Wiceszef MSWiA zachwala stan wyjątkowy. "Odsunięcie 'widowni' dało komfort działania"

Po wprowadzeniu stanu wyjątkowego strażnicy graniczni udaremniają 95 proc. prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski. Odsunięcie "widowni" dało większy komfort działania funkcjonariuszom - powiedział wiceszef MSWiA Błażej Poboży.
Zobacz wideo

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji ocenił w Polsat News, że już widać, że "decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego była słuszna". Jak podkreślił, "współczynnik zatrzymań i udaremnienia nielegalnego przekroczenia granicy" wzrósł do ponad 95 proc.

- To pokazuje, że odsunięcie spod granicy politycznych happenerów, odsunięcie tej widowni, tego teatru, zupełnie niepotrzebnego, który organizowali tam niejednokrotnie poważni politycy, także Lewicy, dało większy komfort funkcjonowania zarówno funkcjonariuszom Straży Granicznej, jak i wspierającym Straż Graniczną policjantom i żołnierzom - powiedział.

Zapytany, czy trzeba było "odsuwać" również dziennikarzy, Poboży przekonywał, że dziennikarzem w świetle "bardzo liberalnych przepisów" może być każdy. W jego ocenie też w związku z tym, że przy granicy nie ma mediów, "nie ma tam także polityków i aktywistów". - Oni byli tam dlatego, że właśnie liczyli na te swoje pięć minut sławy - mówił wiceminister, nawiązując do sytuacji w Usnarzu Górnym, gdzie przy granicy po stronie białoruskiej koczuje grupa cudzoziemców, którzy chcą się przedostać do Polski.

Wiceszef MSWiA zaznaczył, że media mogą relacjonować sytuację na granicy z odległości 3 kilometrów.

RPO pisze do premiera ws. ograniczeń dla dziennikarzy

Ograniczenia dla dziennikarzy, którzy nie mogą relacjonować tego, co dzieje się przy polsko-białoruskiej granicy skrytykowali już m.in. prawnicy.

Głos zabrał też Rzecznik Praw Obywatelskich. Marcin Wiącek przesłał list do premiera. "Wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP) może być przedmiotem nadzwyczajnych ograniczeń w czasie stanu wyjątkowego. [...] Rzecznik dostrzega racje, dla których dziennikarze nie powinni mieć swobodnego wstępu na obszar, na którym wprowadzono stan nadzwyczajny oraz nieograniczonego prawa do relacjonowania zdarzeń na granicy polsko-białoruskiej. Powstaje jednak pytanie, z jakiego powodu prawodawca nie przewidział możliwości objęcia ich 'mechanizmem przepustkowym', umożliwiającym - np. na podstawie decyzji właściwego komendanta placówki SG [Straży Granicznej - red.] - napisał RPO.

Sejm nie uchylił rozporządzenia prezydenta

Stan wyjątkowy wzdłuż granicy z Białorusią został wprowadzony rozporządzeniem prezydenta Andrzeja Dudy 2 września w 183 miejscowościach. Rząd wniosek do prezydenta w tej sprawie argumentował sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie reżim Łukaszenki prowadzi "wojnę hybrydową", używając do tego migrantów, a także zbliżającymi się manewrami wojskowymi Zapad. Wskazywano, że Polska musi zapewnić bezpieczeństwo swojej wschodniej granicy, która jest jednocześnie granicą UE.

Na obszarze objętym stanem wyjątkowym obowiązuje m.in. zakaz przebywania przez całą dobę osób, które tam nie mieszkają, z określonymi odstępstwami. Nie można też w jakikolwiek sposób utrwalać obiektów i obszarów obejmujących infrastrukturę graniczną, w tym również wizerunków funkcjonariuszy Straży Granicznej, policji i żołnierzy WP. Ograniczony został także dostęp do informacji o działaniach prowadzonych na obszarze objętym stanem wyjątkowym związanych z ochroną granicy państwowej oraz zapobieganiem i przeciwdziałaniem nielegalnej migracji.

W poniedziałkowym głosowaniu Sejm nie uchylił rozporządzenia prezydenta o wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Za uchyleniem rozporządzenia głosowało 168 posłów, przeciw było 247 posłów, 20 wstrzymało się od głosu. Nie głosowało 25 posłów.

DOSTĘP PREMIUM