Awantura w Sejmie. Morawiecki przez prawie pół godziny bił w Tuska. Witek do Gawkowskiego: To nie sala koncertowa

Tego wystąpienia nie było w planach. Premier Mateusz Morawiecki dość nieoczekiwanie wyszedł na sejmową mównicę i powtórzył, że mówinie o możliwym polexicie to fake news. - To ordynarne kłamstwo Tuska - powiedział. Opozycja zareagowała na wystąpienie szefa rządu. Jeden z polityków próbował odtworzyć na mównicy "Odę do radości".
Zobacz wideo

Wystąpienie Mateusza Morawieckiego w dużej mierze odnosiło się do Donalda Tuska. Obecny premier zarzucał byłemu kłamstwa i brak wyobraźni. - Tak jak nie powinniśmy dyskutować, czy istnieje potwór z Loch Ness, tak nie powinniśmy dyskutować o polexicie - mówił. - Bo nie ma czegoś takiego jak polexit, jest to chora wyobraźnia waszych PR-wców, która to stworzyła - dodał.

Przekonywał, że polexit "to kolejne wielkie kłamstwo Tuska, które Polacy doskonale rozpoznają". - I właściwie powiedziałem, że polexit to fake news, ale polexit to nie jest zwykły fake news, polexit to wasze ordynarne kłamstwo - krzyczał Morawiecki z mównicy sejmowej. - Trzeba przyznać, że pan Tusk idzie przez życie jak huragan. Czego się nie dotknie, doprowadza do ruiny. Najpierw zrujnował polskie finanse publiczne i uciekł do Brukseli. Potem w Brukseli doprowadził do kryzysu migracyjnego i do brexitu. Znów uciekł - z powrotem do Polski. Aż boję się pomyśleć do jakiej ruiny Polskę teraz. Boże broń przed takimi politykami - kontynuował szef rządu.

Premier dalej zarzucał opozycji, że chce, by "Polska w Unii stała pokornie w kącie". - Ale to nie jest właściwa postawa, bo kto nie szanuje siebie, nie zdobędzie szacunku innych - oświadczył Morawiecki. - Niektórzy z was nie mają szacunku do Polski i do Polaków, dlatego w naszej tradycji jesteście raczej tymi, którzy raczej patrzą gdzieś na zewnątrz: gdzie szukać rady, wsparcia. Mieliśmy w przeszłości taki okres, kiedy władze przed 1989 r. patrzyły na "wielkiego brata". Myślę, że w części polskiej elity ciągle tkwi to, jak syndrom sztokholmski - dodał premier.

Nieoczekiwane wystąpienie Morawieckiego wywoływało sporo emocji na sali sejmowej. Posłowie PiS co chwilę bili brawa. Opozycja komentowała głośno. Głos co chwila zabierała marszałek Elżbieta Witek, która próbowała uciszać posłów i posłanki na sali.

Śpiewy posła Gawkowskiego

Po wystąpieniu premiera głos zabierali politycy opozycji, którzy zarzucali Morawieckiemu kłamstwa. - Pan jest takim hipokrytą jakiego nie było w historii polskiego parlamentaryzmu - powiedział do szefa rządu Borys Budka z PO. - Jest pan człowiekiem, który swój honor zaprzedał tylko temu, by przypodobać się faktycznie rządzącemu. Nie chcecie polexitu, jeśli powtórzycie to tysiąc razy, to możemy być pewni, że waszym jedynym celem jest wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej i maszerujecie na wschód. Jesteście bandą patologicznych kłamców - dodał.

Poseł Lewicy Krzysztof Gawkowski chciał, aby w Sejmie odśpiewano "Odę do radości", czyli hymn Unii Europejskiej. Próbował włączyć utwór z telefonu. Na to nie zgodziła się jednak Elżbieta Witek, która wyłączała mu mikrofon.

- Ja rozumiem, że możemy się na tej sali przekrzykiwać, ale hymn Unii Europejskiej, tak jak flaga unijna, jest na tej sali równoważna. Jesteśmy partnerem, członkiem Wspólnoty. Wstydzicie się tego? - pytał Gawkowski. - Nie zejdę z mównicy, dopóki nie pozwoli pani odsłuchać hymnu Unii Europejskiej - dodał.

Posłowie obecni na sali krzyczeli do niego: "śpiewaj, śpiewaj". Marszałek Witek była jednak nieugięta. Kilkukrotnie mówiła do niego, by zszedł z mównicy. - Jeśli chce pan śpiewać, to na salę koncertową, a nie w Sejmie - odparła marszałek Sejmu.

 

DOSTĘP PREMIUM