Andrzej Duda nie znalazł czasu dla Angeli Merkel. "To świadczy o małości pana prezydenta"

Podczas swojej ostatniej wizyty w Polsce kanclerz Niemiec Angela Merkel spotkała się z premierem Mateuszem Morawieckim, jednak nie doszło do spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą. - To świadczy tylko o małości pana prezydenta i kompletnym braku umiejętności poruszania się w dyplomacji i sprawach międzynarodowych - komentowała w TOK FM dr Anna Materska-Sosnowska.
Zobacz wideo

Kanclerz Niemiec Angela Merkel przybyła w sobotę przed południem do Warszawy, gdzie spotkała się z premierem Mateuszem Morawieckim. Była to ostatnia jej podróż do Polski jako kanclerz Republiki Federalnej Niemiec. Mimo tego nie doszło do spotkania Angeli Merkel z prezydentem Andrzejem Dudą. Jak donosiła "Gazeta Wyborcza", Merkel zamierzała spotkać się z Dudą, ale urzędnicy jego kancelarii mieli... poczuć się obrażeni. Miało chodzić o przygotowanie wizyty i fakt, że termin ustalała kancelaria premiera, a później poproszono kancelarię prezydenta, by dopasowała się do terminu. Dlatego prezydent miał nie znaleźć czasu dla ustępującej kanclerz Niemiec. 

Komentując tę sytuację, politolożka z UW i Fundacji Batorego dr Anna Materska-Sosnowska sięgnęła po szerszy kontekst. Przypominała wyniki sondażu, w którym 17 proc. badanych opowiedziało się "za" wyjściem Polski z Unii Europejskiej. - Jeżeli pewną truciznę będzie wlewało się nawet w małych ilościach, to w końcu stężenie może być na tyle duże, że będzie niebezpieczne - mówiła ekspertka. - Nasi politycy, w tej chwili, siedzą na beczce prochu i ten proch, mimo że jest zamoknięty, systematycznie podpalają - dodała. 

Ekspertka podkreślała, że Polska traci na arenie międzynarodowej kolejnych przyjaciół, dla polskiego rządu w relacjach z Unią Europejską liczą się tylko pieniądze, a reguły schodzą na drugi plan. - Długoterminowo to ma dla nas szalenie niebezpieczne konsekwencje. To, co opowiada poseł Kowalski, powinno być bardzo twardo ripostowane - stwierdziła, odnosząc się do wypowiedzi posła Solidarnej Polski, który przekonywał, że Polska traci miliardy na członkostwie w UE. - To pokazuje sposób myślenia tamtej strony - dodała dr Materska-Sosnowska. 

- Niespotkanie się prezydenta Dudy z kanclerz Merkel idealnie wpisuje się właśnie w ten sposób myślenia i prowadzenia narracji - zauważała ekspertka. - Póki co jeszcze do wewnątrz, ale ona też jest widziana i słyszana na zewnątrz. Taką narracją, taką polityką zagraniczną, PiS umacnia swój twardy elektorat, zabiera ten elektorat z prawej strony, ale tutaj jest niebezpieczeństwo. Nie tylko skrajnymi i twardymi elektoratami wygrywa się wybory, tylko trzeba również zagospodarować centrum - stwierdziła. 

Oceniała jednak, że PiS wie, iż nie cały elektorat tej partii jest eurosceptyczny, a antyunijne wypowiedzi i wojna z Brukselą może nie spodobać się sporej części wyborców. - Jeżeli powiemy, że muszą być jasne reguły, nie jesteśmy chłopcem do bicia w Brukseli, to ja się z tym zgadzam. Jesteśmy równorzędnym partnerem w Unii Europejskiej, mamy prawo do wyrażania własnego zdania - mówiła. Dodała jednak, że "nie na tym polega dyplomacja", bo dyplomacja to budowanie sojuszy, a nie "zniechęcanie wszystkich partnerów". 

- Sytuacja dla Polski naprawdę się pogarsza - podkreślała gościni TOK FM. - Angela Merkel należy do odchodzących kanclerzy, którzy zrobili najwięcej dla Polski i dla stosunków polsko-niemieckich w historii (...). Śmiem twierdzić, że nie będzie już tak przychylnego Polsce kanclerza, jak była Merkel ze względu na swoją wrażliwość, wychowanie, historie rodzinne. Ten czas polityków w Niemczech się skończył - ostrzegała gościni TOK FM. 

"Jeżeli ktoś chce przyjechać do kogoś, to się umawia"

O to, dlaczego Andrzej Duda nie spotkał się z Angelą Merkel, został zapytany w Polsat News prezydencki minister Andrzej Dera. - Zawsze chcemy się spotykać z każdą ze stron, z sąsiadami, bo to jest ważne, bo jest o czym rozmawiać ze stroną niemiecką - o Nord Stream 2, o solidarności europejskiej, o tym, co się dzieje na wschodniej granicy - podkreślił Dera. Jednocześnie dodał, że Andrzej Duda miał umówione spotkanie telefoniczne z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem.

Odnosząc się do sobotniej wizyty kanclerz Niemiec w Polsce, zauważył, że "jest jedna zasada w dyplomacji, której się nie zmienia: jeżeli ktoś chce przyjechać do kogoś, to się umawia w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu". Dopytywany, czy Angel Merkel za późno zadzwoniła, Dera odpowiedział, że "tego nie robi pani kanclerz". - Robi to kancelaria, czy ambasada (Niemiec w Polsce) w tym przypadku - dodał. - To, co zrobiono w przypadku prezydenta, nie robi się w dyplomacji - dodał minister.

DOSTĘP PREMIUM