Ekspert o politykach na imprezie Mazurka: Jak ktoś jest szefem mafii, to się nie spotyka z szefem policji

- To, że redaktor Mazurek zaprasza, to jest jego prawo święte. Pytanie, czy urzędujący polityk ma na urodziny przyjść. Zwłaszcza jeśli później ma być przepytywany przez tego redaktora [w programie]. Tu mam pewną wątpliwość - przyznał ekspert ds. wizerunku politycznego dr Mirosław Oczkoś, komentując w TOK FM słynną imprezę urodzinową dziennikarza RMF FM.
Zobacz wideo

Urodzinowa impreza dziennikarza Roberta Mazurka, na której bawiło się bardzo wielu polityków PiS i opozycji (i których zdjęcia opublikował "Fakt"), ciągle wywołuje ożywione dyskusje. W piątek do sprawy odniósł się sam szef NIK Marian Banaś. To on przemawiał w prawie pustym Sejmie w czasie gdy liczna grupa polityków bawiła się na urodzinach dziennikarza. "Mam trochę żal do redaktora Mazurka. Gdyby mnie zaprosił na urodziny mógłbym przedstawić sprawozdanie z działalności NIK większej liczbie posłów niż była w Sejmie" - napisał na Twitterze.

W TOK FM temat komentował dr Mirosław Oczkoś. Ekspert ds. wizerunku politycznego ocenił zachowanie polityków dość surowo. - W krajach demokratycznych powinno się rozdzielać pewne rzeczy. Nawet, kiedy ktoś się z kimś zna kilkadziesiąt lat, to jeśli zostaje szefem mafii, a ten ktoś drugi staje się szefem policji, to jednak się wspólnie nie spotykają na urodzinach trzeciego kolegi, który w tym czasie jest dyrektorem szkoły. Są jakieś standardy - skomentował Oczkoś.

- To, że redaktor Mazurek zaprasza [na imprezę], to jest jego prawo święte. Pytanie, czy urzędujący polityk ma na te urodziny, imieniny czy chrzciny przyjść. Zwłaszcza, jeśli później ma być przepytywany przez redaktora [w programie]. Tu mam pewną wątpliwość - dodał.

Inne spojrzenie na sprawę zaprezentował prowadzący rozmowę Piotr Maślak. Dziennikarz TOK FM przekonywał, że chociażby w Stanach Zjednoczonych politycy i dziennikarze spotykają się "prywatnie", ale potrafią to oddzielić od pracy. I kiedy potrzeba "wchodzą" w pełni profesjonalnie w swoje zawodowe role.

Ale dr Oczkoś się nie dał się przekonać. Zwrócił uwagę, że politycy w amerykańskich telewizjach pojawiają się znacznie rzadziej niż w Polsce. Raz na jakiś czas są proszeni o komentarz do jakiegoś tematu, ale nie ma tak, jak u nas, pojawiają się w stacjach telewizyjnych codziennie. A poza tym sytuacja, w której ktoś się prywatnie - jeden na jeden - z kimś spotka, jest jednak inna niż duża impreza w gronie "teoretycznych" politycznych wrogów. I na dodatek w czasie, kiedy politycy powinni być jednak w pracy. 

"Reakcja Tuska była prawidłowa"

Ekspert przyznał, że po tym, jak dowiedzieliśmy się, kto uczestniczył w urodzinach dziennikarza RMF FM, trudno mu sobie wyobrazić, żeby Tomasz Siemoniak z PO publicznie oskarżał o coś byłego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego z PiS. Jak dodał, z punktu widzenia dbałości o wizerunek polityczny sytuacja nie wygląda dobrze. Podobnie kłopotliwie są też np. opublikowane przez media zdjęcia posła Lewicy Marka Dyducha stojącego pod drzewem.

- Bo co nam to wszystko pokazuje? To, o czym wszyscy mówią od dawna, że politycy wspólnie i tak ze sobą wódkę piją, a tylko w Sejmie taki teatr urządzają. (...) Wiele osób ma przez to pewien absmak - mówił.

Oczkoś uważa, że takie zachowanie może zniechęcić część osób do tego, by pójść na wybory. Będą przekonani, że wszyscy politycy i tak są tacy sami. Na takiej demobilizacji, jak dodał, zyskiwać może tylko Prawo i Sprawiedliwość

Najdotkliwiej udział w słynnej urodzinowej imprezie odczuli politycy PO. Borys Budka i wspomniany już Tomasz Siemoniak zostali wezwani na dyscyplinującą rozmowę do Donalda Tuska i oddali się "do jego dyspozycji". Zdaniem dra Oczkosia reakcja szefa PO była prawidłowa. - Pokazał, że nie będzie brał udziału w tej inscenizacji - stwierdził. 

Donald Tusk był pytany o tę sprawę w czwartkowym chacie na Facebooku. Przekonywał, że problemem nie jest to, co zdarzyło się na urodzinach dziennikarza Roberta Mazurka. - Problemem jest to i stąd moja reakcja wobec kolegów z Platformy, którzy byli obecni na tej imprezie, że ludzie naprawdę chcą wierzyć, że my politykę, nasze zobowiązania, nasze hasła, traktujemy śmiertelnie serio - powiedział lider PO.

- W tej grze, która się toczy na scenie politycznej, chodzi naprawdę o wszystko, o wszystko, co najważniejsze dla przyszłości Polski, jestem o tym naprawdę głęboko przekonany - dodał.

Pytany, czy sam był zaproszony, zaprzeczył. - Na urodziny chodzę do najbliższych przyjaciół i rodziny. Nie mam potrzeby, by przesadnie udzielać się towarzysko - zaznaczył.

DOSTĘP PREMIUM