"To wygląda na celowo wprowadzaną dezinformację". Szef warszawskiej Izby Lekarskiej o rozmowach z rządem

Rozmowy ostatniej szansy między medykami i przedstawicielami rządu mają zacząć się o godz. 14. Być może w spotkaniu weźmie udział premier. - To wszystko jest (organizowane) w ostatniej chwili - z zaskoczenia - ocenił w TOK FM szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie Łukasz Jankowski. Jego zdaniem nie ma szans na to, by podejmowanie teraz działania rządu doprowadziły do odwołania jutrzejszego protestu pracowników służby zdrowia.
Zobacz wideo

W czwartek w Karpaczu odbyło się spotkanie przedstawicieli resortu zdrowia z członkami Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia, po których rzecznik MZ mówił o ogólnikowych postulatach i potrzebie ich doprecyzowania. Dziś o godz. 14 mają się odbyć rozmowy ostatniej szansy z min. Adamem Niedzielskim. Pojawiła się też informacja, że w tym spotkaniu weźmie udział premier Morawiecki.

- Od pewnego czasu widzimy ze strony rządzących próbę wprowadzenia dezorientacji, chaosu i w dialogu, i w informowaniu opinii publicznej. Jeżeli rządzący nie rozumieją trzech pojęć: szacunek, bezpieczeństwo i dostępność, to będzie problem z wypracowaniem kompromisowego stanowiska. To wszystko wygląda mi na celowo wprowadzaną dezinformację - komentował w TOK FM doktor Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

Doprecyzował, że "mamy do czynienia z dezinformacją rządową". - Do tej pory dialog się nie toczył. Min. Niedzielski zapraszał pojedynczych członków komitetu protestacyjnego, a po spotkaniu w Karpaczu ministerstwo wychodzi, jakby pierwszy raz słyszało o (naszych) postulatach - podkreślił lekarz.

Jankowski ocenił, że taktykę rządzących dobrze obrazuje informacja na temat możliwej obecności premiera podczas dzisiejszych rozmów. - To wszystko jest w ostatniej chwili, z zaskoczenia. Ale mimo wszystko iskierka nadziei się pojawiła, co do dialogu - przyznał.

Szef OIL podkreślił, że działania MZ, organizowanie rozmów dzień po dniu nie doprowadzi do tego, iż medycy odwołają zaplanowany na jutro (11 września) protest w Warszawie. - Nie mam złudzeń: przy takim prowadzeniu dialogu do protestu dojdzie. Protest jest naturalną konsekwencją tego, co się dzieje. Dialog powinien trwać od dawna, a nie z zaskoczenia - wyjaśnił rozmówca Macieja Głogowskiego.

"Paliwo do protestu nie wypali się"

Medycy mają osiem postulatów. Poza podwyżkami chcą zatrudnienia dodatkowego personelu, poprawy warunków pracy.

To żądania znane od dawna, dlatego szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie nie rozumie, dlaczego Ministerstwo Zdrowia poprosiło wczoraj wieczorem o ich doprecyzowanie.

- Jutro na pl. Krasińskich zbiorą się zdeterminowani medycy, by jeszcze raz krzyknąć o pomoc. Nie widzimy nadziei na lepsze jutro. To protest ludzi, którym zabrano nadzieję. Liczyliśmy, że pandemia będzie cezurą i będzie nowe otwarcie - mówił.

Wobec tego, że rząd nie zdecydował się na zmiany w polskim systemie ochrony zdrowia, na słuchanie postulatów środowiska, "paliwo do protestu nie wypali się".

W warszawskiej manifestacji wezmą udział nie tylko medycy. Lider Agrounii zapowiedział w TOK FM, że protestować będą też rolnicy.

DOSTĘP PREMIUM