Członek Kolegium IPN oczernia Traczyk-Stawską. "Jeśli jest skala obrzydlistwa, to Wyszkowski zajmuje wysokie miejsce"

Jeżeli jest jakaś skala obrzydlistwa, to myślę że pan Krzysztof Wyszkowski zajmuje w niej bardzo wysokie miejsce - tak publicysta Michał Szułdrzyński skomentował internetowy wpis członka Kolegium IPN. Wyszkowski zasugerował, że uczestniczki Powstania Warszawskiego, które przemawiały w niedzielę w Warszawie, "stoją po stronie" hitlerowskiego zbrodniarza.
Zobacz wideo

Podczas niedzielnej manifestacji na placu Zamkowym w Warszawie głos zabrały Wanda Traczyk-Stawska i Anna Przedpełska-Trzeciakowska. Uczestniczki Powstania Warszawskiego jednoznacznie opowiadały się za tym, by Polska pozostała w Unii Europejskiej i dbała o europejskie wartości. Ich przemówienia były szeroko komentowane, ale też zagłuszane. Przez Roberta Bąkiewicza i jego sympatyków, którzy zorganizowali kontrmanifestację tuż przy Placu Zamkowym.

Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej" mówił w TOK FM o wpisie, jaki w niedzielę na Twitterze umieścił Krzysztof Wyszkowski. Były działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, a dziś członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, udostępnił zdjęcie Wandy Traczyk-Stawskiej i Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej z komentarzem: "ci powstańcy stoją po stronie Dirlewangera".

- Innymi słowy - zdaniem Wyszkowskiego - ci, którzy nie wspierają obecnej władzy, są jak oddział zwyrodnialców, który pacyfikował Powstanie Warszawskie - powiedział Szułdrzyński i przypomniał, że Oskar Dirlewanger był dowódcą specjalnej jednostki karnej SS do zwalczania partyzantów. - Więc jeżeli jest jakaś skala obrzydlistwa, to myślę że pan Wyszkowski zajmuje w niej bardzo wysokie miejsce - ocenił publicysta.

Szułdrzyński po kilu minutach poinformował, że  "dostał informację, że rzecznik IPN i wiceprzewodniczący Kolegium Sławomir Cenckiewicz stanowczo potępili wpis na Twitterze zamieszczony przez Krzysztofa Wyszkowskiego".

Sam wpis zresztą zniknął w poniedziałek przed południem.

Krzysztof Wyszkowski w skandaliczny sposób komentuje prounijne protestyKrzysztof Wyszkowski w skandaliczny sposób komentuje prounijne protesty Twitter

"Symboliczna scena"

Wanda Traczyk-Stawska podczas przemówienia, które zakłócali stronnicy Bąkiewicza, wyraźnie zdenerwowana zwróciła się do organizatora kontrmanifestacji: "Milcz głupi chłopie! Chamie skończony! Bo ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli, ja tu jestem, aby wołać w ich imieniu!".

Zdaniem Ewy Siedleckiej z "Polityki" to, jak Robert Bąkiewicz zachował się wobec uczestniczek powstania, "zaprzecza wartościom, które jego grupa polityczna głosi". - Wartościom konserwatywnym, szacunkowi wobec osób starszych i szczególnemu szacunkowi, a właściwie kultowi Powstania Warszawskiego. Bąkiewicz pokazał, gdzie to wszystko ma - stwierdziła publicystka. - To jest też taka symboliczna scena, gdzie pani Wanda Traczyk-Stawska pokazała to, co chyba wielu z nas czuło, a przynajmniej ja czułam. Taką rozpacz i bezradność wobec tego, że nasze wartości, dla nas najważniejsze, są przejmowane i w jakiś sposób profanowane przez drugą stronę - dodała dziennikarka.

Michał Szułdrzyński ocenił, że sytuacja z kontrmanifestacją narodowców będzie wizerunkowo szkodliwa dla Prawa i Sprawiedliwości. Według publicysty "Rz" być może Prawo i Sprawiedliwość będzie się próbowało w jakiś sposób od Bąkiewicza odciąć i przekonywać, że to przecież nie oni go tam wysłali. Ale PiS-owi "trudno się będzie tej gęby pozbyć".

Bąkiewicz nie pierwszy raz staje po stronie władzy. Wcześniej, przy okazji strajków kobiet, zorganizował straż broniącą kościołów. Pojawiał się na okładkach tygodników przychylnych rządowi, a jego organizacja może liczyć na sowite dotacje ze strony rządu.  - Mówiąc wprost, Robert Bąkiewicz raczej PiS-owi zaszkodził wczoraj niż pomógł - podsumował Szułdrzyński.

DOSTĘP PREMIUM