Opozycja podzielona w sprawie stanu wyjątkowego. Konfederacja, Gowin i Kukiz stanęli po stronie rządu

To wstyd, że rząd 38-milionowego kraju i podległe mu służby nie są w stanie poradzić sobie z prowokacją dyktatora Łukaszenki - grzmiał z mównicy Krzysztof Gawkowski z Lewicy. I podobnie jak przedstawiciele KO i PSL przypominał, że rządzący nie zdecydowali się na wprowadzenie stanu wyjątkowego w apogeum pandemii koronawirusa, a zastosowali to rozwiązanie teraz.
Zobacz wideo

Po wystąpieniach Pawła Solocha z Kancelarii Prezydenta, Mateusza Morawieckiego i min. Mariusza Kamińskiego w Sejmie przyszedł czas na wystąpienia klubowe.

W imieniu klubu PiS głos zabrał były wojewoda mazowiecki Zbigniew Sipiera. - Może najwyższy czas polać rozpalone głowy zimną wodą i stanąć w prawdzie naprzeciw całej, zmasowanej propagandzie nieprzyjaznych nam sił. (...) Poparcie rządu przez opozycję leży w interesie Polski - mówił. - Zwracam się do szanownej opozycji, może czas na odrzucenie sporów i waśni w tej specyficznej i groźnej sytuacji, przemówienie całej klasy politycznej w Polsce jednym głosem. To nie jest walka o interesy jednej czy drugiej partii politycznej, to jest walka o suwerenność i integralność terytorialną i bezpieczeństwo obywateli - podkreślił poseł PiS.

"Odcinanie dziennikarzy jest odcinaniem opinii publicznej od rzetelnej informacji"

Stanowisko największego klubu opozycji zaprezentował były szef MON - Tomasz Siemoniak. Jak mówił, brak jest uzasadnienia wprowadzenia stanu wyjątkowego.

- Rozporządzenie nie odnosi się do realnych środków zabezpieczenia granicy, takich jak: zwiększenie liczby funkcjonariuszy i budowy infrastruktury granicznej. Można to zrobić na podstawie innych przepisów i nie wymaga to stanu wyjątkowego - przekonywał. Zdaniem Siemoniaka "jednym specjalnym narzędziem władzy, które daje rozporządzenie, jest zablokowanie obszaru przygranicznego dla przedstawicieli mediów". - To absurdalne i bez precedensu. Odcinanie dziennikarzy jest odcinaniem opinii publicznej od rzetelnej informacji - podkreślił.

I dopytywał, dlaczego rządzący nie zdecydowali się na debatę z opozycją, a prezydent nie zwołał Rady bezpieczeństwa narodowego. Warto podkreślić, że sejmowa debata odbywa się bez udziału prezydenta.

- Obóz rządzący zdaje się sądzić, że emocje i napięcia związane z hasłem "stan wyjątkowy" będą mu służyć. Że odsuną uwagę od szalejących cen, afer, porażek w walce z pandemią i sytuacją w ochronie zdrowia. Rząd pozostał głuchy na postulaty wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, gdy umierały tysiące ludzi, karetki czekały w kolejkach do szpitali, a życie społeczne i gospodarcze podlegało całkowitej blokadzie - mówił Siemoniak.

Były minister obrony poinformował, że klub KO wnosi o uchylenie rozporządzenia w sprawie wprowadzenia stanu wyjątkowego na obszarze części województwa podlaskiego i części województwa lubelskiego.

"To jest nieudolność, albo cynizm"

Także zdaniem Krzysztofa Gawkowskiego, który przedstawił stanowisko Lewicy, nie było podstaw, by wprowadzić stan wyjątkowy. - To wstyd, że rząd 38-milionowego kraju i podległe mu służby nie są w stanie poradzić sobie z prowokacją dyktatora Łukaszenki. (...) Zamiast rozwiązać realny problem, po prostu nie pozwalacie mediom o tym informować. To jest nieudolność, albo cynizm - mówił. I pytał: "Jeśli sytuacja na naszej wschodniej granicy jest faktycznie tak zła, to dlaczego minister obrony narodowej jeszcze kilka dni temu zapewniał nas, że wszystko jest pod kontrolą i nie potrzebujemy pomocy agencji Frontex?".

