"Idzie kryzys, a my bez oszczędności". Była wiceminister Anna Kornecka o "kuriozalnej sytuacji" z 23 mld zł

Mateusz Morawiecki ogłosił, że w imieniu wszystkich Polaków zaciąga 23 mld długu na pokolenia - tak Anna Kornecka z Porozumienia komentowała w TOK FM ogłoszone przez premiera przekazanie środków na Program Inwestycji Strategicznych. Zdaniem byłej wiceminister rozwoju powinniśmy się szykować na kryzys.
Zobacz wideo

Mateusz Morawiecki wczoraj (25 października) z pompą zapowiedział przekazanie 23 mld zł na wsparcie inwestycyjne dla samorządów. Wszystko w ramach Programu Inwestycji Strategicznych, który ma być częścią tzw. Polskiego Ładu. - To program, który ma szansę zmienić oblicze naszych miast, wiosek, miasteczek, województw, powiatów, gmin. To wspaniały program, który jednocześnie pokazuje, że niezależnie od różnych problemów, które nas dotykają, idziemy do przodu, że potrafimy budować finansowanie, które daje nam perspektywę rozwoju - zachwalał szef rządu i deklarował, że program rozwiąże problem "Polski dwóch prędkości".

- Mamy do czynienia z kuriozalną sytuacją. Wczoraj premier ogłosił rozdanie 23 mld zł, a to nie są pieniądze, które rząd znalazł czy zaoszczędził. To linia kredytowa - komentowała w Poranku Radia TOK FM  Anna Kornecka z Porozumienia Jarosława Gowina. - Mateusz Morawiecki ogłosił, że w imieniu wszystkich Polaków zaciąga ten dług na pokolenia - dodała była wiceminister rozwoju, która z rządu została wyrzucona za krytykę sztandarowego programu Prawa i Sprawiedliwości.

Zdaniem Korneckiej przed nami ciężkie czasy, a wszystko to wiąże się z długofalową strategią obraną przez rząd. Jak tłumaczyła, o ile PiS wytyka, że za czasów koalicji PO-PSL ówczesny minister finansów Jacek Rostowski przekonywał, że "pieniędzy nie ma i nie będzie", o tyle dziś rząd zapewnia, że pieniądze są i ich nie zabraknie.

- Taka jest dewiza rządu PiS, ale trzeba sobie powiedzieć, że przez ostatnie sześć lat rząd funkcjonował tak dobrze, ponieważ poprzedni rząd zaciskał pasa i te pieniądze odkładał. To było niepopularne, ale doświadczony kryzysem wcześniejszy rząd wiedział, że środkami należy gospodarować racjonalnie. Dziś nie mamy żadnych takich oszczędności, za to zaciągamy kolejne kredyty - tłumaczyła Kornecka. I jednocześnie zastrzegła, że nie jest "entuzjastką rządów PO-PSL w całości". 

Pieniędzy z KPO nie ma, a mogłyby już być

Jak w związku z tym traktować spór Polski z Unią Europejską, w wyniku którego do naszego kraju wciąż nie dotarły żadne pieniądze przeznaczone przez Wspólnotę na odbudowę gospodarek w związku z pandemią koronawirusa? Zdaniem Korneckiej stawianie spraw europejskich na ostrzu noża sondażowo krótkoterminowo przynosi rezultaty korzystne dla PiS. - Ale mamy brak prawie 5 mld euro z pierwszej transzy KPO (Krajowego Programu Odbudowy), którymi moglibyśmy już dziś dysponować na inwestycje, które muszą przecież skończyć się do 2026 roku, więc każdy miesiąc zwłoki to rezygnacja z części tych środków - mówiła była wiceminister. Przypominała, że pieniądze z KPO to nie tylko odbudowa gospodarki po pandemii, ale także prawie 20 mld zł na ochronę zdrowia, transformację energetyczną, elektromobilność i cyfryzację. 

- Często używany jest argument, że pieniądze z KPO są pożyczone, a Polski Ład nie - ale tak naprawdę to jest to samo. Pytanie tylko, gdzie i na jakich zasadach pieniądze są pożyczone - w przypadku Polskiego Ładu to są obligacje emitowane przez bank Gospodarstwa Krajowego. Więc wszystkie środki są pożyczone - stwierdziła Kornecka.

Pytana, czy to nie jest tak, że sposobem PiS na wszelkie kryzysy jest pompowanie pieniędzy do systemu, odpowiedziała, że kryzys, którego coraz wyraźniej doświadczamy, może być efektem właśnie takiej polityki. - Dzisiejszy kryzys jest skutkiem tego, że w związku z pandemią, nie tylko w Polsce, bardzo duże środki zostały przetransferowane bezpośrednio do kieszeni przedsiębiorstw lub obywateli. To wygenerowało inflację. Kryzys jest przed nami - dodała rozmówczyni Jana Wróbla. 

DOSTĘP PREMIUM