SG chce wyrzucić na Białoruś dwie jazydki z Iraku. Jedną z nich rozdzielono z dwuletnim wnuczkiem

Straż Graniczna chce wyrzucić przez granicę dwie jazydki z Iraku. Obie kobiety leczone są w szpitalu w Bielsku Podlaskim. Są wyczerpane, mają zapalenie stawów, jedna z nich została mocno pobita przez białoruskich pograniczników.
Zobacz wideo

Przedstawicielką prawną Irakijek jest dr Paulina Bownik, wolontariuszka grupy Medycy na Granicy. - Młodsza, Subha ma 26 lat. Starsza, Fatima, 47 lat. Subha była bita na Białorusi, biciem zmuszana do przejścia przez drut kolczasty po jakiejś kładce. Całe nogi ma w siniakach - opisywała w rozmowie z TOK FM.

Druga kobieta również jest w złym stanie, także psychicznym. - Podaje, że polscy policjanci rozdzielili ją z dwuletnim dzieckiem. Choć może też chodzić o Straż Graniczną, prawdopodobnie byli to po prostu ludzie umundurowani - tłumaczyła dr Bownik.  Chodzi o wnuczka pani Fatimy, kobieta jest jego opiekunką prawną. Jak mówiła, w Polsce rozdzielono ją też z synami w wieku 18 i 23 lat.  - Białorusini bili nas, żebyśmy szli dalej. Paliliśmy ogniska, ale oni je gasili - relacjonowała jazydka. Opowiadała też, że Białorusini grozili, że pobiją dziecko. Nim kobieta otrzymała pomoc od polskich lekarzy i wolontariuszy, przez 10 dni nic nie jadła.

Wioska, w której mieszkała Fatima jest kontrolowana przez ISIS, kobieta straciła cały dobytek, była prześladowana. Jej mąż legalnie przebywa w Niemczech

Obie Irakijki chcą się w Polsce ubiegać o azyl. Mimo tego SG chciała je wyrzucić na Białoruś już dzisiaj. Ze względu na stan zdrowia pacjentek szpital odmówił.

Mniejszość jazydzka jest prześladowana przez tzw. Państwo Islamskie. Wyznawcy tej religii są traktowani jako odstępcy od wiary, a takie osoby według ISIS zasługują na śmierć. Gdy w 2014 roku, gdy tzw. Państwo Islamskie zajęło dużą część Syrii i północnego Iraku, dokonano tam rzezi jazydów. Mężczyzn zabijano, a kobiety i dziewczynki porywano, by były niewolnicami seksualnymi dla bojowników. ONZ uznała to za usiłowanie dokonania ludobójstwa na mniejszości religijnej

Kryzys na granicy

Sytuacja przy granicy z Białorusią jest coraz cięższa. Od momentu wprowadzenia w pasie przygranicznym stanu wyjątkowego (2 września) nie mogą tam wjeżdżać dziennikarze, aktywiści i lekarze-wolontariusze, którzy chcą pomagać osobom, które ucierpiały w czasie przedzierania się z Białorusi do Polski. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia Grupa Granica otrzymała blisko 1000 próśb o pomoc. Do blisko połowy z nich udało się dotrzeć. Jak relacjonują wolontariusze, to pokazuje skalę humanitarnego kryzysu. 

Aktywiści twierdzą też, że Straż Graniczna ignoruje wezwania uchodźców o ochronę i wywozi ich z powrotem na granicę. W piątek Andrzej Duda podpisał uchwaloną przez Sejm ustawę, która legalizuje proceder wypychania i wywożenia na drugą stronę granicy osób, które dostały się do Polski w sposób nielegalny. Uniemożliwia im to złożenie wniosku o azyl. Według organizacji pozarządowych narusza to podpisane przez Polskę traktaty, w tym konwencję genewską.

DOSTĘP PREMIUM