Kolejna odsłona afery mailowej. Szef PAP miał doradzać premierowi Morawieckiemu

W internecie pojawiły się kolejne przecieki ze skrzynek mailowych polityków. Z ich treści wynika, że szef Polskiej Agnecji Prasowej Wojciech Surmacz miał doradzał premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, jak wzmocnić korzystny dla rządu przekaz.
Zobacz wideo

W internecie opublikowano kolejne fragmenty rzekomej korespondencji prezesa PAP Wojciecha Surmacza z premierem Morawieckim.

W mailu z 11 września 2019 roku Surmacz miał pisać do Morawieckiego o "raporcie z monitoringu płacy minimalnej wg PiS". Dotyczy tego, na ile udało się dotrzeć "do audytorium" z przekazem dotyczącym właśnie tematu wysokości płacy minimalnej.

Szef PAP miał ocenić m.in., że sytuacja najgorzej wygląda na Twitterze, gdzie "panuje niesamowity hejt". "Ponad 90 proc. to informacje negatywne. Trzeba wzmocnić pozytywny przekaz. Pocieszające jest to, że TT to niespełna 8 proc. wszystkich informacji na temat płacy minimalnej według PiS" - czytamy. Tytuł maila brzmi: "W płacy minimalnej przeważa pozytywny przekaz, ale warto wzmocnić TT".

To kolejna odsłona tzw. afery mailowej. Rząd nie potwierdza ani nie dementuje treści, które mają pochodzić ze skrzynek mailowych polskich polityków.

"Ustawiony" wywiad?

Wcześniejsze przecieki dotyczące PAP wskazują m.in. na to, że premier chciał "ustawić" wywiad Andrzeja Dudy. Ujawnione wiadomości mają pochodzić z marca 2020 roku. W Polsce toczyła się wówczas kampania przed wyborami prezydenckim.

"Wojtek - czy mógłbyś dać mi jakiegoś sprytnego dziennikarza, aby przeprowadził bardzo pilnie wywiad z panem prezydentem ws. funduszu? (medycznego - red.) Narracja jest gotowa tylko trzeba to ładnie ująć i poprzecinać pytaniami" - miał napisać premier do Wojciecha Surmacza, który szefuje Polskiej Agencji Prasowej.

Afera mailowa. Dworczyk straci stanowisko?

Od tygodni w internecie pojawiają się przecieki rzekomych maili ludzi u szczytu władzy. Wszystko zaczęło się od skrzynki pocztowej Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W weekend o sprawę pytany był sam wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński. - To jest jeszcze sprawa, która musi być rozwiązana. Nie wypowiadam się co do ogólnej pozycji ministra Dworczyka, tylko co do tego, co ma nastąpić bardzo niedługo - stwierdził Kaczyński w RMF FM.

Dopytywany, czy to znaczy, że jednak pozycja Dworczyka nie jest silna, Kaczyński powtórzył, że nie chce w tej chwili wypowiadać się co do jego pozycji. - Taki problem niewątpliwie istnieje, ale nie należy tutaj reagować w sposób, który by wypełniał oczekiwania tych, którzy to realizują. Przecież wiadomo, kto to zrobił. To zrobili Rosjanie. My nie będziemy się wpisywali w ich scenariusze - powiedział wicepremier.

Na uwagę, że część z tych maili potwierdzono, że były prawdziwe, Kaczyński odpowiedział: "no tak, ale cała operacja ich porwania to nie jest tak, że minister Dworczyk dostarczył te maile Rosjanom, tu nie ma żadnej wątpliwości, że to nie on". Pytany, czy sam używa skrzynki prywatnej do korespondencji rządowej, Kaczyński powiedział, że używa takich metod, które są w granicach ścisłej tajności. - Nie mogę o nich mówić. Na pewno nie wyciekną - dodał.

O korzystaniu z prywatnej skrzynki przez Dworczyka powiedział: "nie cieszę się z tego, ale błąd jest rzeczą ludzką; oczywiście za błędy się odpowiada". Wcześniej podczas wywiadu prezes PiS powiedział, że Dworczyk "na pewno nie będzie zmieniony, przynajmniej teraz".

DOSTĘP PREMIUM