Gawkowski podobnie Siemoniak przypomniał, że rząd Morawieckiego nie zdecydował się na stan wyjątkowego nawet w apogeum epidemii koronawirusa, gdy "z powodu nieznanej i bezprecedensowej pandemii w Polsce umierało 75 tys. ludzi".  - A robicie to teraz, kiedy zagraża nam garstka zziębniętych i wygłodzonych ludzi - stwierdził.

Według posła Lewicy rządzącym "nie chodzi o bezpieczeństwo Polek i Polaków, tylko o cyniczny sposób na utrzymanie władzy".

- Przyzwoity człowiek nakarmiłby i odział potrzebujących. Odpowiedzialny polityk we współpracy z naszymi partnerami z Unii Europejskiej uszczelniłby granice. Ale wy nie jesteście ani przyzwoitymi ludźmi, ani odpowiedzialnymi politykami. Łączycie nieudolność z cynizmie. (...)  To, co robicie na granicy, to jest hańba dla całego polskiego społeczeństwa. Dla Polski. Dla narodu solidarności, który wielokrotnie bohatersko walczył wolność. "Wolność naszą i waszą" - podsumował Gawkowski.

Klub Lewicy będzie głosować za uchyleniem rozporządzenia wprowadzającym stan wyjątkowy.

Ludowcy wstrzymają się od głosu

Klub PSL wstrzyma się od głosu w czasie głosowania ws. wprowadzenia stanu wyjątkowego. Ale szef ludowców nie krył podczas swojego wystąpienia, że działania rządu nie podobają się politykom Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Lepiej zapobiegać, niż leczyć – powiedział dziś premier. To prawda. Co robiliście w sierpniu, gdy 3500 obcokrajowców przekraczało naszą granicę? Gdzie byliście, gdy nasi sąsiedzi jak Litwa podejmowała konkretne działania? - pytał.

Nie raz cytował Mateusza Morawieckiego. - Premier powiedział dziś, że obrona granic musi być oparta o polityczny konsensus. Trudno się z tym nie zgodzić. Pytanie, czy ta postawa jest prawdziwa? Wygląda na to, że kierują Wami głównie pobudki polityczne - ocenił Kosiniak-Kamysz. Podobnie, jak przedstawiciele opozycji, którzy przemawiali przed nim, przypomniał, że rząd PiS nie zdecydował się na wprowadzenie stanu wyjątkowego z powodu pandemii koronawirusa, choć apelowali o to eksperci, prawnicy, opozycja.

Konfederacja ręka w rękę z PiS-em

Stanowisko Konfederacji przedstawił Krzysztof Bosak. - To prawda, że rząd zaniedbał prawidłowe zabezpieczenie granicy i nie jest godny zaufania w wielu sprawach związanych z bezpieczeństwem. Ale jednocześnie pierwszy raz w historii III RP mamy do czynienia ze zorganizowanej operacji służb specjalnych mającej na celu sparaliżowanie prawidłowego funkcjonowania polskiego państwa - mówił.

Konfederacja zagłosuje przeciw wnioskom o uchylenie rozporządzenia o stan wyjątkowy.

Podobnie zachować się mają też posłowie z Kukiz'15 oraz niezależni Łukasz Mejza i Zbigniew Ajchler oraz reprezentacja Porozumienia Jarosława Gowina.

Niedawny wicepremier w rządzie Mateusza Morawieckiego informując o poparciu dla rządu, mówił też o kilku twardych oczekiwaniach. - Po pierwsze, na granicy powinni pojawić się funkcjonariusze Fronteksu. Po drugie, dziennikarze powinni mieć dostęp do tego terenu i otrzymać przepustki. Po trzecie, wsparcie powinni otrzymać nie tylko przedsiębiorcy z tego obszaru, ale i całe samorządy - powiedział Jarosław Gowin.

Z wystąpień klubowych wynika, że nie uda się opozycji uchylić rozporządzenia o wprowadzeniu stanu wyjątkowego.

DOSTĘP PREMIUM