Księstwa Zjednoczonej Prawicy. "To gigantyczne imperium politycznej korupcji". Wspólne ustalenia mediów

Dziennikarze "Gazety Wyborczej", Radia Zet i Onetu przeanalizowali skład zarządów i rad nadzorczych wszystkich kilkuset spółek Skarbu Państwa. - To gigantyczne imperium politycznej korupcji, nie bójmy się tego tak nazwać - mówiła w TOK FM wicenaczelna "GW" Aleksandra Sobczak.
Zobacz wideo

Oficjalnie - według danych KPRM na 30 czerwca 2020 roku - zależnych od rządu spółek jest 349. Do obsadzenia są w nich tysiące posad. Część bardzo dobrze płatnych - zarobki członków zarządów sięgają dziesiątek tysięcy złotych. Nie brak osób, które zasiadają w kilku spółkach jednocześnie. Nawet jeśli ich działalność, czy nawet profil, nie mają ze sobą nic wspólnego. 

Redakcje "Gazety Wyborczej", Onetu i Radia Zet prześwietliły około 5 tysięcy osób zatrudnionych w państwowych spółkach i ich spółkach-córkach. Wicenaczelna "GW" Aleksandra Sobczak w TOK FM podkreślała, że była to niezwykle żmudna i czasochłonna praca. Bo choć dane dotyczące osób zatrudnionych w spółkach są ogólnodostępne, to jednak - jak podkreślała - są niezwykle chaotyczne i jest w nich wiele błędów. - A kiedy już stworzyliśmy tę część raportu [polegającą na zgromadzeniu danych - red.], to zaczęliśmy klasyczną dziennikarską weryfikację opartą na dzwonieniu, na porównaniach - dlaczego ktoś się na daną posadę załapał - powiedziała.

Jak podkreślała w TOK FM dziennikarka, cała machina ustawiania ludzi w spółkach polega na "utrzymaniu władzy". - Jarosław Kaczyński, obsadzając swoich najważniejszych "macherów", jako takich baronów rozdających posady, ma nad nimi dużo większe panowanie niż w sytuacji gdy miałby liczyć na jakąś jedność światopoglądową czy na jakiś wspólny cel - mówiła Sobczak. - Mianowanie takiego barona daje mu możliwość rozdawania posad na ogromną skalę i powoduje, że każda próba buntu oznacza stratę stanowiska nie tylko swojego, ale też wszystkich swoich wasali - dodała.

Najwięksi "baronowie" Zjednoczonej Prawicy

Z ustaleń dziennikarzy wynika, że największym "stanem posiadania" pochwalić się może stojący na czele rządu Mateusz Morawiecki, który do państwowych spółek delegował ponad stu bliskich sobie ludzi. - Premier ma ewidentnie największe strefy wpływów. To działa w dwie strony. Osoby, których praca polega teoretycznie na tym, że zasiadają we władzach jakiejś spółki i powinni się zajmować tą spółką, są również doradcami Morawieckiego - tłumaczyła Sobczak.

Na kolejnych miejscach pod względem stanu posiadania w spółkach Skarbu Państwa - według ustaleń redakcji - są: minister aktywów państwowych Jacek Sasin (delegował do nich blisko 40 osób), szef MON i wiceprezes PiS Mariusz Błaszczak (25 osób) oraz europoseł Joachim Brudziński (blisko 30). 

- Ten układ przeżera spółki państwowe od paru lat. Efekt jest taki, że każdy z tych baronów ma swoich pomniejszych wasali: znajomych, rodzinę. Ci ludzie rozdają posady też na niskich szczeblach w państwowych spółkach - zwróciła uwagę Sobczak.

Wicenaczelna "GW" nadmieniła też, że śledztwo objęło wyłącznie spółki. Pominięto chociażby fundacje czy różne instytucje państwowe, a tam także umieszczani są krewni i znajomi wpływowych polityków obozu władzy.  - To tylko pokazuje, że rzeczywista skala jest parę razy większa. Jeśli dodałoby się do tego inne instytucje, to jest gigantyczne imperium politycznej korupcji, nie bójmy się tego tak nazwać - oceniła dziennikarka.

Dopytywana o osoby posiadające kompetencje i pracujące we władzach państwowych spółek - Sobczak przyznała, że takie się zdarzają, ale jest ich bardzo mało. 

Zwracała też uwagę na "zwykłych", szeregowych pracowników tych spółek. Mówiła, że wielu z nich pracuje w tych firmach od lat i są w swoim fachu specjalistami. - To dla nich jest dramatyczna sytuacja. Proszę sobie wyobrazić, że pracujecie w firmie, do której przychodzi coraz więcej i więcej osób, bez żadnej rekrutacji. Nie mają kompetencji, a przecież ktoś pracować musi. To są firmy, mają jakieś cele, specjalizacje. I ta praca w coraz większym stopniu spada na tych ludzi, którzy są specjalistami i przeszli normalną rekrutację - mówiła Aleksandra Sobczak.

Posłuchaj:

DOSTĘP PREMIUM