Sam Jarosław Kaczyński zapewnia, że polexitu nie będzie. "To wymysł propagandy"

Chcemy być w UE, ale jednocześnie chcemy pozostać suwerennym państwem - zadeklarował Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla PAP. Prezes PiS i wicepremier ds. bezpieczeństwa zapewnił, że spekulacje na temat polexitu to "wymysł propagandowy, który po wielokroć był stosowany wobec nas". Zapowiedział też, że w tym roku nie rozstanie się z rządem, a o ustawie "lex TVN" - odrzuconej przez Senat - być może Sejm debatować będzie jeszcze we wrześniu.
Zobacz wideo

Już w odpowiedzi na pierwsze pytanie wywiadu dla PAP Jarosław Kaczyński stwierdził, że rządzący jednoznacznie widzą "przyszłość Polski w Unii Europejskiej". A temat polexitu to "wymysł propagandowy, który po wielokroć był stosowany wobec nas".

- Jednocześnie jesteśmy zdecydowanie za tym, aby doprowadzić do zakończenia kryzysu, jaki widzimy w Unii Europejskiej. Traktaty w niemałym stopniu przestają obowiązywać, albo są wykorzystywane pretekstowo. Zasada równości państw też jest łamana i to w sposób bardzo drastyczny. Widać też tendencje do instrumentalizacji UE przez najsilniejsze państwa, w szczególności jedno - Niemcy. Temu musimy się przeciwstawiać - mówił prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Jak zadeklarował Kaczyński, "mamy jasną wizję". - Wiemy, że jej realizacja nie będzie łatwa, że to być może będzie proces wieloletni. Chcemy być w Unii, ale jednocześnie chcemy pozostać suwerennym państwem. Chcemy by to, co zostało w traktatach zawarte, było bardzo ściśle przestrzegane. Są kompetencje wyłącznie unijne, w szczególności te dotyczące stosunków zewnętrznych w sferze gospodarczej, są kompetencje mieszane i są te, które pozostają wyłącznie w kompetencji państwa. Tu trzeba dodać, że sprawy wymiaru sprawiedliwości pozostają w wyłącznej kompetencji państw i nie mogą być przedmiotem tego rodzaju ingerencji, jakie w tej chwili następują - podkreślił.

Prezes PiS dodał też, że "jest jeszcze jedna zasada, która musi być przestrzegana i musi być bardzo podkreślona w tej - można powiedzieć poprawionej Unii, czyli zasada równości państw". - Jeśli coś wolno w jednym państwie, to znaczy, że wolno we wszystkich - podkreślił.

PAP spytał Kaczyńskiego, czy martwi go fakt, że nadal nie został przez Brukselę zatwierdzony Krajowy Plan Odbudowy. - Wolałbym, aby był już zatwierdzony, ale z mojej wiedzy wynika, że żadnych merytorycznych zastrzeżeń nie ma. Natomiast zdaję sobie sprawę, w jakiej fazie w tej chwili znajduje się UE i jak różne sprawy są rozgrywane. W dalszym ciągu uważam, że jest bardzo duża szansa na to, żeby KPO był w niedługim czasie zatwierdzony.

Rekonstrukcja rządu? Kaczyński wyjaśnił

Kaczyński zadeklarował też, że nie szykuje się rekonstrukcja rządu, ani reorganizacja gabinetu Mateusza Morawieckiego. - Nie wykluczam oczywiście jakichś pojedynczych zmian, bo są osoby, które chciałyby w tej chwili przejść do innej działalności. Nie chcę mówić o żadnych sprawach personalnych, to jest przedwczesne. Od razu mówię, że są ministrowie, którzy chcą odejść z rządu i choć przez dłuższy czas nie przychylaliśmy się do ich próśb, to być może nadejdzie taki moment - wyjaśnił.

Pytany o następcę Jarosława Gowina w resorcie rozwoju i technologii, po wyrzuceniu lidera Porozumienia, stwierdził, że ten resort był "dosyć sztucznym zbiorem różnych działów administracji państwowej, gospodarczych i społeczno-gospodarczych". - Dział praca jest już tam, gdzie powinien być, czyli w ministerstwie rodziny i polityki społecznej. Natomiast dział gospodarka i dział budownictwo są ze sobą w pewnym sensie związane i tutaj być może trzeba będzie jakiegoś nowego ministra powołać. Moim zdaniem powinien to być człowiek bardzo dobrze orientujący się w życiu gospodarczym, dobry ekonomista z doświadczeniem w sferze kierowania, czy współkierowania jakimś resortem gospodarczym. Tacy ludzie najlepiej się do tego nadają. Budownictwo musi być kierowane - sądzę, że znaleźliśmy takiego człowieka - przez kogoś, kto będzie realizował nasze plany zmierzające do tego, by ludzie mogli nieporównywalnie łatwiej niż w tej chwili uzyskiwać mieszkania. O personaliach, jak wspomniałem, nie chcę w tej chwili mówić - podkreślił wicepremier.

