Rzecznik Praw Dziecka i kryzys na granicy. "Przyjdzie czas wstydu". Poprzednik Pawlaka mówi, co RPD robić powinien

Były Rzecznik Praw Dziecka nie ma wątpliwości, że to, co obecnie dzieje się przy wschodniej granicy, to "katastrofa humanitarna", która wymaga "niestandardowych działań i zwiększonej reakcji". Na razie takich działań ze strony obecnego rzecznika nie widać. - Ostrzegam, że po czasie dumy przyjdzie czas wstydu, jeśli nie ockniemy się w porę - przestrzegał dr Marek Michalak w TOK FM.

Biuro RPD Mikołaja Pawlaka poinformowało blisko tydzień temu, że "nie odnotował przypadków stosowania przez Straż Graniczną metody push-back". Rzecznik Praw Dziecka był przy granicy z Białorusią, na terenach objętych stanem wyjątkowym i rozmawiał tam m.in. z funkcjonariuszami podlaskiej straży granicznej, był też w ośrodkach dla cudzoziemców. "Z uzyskanych wyjaśnień i informacji wynika, że rodziny z dziećmi, które przedostaną się na terytorium Polski i poproszą o objęcie ich procedurą ochrony międzynarodowej, są kierowane do ośrodków dla cudzoziemców, gdzie czekają na decyzje Urzędu do Spraw Cudzoziemców" - napisano w komunikacie.

Czyli z wizyty wynika, że na pograniczu nie ma wypychania z Polski migrantów czy odmowy przyjmowania wniosków o ochronę międzynarodową.

- Gdyby wszystko było w porządku, to nie byłoby potrzeby wprowadzania stanu wyjątkowego, ograniczania możliwości oglądania, obserwacji sytuacji, dojścia na miejsce. (...) Porozmawianie tylko z funkcjonariuszami państwa to uważam jest za mało - komentował w TOK FM były RPD - dr Marek Michalak. Jak ocenił, "naturalnym informatorem, sojusznikiem, partnerem dla organu kontroli państwa - jakim jest Rzecznik Praw Dziecka - są organizacje pozarządowe, ludzie, którzy obserwują, widzą, mają nagrania, obserwacje".

Michalak podkreślił, że każdemu dziecku, które znajdzie się na polskim terytorium należy się opieka i ochrona. Zgodnie z zapisami Konwencji o Prawach Dziecka, którą Polska ratyfikowała, dziecko, które ubiega się o status uchodźcy bądź jest uważane za uchodźcę, powinno otrzymać odpowiednią ochronę i pomoc humanitarną.

Co można zrobić?

Pytany przez Karolinę Głowacką o to, co on by zrobił, gdyby nadal był Rzecznikiem Praw Dziecka, zaczął od tego, że mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją. - Niewątpliwie to, co dzieje się na wschodniej granicy to jest pewna katastrofa humanitarna i niewątpliwie wymaga niestandardowych działań i zwiększonej reakcji - ocenił. I dodał, że "bardzo zasadne byłoby ustanowienie tam - na miejscu - punktu Rzecznik Praw Dziecka. - W którym pracownicy biura RPD, a od czasu do czasu sam rzecznik, obserwowaliby na własne oczy, co się dzieje. I interweniowali w momencie, kiedy pojawi się problem - mówił Michalak, który obecnie jest przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia im. Janusza Korczaka.

Gość TOK FM powtórzył, że obecna sytuacja jest tak wyjątkowa, iż nie można skupiać się na informacjach, dokumentach przekazywanych przez funkcjonariuszy państwowych. A do tego potrzebne jest obserwowanie sytuacji, rozmowy i stały kontakt "z organizacjami pozarządowymi, ale też prywatnymi osobami". - Które mówią, że to jest nieludzkie, gdy z bezpiecznego kraju wypychamy osoby, którym grozi niebezpieczeństwo. Ci ludzie angażują się, narażając się też. To jest najważniejszy partner do współpracy dla RPD, kierujący się empatią, wrażliwością i autentyczną chęcią pomocy drugiemu człowiekowi, a nie próbą usprawiedliwienia takiego czy innego zachowania urzędniczego - argumentował.

"Przyjdzie czas wstydu, jeśli nie ockniemy się w porę"

Michalak proponował, podpowiadał, co urząd RPD powinien obecnie robić. Słuchać było, że bardzo różni się od swojego następcy w ocenie obecnej sytuacji na pograniczu polsko-białoruskim. Ale równocześnie powstrzymywał się od ostrej krytyki.

Na pytanie Karoliny Głowackiej, czy obecny rzecznik Mikołaj Pawlak "nie wypełnia odpowiednio swojej konstytucyjnej roli", odpowiedział, że od takiej oceny jest parlament. Bo to właśnie parlament powołuje Rzecznika Praw Dziecka i ocenia jego pracę, przyjmując coroczne sprawozdania. - Ubolewam, że kiedy jest debata o prawach dziecka w parlamencie, to na sali siedzi kilkanaście osób - mówił.

- Ale to pan był na tym stanowisku i to pan wie najlepiej, co może i jakie ma kompetencje RPD. Więc pan widzi bardzo dobrze, co mogłoby się dziać, ale się nie dzieje. Wiem, że pan jest bardzo ostrożny w recenzowaniu następcy, ale będę bardzo prosić, bo sytuacja jest nadzwyczajna - nie ustępowała dziennikarka TOK FM.

- Rzecznik Praw Dziecka może nawet w stanie wyjątkowym pojawić się tam, gdzie nie mogą inni. I ma szerokie kompetencje działania, wnioskowania i kontrolowania i powinien to robić. A jeśli tego nie robi, to nie wykorzystuje dla dobra dzieci swoich uprawnień, co jest karygodne - ocenił Marek Michalak.

Były RPD przypomniał, że Polska przez lata "nazywana ojczyzną praw dziecka". Wpływ na to miały osiągnięcia i spuścizna m.in. Janusza Korczaka, Janusza Rajchmana, który uważany jest za założyciela UNICEF, był też pierwszym prezesem tej organizacji. Michalak dodał też, że "Polska ma najlepiej wyposażonego w kompetencje rzecznika praw dzieci". - Ale cały czas przypominam, że szlachectwo zobowiązuje, jeśli jesteśmy z czegoś dumni, to powinniśmy robić wszystko, żeby ten standard u nas był najwyższy - stwierdził.

Jak mówił, obecnie "słyszymy o sytuacjach, które w naszej rzeczywistości nie powinny mieć miejsca". - I ja ostrzegam, że po czasie dumy, bo faktycznie byliśmy bardzo dumni z tego odbioru naszych działań na świecie (w kwestiach ochrony praw dzieci), przyjdzie czas wstydu, jeśli nie ockniemy się w porę - podsumował były Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM