Niezatapialny jak Dworczyk? "Siedzi wielki słoń w kancelarii premiera i wszyscy udają, że go nie widzą"

Michał Dworczyk użył maksymy Waffen SS, pisząc o kolegach z rządu - wynika z treści maila, który miał wyciec ze skrzynki szefa KPRM. - Gdyby ktoś z opozycji napisał coś takiego i to wpadłoby w ręce naczelnego propagandysty władzy Jacka Kurskiego, to ten miałby używanie i zapełniłby tym setki najróżniejszych programów. A tu jest cisza - komentowała w TOK FM Agata Szczęśniak z OKO.press.
Zobacz wideo

Serwis Poufna Rozmowa ujawnił mail z 27 września 2020 roku, w którym szef kancelarii premiera miał odnosić się do kwestii lojalności członków rządu, używając maksymy Waffen SS. "Jeśli mielibyśmy się kierować starą sprawdzoną zasadą wygrawerowaną na sztyletach Waffen SS - Meine Ehre heißt Treue (Moim honorem jest wierność) - to poddałbym pogłębionej analizie i namysłowi..." - tak miał zaczynać się list, w którym Dworczyk odnosił się do kwestii lojalności członków rządu.

Jak komentowała w Poranku Radia TOK FM posłanka Joana Kluzik-Rostkowska, pojawiające się regularnie wycieki maili "są niezmiennie szokujące".

- Jak czytam ostatni, to bardzo bym się chciała dowiedzieć, jak skomentowałby to Jacek Kurski (prezes TVP) czy marszałek Sejmu Terlecki - powiedziała posłanka KO, nawiązując do retoryki polityków obozu rządzącego i telewizji publicznej.

Joanna Kluzik-Rostkowska uważa, że za aferę mailową powinien wstydzić się rząd, przede wszystkim premier Morawiecki. Cała sprawa pokazuje bowiem bezradność państwa.

- PiS w ogóle nie ma takiego poczucia przyzwoitości, że jak dzieje się coś niedobrego, to powinno się z tego wytłumaczyć, przeprosić i wyciągnąć wnioski - stwierdziła polityczka, która przed laty - przypomnijmy -  związana była z Prawem i Sprawiedliwością, była też szefową sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich w 2010 roku. - Myślę, że Jarosław Kaczyński jest przeświadczony o tym, że żyje w oblężonej twierdzy. Dlatego jego otoczenie jest w dosyć komfortowej sytuacji, bo łatwo go przekonać, że to dzieło złych ludzi, którzy źle życzą jemu i jego formacji - oceniła.

O Waffen SS cisza. A "für Deutschland" wiedzie prym

Z kolei Agata Szczęśniak z OKO.press przypomniała słynne "für Deutschland", które kiedyś wypowiedział Donalda Tuska. Nagranie wykorzystywane w prawie każdym materiale Wiadomości, który dotyczy lidera PO. 

- Więc gdyby teraz ktoś z opozycji napisał coś takiego jak Michał Dworczyk i to wpadłoby w ręce naczelnego propagandysty władzy Jacka Kurskiego, to ten miałby używanie i zapełniłby tym setki najróżniejszych programów. A tu jest cisza - zauważyła.

Od początku afery mailowej przedstawiciele PiS powtarzają jedynie ogólniki dotyczące tego, że za sprawę dopowiadają rosyjskie służby. Tak zrobił też wczoraj premier Morawiecki.

Według Zuzanny Dąbrowskiej partia rządząca programowo milczy, bo Michał Dworczyk jest blisko "centrum decyzyjnego" rządu i dobrze też wie, co się dzieje w siedzibie partii. - Siedzi wielki słoń w sali Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i wszyscy tam udają, że go nie widzą. A słoń siedzi, macha trąbą i wszyscy inni go widzą - komentowała metaforycznie dziennikarka "Rzeczpospolitej".

Czy więc nic nie jest w stanie pozbawić Dworczyka prominentnego stanowiska? - Cierpliwość tego materiału jest nieograniczona. Jest bardzo potrzebny temu rządowi i dlatego w nim pozostaje, mimo naprawdę zadziwiających kontaktów i komunikowania się - stwierdziła Dąbrowska. I dodała, że rola Dworczyka "w rządzie zasługuje na Oscara". - Mógłby to być fajny wątek filmu waszyngtońskiego. Mógłby to ktoś spisać i podesłać do Hollywood - ironizowała Dąbrowska.

DOSTĘP PREMIUM