Wyższa akcyza spowoduje spadek spożycia alkoholu? Ekspert ostrzega: Pole do "manewrów" jest okrutne

Rząd zdecydował się na podwyżkę akcyzy na alkohol i papierosy. Zmianę tłumaczy się polityką prozdrowotną. Czy faktycznie wyższa akcyza będzie miała wpływ na poprawę zdrowia Polek i Polaków? - Nie do końca prawdziwe są opowieści, które się snują w Sejmie - przyznał w TOK FM Krzysztof Brzózka, były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Zobacz wideo

Ceny alkoholu mają wzrosnąć. Więcej mamy zapłacić też za papierosy. Nad projektem podwyższenia akcyzy na obie używki pracuje obecnie Sejm. Najpierw akcyza wzrośnie o 10 proc., potem rosnąć będzie o 5 proc. rocznie - aż do roku 2027 roku.

- Cel ustawy jest czysto prozdrowotny. Zgodnie z badaniami podniesienie akcyzy prowadzi do mniejszej dostępności cenowej, a więc i do zmniejszenia spożycia - przekonywał wczoraj (28 października) w Sejmie wiceminister finansów Jan Sarnowski, prezentując projekt ustawy.

"Okrutne pole do manewrów"

Jak ocenił w TOK FM były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, podwyżka akcyzy "to z pewnością jest krok w dobrą stronę". - Podwyżka cen alkoholu należy nam się z wielu powodów. Jesteśmy na szarym końcu, jeśli chodzi o poziom cen - wyjaśnił Krzysztof Brzózka. Dodał, że w ciągu ostatnich 10 lat wzrosła ilość alkoholu, który można kupić w naszym kraju za średnią płacę.

- Ale nie do końca prawdziwe są jednak opowieści, które się snują w Sejmie, mówiące o tym, że podwyżka ma poprawić sytuację zdrowotną - ocenił. Chodzi o różnicę w naliczaniu podatku akcyzowego w odniesieniu do różnych rodzajów alkoholu. - W przypadku wódki, zasada liczenia jest prosta: podatek akcyzowy opiera się na zawartości alkoholu - mówił Brzózka.

Inaczej jest w przypadku piwa, które jest w Polsce bardzo popularne: wysokość akcyzy zależy od zawartości ekstraktu, a nie alkoholu. Więc, jak stwierdził gość TOK FM, "pole do 'manewrów' jest okrutne".

- Gdyby piwo w Polsce było produkowane uczciwie, na zasadach monachijskich, na których opiera się produkcja piwa od XVI wieku, byłoby wszystko ok. No ale ponieważ Polak potrafi, to w naszym piwie, oprócz podstawowych składników, można znaleźć jeszcze syropy glukozowo-fruktozowe, skrobię kukurydzianą… Zawartość piwa w piwie sięga obecnie ok. 55 procent. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby tę zawartość piwa w piwie jeszcze zmniejszyć i nie płacić podwyższonej akcyzy -  tłumaczył były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Ekspert przypomniał, że dla organizmu nie ma znaczenia, czy pijemy wino, piwo czy wódkę. - Liczy się, że pijemy etanol. I ten czysty etanol powinien być opodatkowany identycznie we wszystkich rodzajach napojów alkoholowych. Wtedy mógłbym powiedzieć z czystym sumieniem, że podatek akcyzowy ma wpływ na nasze zdrowie. A teraz to takie lekkie traktowanie cwaniactwa, które jest możliwe w jednym przypadku, a w innym przypadku nie jest możliwe - podkreślił Krzysztof Brzózka.

Potrzeba kompleksowych działań

Skuteczna walka z wysokim spożycie alkoholu nie oznacza wyłącznie podnoszenia cen trunków. To - jak ocenił gość TOK FM - mały wycinek działań, które państwo powinno realizować.

Na początek konieczna jest podwyżka cen. - Na cenę minimalną na rynku najbardziej czuli są ci, którzy piją dużo tanich alkoholi. Kolejny element to dostępność fizyczna, czyli liczba punktów sprzedaży - tłumaczył ekspert. W ocenie Krzysztofa Brzózki "ten rząd już stchórzył", jeżeli chodzi o zmniejszanie punktów sprzedaży alkoholu. - Była szansa na to, żeby wszystkie punkty sprzedaży były zamykane o 22. Wtedy alkohol byłby kupowany na trzeźwo, zanim impreza się rozkręci. Bo, jak się rozkręci, to chce się więcej. Kolejny element polityki, który należałoby zastosować po to, żeby zmniejszyć liczbę problemów związanych z alkoholem w Polsce, to likwidacja reklam - wyliczał.

Były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych ocenił, że obecnie znaczna część reklam piwa skierowana jest "do dzieciaków, wczesnej młodzieży". A to może skutkować "wychowaniem przyszłych pokoleń użytkowników alkoholu".

Sprzedaż alkoholu przynosi duże dochody państwu. W zeszłym roku z akcyzy było to prawie 13,5 miliarda złotych.

 

 

DOSTĘP PREMIUM