Kto zyska na nowej uldze dla rodzin wielodzietnych? Borowski wskazuje: To nie przypadek, kto zgłosił poprawkę

Podatkowe zmiany przygotowane przez PiS powinny zostać w całości odrzucone - uważa Marek Borowski. - To jest legislacyjny potworek - ocenił w TOK FM były minister finansów, senator opozycji. Zwrócił też uwagę na rozwiązanie, jakie zgłosił szykowany na nowego ministra sportu Kamil Bortniczuk.
Zobacz wideo

Marek Borowski w rozmowie z Maciejem Głogowskim zwrócił uwagę na rozwiązania dotyczące rodzin wielodzietnych. Sejm zdecydował, że rodzice co najmniej czwórki dzieci nie zapłacą podatku, jeśli ich wspólne dochody nie przekroczą 170 tys. zł rocznie.

- Znaczące, kto ten pomysł zgłosił, bo nie było go ani w oryginalnym pomyśle, ani po pierwszym czytaniu. Pomysł został zgłoszony przez posła Kamila Bortniczuka, szczęśliwego ojca czwórki dzieci. Zatwierdził to pan premier - też ma czwórkę dzieci. Zgłosiły to osoby, które mają w tym interes, bo na tak skonstruowanej uldze skorzystają ludzie dużo zarabiający. To będzie dla nich do 27 tys. na rękę rocznie - komentował w TOK FM były minister finansów.

Jak wyliczał senator KO, mniej zarabiające rodziny zyskają na zmianie niewiele, bo realna wysokość ulgi zależy od wysokości dochodów. Zapowiedział, że Senat pozostawi przepis w ustawie, bo wykreślenie go spowodowałoby odebranie ulgi wszystkim, także tym, którym jest potrzebna. - Ten tysiąc złotych rocznie dla mniej bogatych też by przepadł, więc propozycji nie wykreślimy, bo nie mamy ani czasu, ani możliwości - argumentował.

Senackie poprawki

Borowski wymieniał też szereg innych przepisów ustawy, które - jego zdaniem - są obciążone wadami. Wśród nich jest przepis o tzw. uldze dla klasy średniej, która na początku obejmowała jedynie osoby zatrudnione na umowę o pracę, dopiero później dołączono do tej grupy część przedsiębiorców. Ulga pojawiła się, by zrekompensować zmianę sposobu wyliczania składki zdrowotnej. Ma przysługiwać osobom, które rocznie mają 68 412 do 133 692 zł przychodu i być wyliczana na podstawie dość skomplikowanego schematu, uwzględniającego miesięczne wynagrodzenie.

- Najpierw zrobiono projekt, a potem ktoś się zorientował, że cała masa ludzi będzie miała gorzej. Ktoś wcześniej tego nie policzył, więc uznano, że klasa średnia zaczyna się od 5 700 zł a kończy na 13 tys. I znów się zorientowano, że nie ma tam przedsiębiorców. A na sam koniec wybuchła dyskusja na temat ludzi, którzy pracują na zleceniach. To nie jest klasa średnia? - pytał były minister finansów.

Gość TOK FM zapowiedział, że w Senacie zgłoszona zostanie poprawka o objęciu ulgą dla klasy średniej także osób pracujących na umowy zlecenie oraz emerytów. - Oni zaczynają tracić od 4 800 zł brutto, a jest ich w Polsce ok. 300 tys. To nie są generałowie (z wysokimi emeryturami), to są ci, którzy dłużej pracowali, bo uwierzyli w to, że trzeba więcej pracować, bo będzie wyższa emerytura. Tam są także niektórzy górnicy, a więc grupa ciężko pracujących fizycznie - mówił senator. 

W czasie prac w Senacie pojawi się też propozycja pozostawienia obecnie obowiązujących przepisów o sposobie wyliczania podatków dla samotnych rodziców. Likwidacja wspólnego rozliczenia i zastąpienie go ulgą kwotową sprawia, że stracą nam nim rodzice zarabiający powyżej 4 000 zł brutto. - Gdy tymczasem polska konstytucja gwarantuje rodzinom niepełnym szczególną opiekę państwa - przypomniał Marek Borowski.

Chodzi o art. 71 ust 1, w którym ustanawia się, że "Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych".

Nowe podatki według PiS. Kiedy wejdą w życie?

Borowski zapowiedział, że Senat zaproponuje przesunięcie wejścia w życie nowych rozwiązań podatkowych o rok. Przypomnijmy, że przesunięcia wejścia w życie rozwiązań podatkowych chce też Rzecznik Praw Obywatelskich.

- Termin 30 listopada (najpóźniejszy termin ogłoszenia zmian podatkowych w Dzienniku Ustaw - przyp. red.) został wymyślony dla niewielkich korekt podatkowych. Taka ustawa wprowadza tysiące zmian, ma ponad 700 stron. Nie może mieć tylko miesiąca vacatio legis, więc zaproponujemy przesunięcie - podkreślił senator.

- Rdzeń ustawy podatkowej PiS-u został pomyślany jako wehikuł wyborczy, kwota wolna weszłaby dopiero na wybory, więc jeśli ktoś miałby odczuć zysk, to stałoby się to w kampanii wyborczej - zwrócił uwagę gość TOK FM.

Prace nad ustawami podatkowymi Senat rozpoczyna w tym tygodniu. Po ich zakończeniu przepisy podatkowe trafią do Sejmu, prawdopodobnie zostaną uchwalone w połowie listopada. Podatnicy dowiedzą się wtedy, ile wyniesie od stycznia ich wynagrodzenie "na rękę", a pracodawcy - jak rozliczać pracowników i jakie przepisy księgowe stosować. Według danych Ministerstwa Finansów, przedstawionych podczas prezentacji projektu ustawy dla makro ekonomistów, większość podatników na zmianach nic nie zyska lub straci.

DOSTĘP PREMIUM