Kaczyński zasugerował, że turystyka niekoniecznie znajdować się będzie w takim zreorganizowanym ministerstwie. - Nie wiem, czy ministerstwo kultury, dziedzictwa narodowego, sportu i turystyki to będzie pomysł najlepszy - stwierdził, choć zasugerował też od razu, że nie jest to scenariusz pewny. Ale jego zdaniem podział ministerstwa rozwoju, to jest jego pogląd. - Zjednoczona Prawica to jednak koalicja, a nie jedna partia - przypomniał.

Prezes PiS dodał, że jeśli do zmian w rządzie dojdzie, to "pewnie to trochę potrwa, bo musimy się ostatecznie dogadać w obrębie koalicji". Dodał też, ze sam z rządu nie zamierza odchodzić w tym roku. - Chyba że ze mnie zrezygnuje - podkreślił.

Kaczyński z rządu szybko nie odejdzie. Deklaruje zmiany i krytykuje samorządy ("opozycyjne")

Po tej deklaracji PAP spytał: "Szef klubu PiS Ryszard Terlecki wspomniał, że przed odejściem z rządu chce Pan zakończyć pracę nad ustawą o obronie narodowej". - Tak, ustawie o powszechnym obowiązku obrony. Koncentruję się głównie na projektach dotyczących tego, by polska obrona narodowa, ale taka szerzej rozumiana, także obrona w stosunku do różnego rodzaju zagrożeń naturalnych, katastrof naturalnych, była wyraźnie lepsza. Pandemia pokazała, że tutaj potrzebna jest jednak duża sprawność i że ona musi być przekrojowa - mówił.

- Proszę zauważyć, że władza jest bardzo radykalnie podzielona, jej znaczną część ma dzisiaj w Polsce opozycja. Nikt mi nie powie, że np. władza w Warszawie, to jest mała władza. Mój śp. brat mówił, że jak był prezydentem Warszawy, to miał władzę, a gdy został prezydentem Polski, to miał wpływy. Krótko mówiąc, w jednym miejscu Polski rządzą pozapartyjne siły, w innych partie opozycyjne i ci opozycyjni samorządowcy niejednokrotnie wychodzą ze swojej właściwej roli. Gdy mamy jakieś zagrożenie, dzieje się coś złego, różnice między nami nie mogą oddziaływać na to, jak się działa. Musimy te sprawy rozwiązać, musimy tutaj mieć odpowiednie instrumenty, które oczywiście będą działać czasowo w momencie zagrożenia. Gdy ono mija, to wszystko wraca do stanu poprzedniego - tłumaczył.

Po przeprowadzeniu tego projektu Kaczyński zastanowi się, "czy nie wrócić do mojego właściwego zajęcia, czyli kierowania partią".

Co z "lex TVN"? "Nie pali się"

Podczas zaczynającego się dziś posiedzenia Sejmu nie będzie prac nad słynną "Lex TVN", która została przed tygodniem odrzucona przez Senat. Kiedy posłowie zajmą się tym tematem? - Nie pali się - ocenił Kaczyński.

- Być może ustawa będzie na kolejnym posiedzeniu, które odbędzie się jeszcze we wrześniu. W naszym przekonaniu ustawa medialna jest konieczna z tego względu, że nie ma powodu, by u nas było inaczej niż gdzie indziej. Te wymagania dotyczące limitu kapitału spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego już wcześniej obowiązywały, tylko że poprzednia KRRiT - łagodnie określając miała elastyczny stosunek do obowiązującego prawa - wyjaśnił.

Prezes PiS złożył też deklarację dotyczącą spółek państwowych. - Chcę jednak jasno powiedzieć: żadne państwowe spółki - ORLEN, PGNiG, banki nie przejmą udziałów TVN, co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. Przypuszczam, że to w dalszym ciągu będzie kapitał zagraniczny, tylko zgodnie z limitami, które obowiązują w UE. Przypuszczam też, o czym mówię z bólem, że po zmianach, w dalszym ciągu będzie to stacja, która będzie z daleko posuniętym sceptycyzmem odnosiła się do PiS i jej rządów - stwierdził.

Wywiad skończył się pytaniem o ewentualne weto prezydenta Dudy ws. "lex TVN". - Z prezydentem trzeba oczywiście rozmawiać. Przecież to nie jest osoba, której nie można przekonać - zauważył prezes Prawa i Sprawiedliwości.

DOSTĘP PREMIUM