawę, jak skończy się konfrontacja z Unią w kwestii praworządności i wolności mediów. - Tu nie ma mowy o żadnym błędzie rządzących czy niedopatrzeniu. To perfidne działanie po to, aby podtrzymywać spór z Komisją Europejską. Zakładam jednak, że rząd się zreflektuje, dlatego że całą swoją strategię dot. odbudowy kraju, ale też strategię PiS-u promowania się poprzez Krajowy Plan Odbudowy oparto na tych 770 mld z Unii Europejskiej - powiedziała.

Rafał Bochenek z PiS-u próbował jednak przekonywać, że rząd wszystko ma pod kontrolą i Polsce nie grozi utrata 57 mld euro z Funduszu Odbudowy. - Zwrócę uwagę, że Szwecja, Finlandia, Estonia, Malta też czekają na ocenę przez UE swoich planów odbudowy. Tak więc ten proces cały czas trwa. Spodziewamy się zatwierdzenia planu odbudowy jeszcze we wrześniu - stwierdził.

Jak dodał, wiązanie ostatniej decyzji KE z kwestią praworządności w Polsce jest "kompletnie nieuzasadnione". - Jestem absolutnie spokojny, że 58 mld euro trafi już wkrótce do Polski - zapewniał.

"PiS jest daleko od patriotyzmu"

- Ze zdumieniem słucham pana posła - mówiła Barbara Nowacka z KO. - Wydaje mi się, że to nawet nie jest pana niedouczenie, ale strach przed przyznaniem się do błędów własnego obozu politycznego. KE wyraźnie powiedziała, dlaczego wstrzymała decyzję o zatwierdzeniu KPO. Do niektórych państw ta pomoc finansowa już przecież płynie - dodała.

Mówienie, że Finlandia, Szwecja czy Malta są w podobnej sytuacji jak Polska, nazwała "dziecinną opowieścią". - Faktem jest, że dobrostan polskich przedsiębiorców i ludzi pracy jest zagrożony, bo PiS nie działa praworządnie i próbuje ograniczyć wolność mediów. Idziecie po bandzie w tych sprawach i zagrażacie polskiej gospodarce. Przez to zostaniemy w cywilizacyjnym ogonie Europy - oceniła.

Jej zdaniem PiS-owi jest daleko do patriotyzmu. - Patriota zadbałby o to, żebyśmy dostali te pieniądze jak najszybciej - podkreśliła.

Z kolei Artur Dziambor z Konfederacji przypomniał, jak w ubiegłym roku premier Morawiecki "tryumfalnie wjeżdżał do Polski, mówiąc, że wynegocjował w UE rekordową kwotę". Nie chwalił się tym, że te pieniądze są uzależnione od tzw. praworządności, o której nikt nie wie, co oznacza. Teraz PiS będzie spełniał żądania UE, bo potrzebuje tych pieniędzy, bo jeśli one nie wpłyną, to rząd PiS-u nie ma żadnego pomysłu na naprawę zrujnowanego przez siebie budżetu państwa - stwierdził.

Co to jest Fundusz Odbudowy?

Fundusz Odbudowy to odpowiedź Unii Europejskiej na nowe zagrożenia i wyzwania, jakie spowodowała pandemia. Jest to wynegocjowana przez unijnych przywódców pula środków, które mają trafić do krajów Wspólnoty na odbudowę gospodarki. Chodzi o 750 mld euro - w formie pożyczek i dotacji.

Krajowy Plan Odbudowy jest podstawą do wypłaty środków z unijnego Funduszu Odbudowy i każde państwo członkowskie opracowuje go we własnym zakresie.

Środki z Krajowego Planu Odbudowy miały umożliwić PiS-owi wprowadzanie "Polskiego Ładu".

Morawiecki: Nie ma mowy o wycofaniu wniosku z TK

W sobotę premier Morawiecki był pytany w Radiu RMF FM, czy grozi nam wstrzymanie środków europejskich. - Rozumiem, że pani Bieńkowska zdradziła plany Platformy na Campusie, że mamy nie dostać tych pieniędzy - odpowiedział Morawiecki.

Zapytany, czy wycofa swój wniosek z Trybunału Konstytucyjnego, dotyczący wyższości polskiej konstytucji nad prawem europejskim, który jest kością niezgody pomiędzy polskim rządem a UE, odpowiedział, że "nie ma mowy o wycofaniu tego wniosku". - Ponieważ my jesteśmy państwem suwerennym. Niezależny Trybunał Konstytucyjny podejmie decyzję w sobie wiadomy sposób w sobie wiadomym czasie, ja na pewno tego wniosku nie wycofam - dodał.

Wniosek premiera Mateusza Morawieckiego do TK został sformułowany po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z początku marca odnoszącym się do możliwości kontroli przez sądy prawidłowości procesu powołania sędziego. Premier zwrócił się do TK o zbadanie zgodności z konstytucją zasady pierwszeństwa prawa UE oraz zasady lojalnej współpracy Unii i państw członkowskich. TK zebrał się w tej sprawie 13 lipca i 31 sierpnia. Rozprawa została odroczona do 22 września.

DOSTĘP PREMIUM