Czy Hołownia nie przegrzał atmosfery wokół kongresu? "Jest trochę zawodu po całej imprezie"

Hołownia patrzy na PO i nie chce, by jego formacja stała się czymś podobnym. Jaśmina ma zlojalizować, zaktywizować działaczy Polski 2050. To bardzo racjonalnie obrany cel - ocenił w TOK FM Jacek Gądek z Gazety.pl. Przyznał, że kongres ruchu Szymona Hołowni mógł wielu zawieść. Przede wszystkim tych, którzy oczekiwali żywego, ciekawego gościa", a nie aplikacji dla działaczy.
Zobacz wideo

Kilkanaście dni Szymon Hołownia zapowiadał specjalnego gościa kongresu Polski 2050, który "zmieni oblicze" naszej polityki. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że gwiazda imprezy to aplikacja Jaśmina. Dla członków ruchu Hołowni.

Zdaniem Jacka Gądka Hołownia zaserwował nam "zagrywkę dość sprytną".  - Te zapowiedzi, podgrzewanie atmosfery zbudowały wzrost zainteresowania imprezą Szymona Hołowni - komentował w TOK FM dziennikarz Gazety.pl. Przyznał równocześnie, że po takim podgrzewaniu sporo osób mogło się poczuć w sobotę rozczarowanych. - Wiele osób czekało na żywego, ciekawego gościa a tymczasem dostali apkę dla aktywistów Hołowni. Jak się coś wielkiego zapowiada, to jest ryzyko zawiedzionych nadziei i to się zmaterializowało. Finalnie jest trochę zawodu po całej imprezie - ocenił.

Ale według Gądka pomysł z aplikacją wart jest zauważenia. - Hołownia patrzy na PO i nie chce, by jego formacja stała się czymś podobnym. PO, czyli partia, która bije się o podobny elektorat, to jest ugrupowanie trochę martwe. Jaśmina ma zlojalizować, zaktywizować działaczy Polski 2050, to bardzo racjonalnie obrany cel - argumentował. Aplikacja ma spowodować, że - inaczej niż w Platformie Obywatelskiej - znaczna część działaczy będzie się angażować, nie będzie partyjnymi martwymi duszami. Jaśmina, jak ocenił gość TOK FM,  "daje przekonanie działaczom, że od nich coś zależy, że nie są figurantami". Ale rzecz jasna na to, czy zamysł pomysłodawców Jaśminy się spełni, trzeba poczekać.

"Nie chcą być klakierami"

Komentując premierę aplikacji, prof. Maria Wincławska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, przywołała badania, które prowadziła wraz ze współpracownikami, dotyczące zaangażowania członków w działania swoich ugrupowań. Większość pytanych zwracała uwagę na to, że chcą się angażować. - A nie być tylko przysłowiowymi klakierami na spotkaniach z liderami - podkreśliła politolożka.

Rozmówczyni Karoliny Głowackiej przyznała, że po sobotnim kongresie, ma wrażenie, że mamy do czynienia z "namiastką dania członkom ugrupowania podmiotowości". - Ciekawą, ale czy aplikacja zastąpi działaczom, to co daje faktyczne angażowanie się, czyli działanie? Czy da poczucie podmiotowości? - pytała prof. Wincławska.

Zdaniem naukowczyni przyznała, że uczestnicy kongresu i jego obserwatorzy, pamiętając o zapowiedziach Szymona Hołowni, mogli być trochę rozczarowani. - Ale z drugiej strony było to interesującym zabiegiem, że nie personalia, tylko chcemy was wprowadzić w XXI wiek i oferujemy wam narzędzie wpływu na politykę. To dość nowatorski pomysł - uważa.

Gościni TOK FM zwróciła też uwagę na to, czemu faktycznie służyć ma Jaśmina. Bo przecież Szymon Hołownia przekonuje, że jego ugrupowanie ma gotowy program. - To czy program jest już wypracowany przez ekspertów, czy to członkowie będą o nim decydować? A może to narzędzie marketingowe i przy pomocy aplikacji będą tylko przyklepywać decyzje lub też decydować w mniej ważnych sprawach? - zastanawiała się politolożka w rozmowie z Karoliną Głowacką.

DOSTĘP PREMIUM