"Breżniewizacja". Żakowski o konferencji Kaczyńskiego ws. sytuacji na granicy

W końcu doczekaliśmy się wystąpienia wicepremiera ds. bezpieczeństwa na temat sytuacji na polsko-białoruskim pograniczu. Jarosław Kaczyński był na Podlasiu i zorganizowano w związku z tym specjalną konferencję prasową. - To było groteskowe - ocenił w TOK FM prof. Wiesław Władyka, publicysta tygodnika "Polityka".
Zobacz wideo

Kilkanaście minut przed tym, jak Julia Przyłębska zaczęła ogłaszać decyzję Trybunału Konstytucyjnego ws. wyższości prawa krajowego nad unijnym, w białostockiej siedzibie Straży Granicznej konferencję prasową miał wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński.

Szef PiS mówił między innymi, że sytuacja na granicy z Białorusią to element wojny hybrydowej, że nie ma żadnego naporu ze strony uchodźców na granicę; przywożeni tam są migranci ekonomiczni. Podkreślał, że uchodźcy celowo są doprowadzani do złego stanu zdrowia i zapowiedział, też budowę "zapory" na granicy. Była to pierwsza od dawna wypowiedź publiczna Kaczyńskiego, bądź co bądź wicepremiera do spraw bezpieczeństwa.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Konferencja przykuła uwagę komentatorów piątkowego Poranka Radia TOK FM. Gospodarz audycji Jacek Żakowski mówił o "breżniewizacji" postaci Kaczyńskiego. – Dyktatorowi Ukraina myli się z Białorusią, stan wyjątkowy ze stanem wojennym. Wszystko się w tej głowie już miesza. To jest jakaś groza – ocenił.

Zdaniem prof. Wiesława Władyki konferencja Kaczyńskiego "była groteskowa". – Nasz dyktator pokazuje w tej chwili swoją twarz na kilku frontach. Powinniśmy zapamiętać ten obraz z konferencji, gdzie szef PiS jest otoczony strażnikami w mundurach i brutalnie mówi o dzieciach oraz konstytucji – ocenił Władyka.

Kaczyński mówił m.in., że migranci, którzy ściągani są na Białoruś przez reżim Alaksandra Łukaszenki, celowo są doprowadzani do złego stanu zdrowia przez białoruskie służby. Ma to być, jak stwierdził, dodatkowym czynnikiem, który ma wpłynąć na opinię publiczną w Polsce. – Obok używania dzieci to jest ta druga metoda, która ma zmusić Polskę do tego, żeby ich przyjmować – powiedział.

Pytany o dzieci z Michałowa, Kaczyński mówił: "Te dzieci, jeżeli nie pozostają w dalszym ciągu w ośrodku - być może pozostają, ja tego w tej chwili po prostu nie potrafię powiedzieć - (...) no to zostały po prostu ze swoimi rodzicami w jakieś bezpieczne miejsce przetransportowane z powrotem do Białorusi".

DOSTĘP PREMIUM