Prof. Matczak o odroczonym wyroku TK ws. wniosku premiera: To nie prawo, tylko farsa

Ta decyzja, skądinąd doniosła w relacjach Polski z Unią Europejską, wygląda na w jakimś sensie koordynowaną czy dyskutowaną. Jakby to nie był Trybunał, tylko przedłużenie rządu. To bardzo smutne - mówił w TOK FM prof. Marcin Matczak.
Zobacz wideo

Nie ma decyzji Trybunały Konstytucyjnego w sprawie wniosku premiera dotyczącego zasady wyższości prawa unijnego nad krajowym. Na wznowionym dziś posiedzeniu prezes Julia Przyłębska ogłosiła kolejną przerwę - tym razem do 30 września.  Jak powiedziała, pojawiły się nowe okoliczności, dlatego TK musi się przygotować do nowej rozprawy. Trybunał zajmował się sprawą w pełnym składzie. Wcześniej oddalono wniosek RPO Marcina Wiącka o wyłączenie ze składu sędziego Stanisława Piotrowicza - byłego posła PiS.

- Oglądam ten cały spektakl z coraz większym zasmuceniem – komentował sytuację w Trybunale profesor Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jak tłumaczył, znów sprawa jest przesuwana lub odraczana. – Dziwnym trafem dzieje się to tak, jak gdyby to służyło realizacji innego planu. Jako obywatel odnoszę wrażenie, że nie o prawo tu chodzi. Ta decyzja, skądinąd doniosła w relacjach Polski z Unią Europejską, wygląda na w jakimś sensie koordynowaną czy dyskutowaną. Jakby to nie był Trybunał, tylko przedłużenie rządu. To bardzo smutne – wyjaśniał gość TOK FM.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Jego zdaniem nie chodzi tutaj o prawo, ale o interes polityczny rządu. – PiS działa tak, że jeśli tylko gdzieś na świecie pojawia się interpretacja prawa, której on nie lubi, to od razu biegnie do Trybunału i prosi, żeby ten powiedział, iż to jest niezgodne z konstytucją. I ten TK tak zawsze robi. To już nie jest kontrola konstytucyjności, tylko potwierdzanie, że interpretacja wrogów PiS jest zła – przekonywał prof. Matczak i dodawał, że TK Julii Przyłębskiej nie chroni obywateli, tylko polityczny plan konkretnej partii.

Ekspert podkreślał, że w składzie Trybunału są byli politycy – Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz – którzy jeszcze w Sejmie wypowiadali się nieprzychylnie o Unii Europejskiej. Co świadczy o upadku obyczajów w tej instytucji. – Kiedyś pan sędzia Marek Safjan, sam wyłączył się ze sprawy dotyczącej NBP, bo pracował tam członek jego rodziny. A teraz decydować o sprawie będzie pani Pawłowicz, która w sposób nienawistny wypowiadała się o Wspólnocie i ani ona, ani jej koledzy, nie widzą w tym nic złego. Przecież ona już w głowie ten wyrok dawno wydała. To pokazuje, jaką drogę przeszliśmy – wskazywał prawnik.

Jednocześnie zaznaczał, że wyrok który ma zapaść 30 września i tak będzie wadliwy prawnie. – Bo zapadnie z udziałem sędziów dublerów, choćby pana Mariusza Muszyńskiego. To podkreślał Europejski Trybunał Sprawiedliwości, więc każdy, kto będzie poszkodowany tym wyrokiem, jeśli pójdzie do ETPC, to wygra. Pan Muszyński wybije zęby temu wyrokowi w momencie jego wydania. To nie prawo, tylko farsa. Po prostu premier potrzebuje jakiegoś argumentu – ocenił prof. Matczak.

DOSTĘP PREMIUM