Sejm zajmie się rozporządzeniem prezydenta ws. stanu wyjątkowego. "Mam wątpliwości, czy uda się uzyskać większość"

Sejm zajmie się dziś (w poniedziałek) rozporządzeniem prezydenta wprowadzającym stan wyjątkowy przy granicy z Białorusią. Decyzja weszła w życie, ale zgodnie z konstytucją, posłowie mogą ją uchylić bezwzględną większością. - Mam duże wątpliwości co do tego, że uda się to poparcie uzyskać - powiedziała w TOK FM politolożka.
Zobacz wideo

Zgodnie z planem - posiedzenie rozpocznie się o godzinie 16.30. Rozpatrzenie rozporządzenia wprowadzającego stan wyjątkowy będzie jedynym punktem dzisiejszych obrad. Jak zapowiedział ostatnio wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki - jako pierwsza głos ma zabrać strona prezydencka. - Potem będą wystąpienia klubowe, pytania, odpowiedzi ministrów i głosowanie - poinformował szef klubu PiS. 

Projekt uchwały ws. uchylenia rozporządzenia o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na obszarze części województwa podlaskiego oraz części województwa lubelskiego złożył w piątek do marszałek Elżbiety Witek szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski. W uzasadnieniu do tego projektu podkreślono, że rząd - we wniosku do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego ani "w późniejszych komunikatach" - nie uzasadnił "w sposób wyczerpujący powodów, dla których miałby zostać wprowadzony stan wyjątkowy".

Jak zaznaczono, stan wyjątkowy wprowadza się w sytuacji szczególnego zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, w tym spowodowanego działaniami o charakterze terrorystycznym lub działaniami w cyberprzestrzeni, które nie może być usunięte poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych". "Rada Ministrów nie wskazała, które środki konstytucyjne okazały się niewystarczające" - czytamy.

Stan wyjątkowy w pasie przygranicznym

W czwartek w pasie przygranicznym z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, zaczął obowiązywać stan wyjątkowy. Obejmuje on 183 miejscowości. Zgodnie z rozporządzeniem prezydenta - stan wyjątkowy został wprowadzony na 30 dni, tak jak chciała tego Rada Ministrów. Zgodnie konstytucją prezydent w ciągu 48 godzin od podpisania rozporządzenia ws. stanu wyjątkowego musi przesłać je do Sejmu.

Choć rozporządzenie prezydenta już obowiązuje, posłowie muszą je niezwłocznie rozpatrzyć. Następnie mogą też w drodze uchwały uchylić rozporządzenie i znieść stan wyjątkowy. Uchwałę taką Sejm przyjmuje bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Czy są jakieś szanse na zniesienie stanu wyjątkowego? Politolożka dr Barbara Brodzińska-Mirowska mówiła w TOK FM, że ma co do tego duże wątpliwości. - Opozycja ma bardzo różne stanowiska co do stanu wyjątkowego. Jedni bardziej ostro się wypowiadają. Inni bardziej łagodnie. Natomiast rzeczywiście stan wyjątkowy budzi tak dużo skrajnie różnych emocji, że to będzie znów pewna próba. Na ile uda się? Ja mam duże wątpliwości co do tego, że uda się to poparcie uzyskać - stwierdziła w rozmowie z Piotrem Maślakiem ekspertka. 

Uzasadniając wniosek o wprowadzenie stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym, rząd argumentował to sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie reżim Łukaszenki prowadzi "wojnę hybrydową", używając do tego migrantów, a także zbliżającymi się manewrami wojskowymi Zapad. Wskazywano, że Polska musi zapewnić bezpieczeństwo swojej wschodniej granicy, która jest jednocześnie granicą UE. Jednak wielu polityków opozycji przekonywało, że stan wyjątkowy jest wprowadzony głównie po to, by "odciąć" opinię publiczną od informacji na temat sytuacji uchodźców (m.in. w Usnarzu).

Na obszarze obowiązywania stanu wyjątkowego dorośli muszą nosić przy sobie dokument tożsamości, a osoby poniżej 18 lat legitymację szkolną. Obowiązuje również zakaz przebywania na tym obszarze innych osób niż mieszkańcy lub do tego uprawnieni. Zawieszono tam możliwość organizowania zgromadzeń publicznych oraz imprez masowych. Nie można również filmować i fotografować "określonych miejsc, obiektów lub obszarów".

DOSTĘP PREMIUM