"Wysłuchałem najbardziej obrzydliwego wystąpienia". Burzliwa debata w Sejmie o projekcie Kai Godek

Wieczorem w Sejmie odbyła się burzliwa debata dot. projektu zakazującego zgromadzeń osób LGBT, który przygotowała fundacja Kai Godek. Przedstawiciel tej fundacji mówił, że jednopłciowe pary "chcą adoptować dzieci, by je molestować i gwałcić". Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty wywiesił tęczową flagę i uznał to wystąpienie za "najbardziej obrzydliwe", jakiego wysłuchał w Sejmie.
Zobacz wideo

Na posiedzeniu Sejmu w czwartek wieczorem odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu  zakazującego zgromadzeń osób LGBT, autorstwa fundacji Kai Godek. Projekt ten zakłada, że celem zgromadzenia nie może być m.in.: kwestionowanie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, propagowanie rozszerzenia instytucji małżeństwa na osoby tej samej płci, propagowanie rozwiązań prawnych mających na celu uprzywilejowanie takich związków, propagowanie adopcji dzieci przez takie związki, propagowanie innej orientacji niż heteroseksualna, propagowanie płci jako bytu niezależnego od uwarunkowań biologicznych, a także promocji aktywności seksualnej nieletnich.

Uzasadnienie projektu przedstawił w Sejmie przedstawiciel Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina. - Nie zamierzamy przepraszać za sformułowanie "ideologia LGBT", że to rzekomo ludzie, a nie ideologia - powiedział i podkreślił, że za każdą ideologią stoją ludzie, "tak jak stali na przykład za ideologią komunistyczną czy nazistowską".

- Ludzie są nośnikami pewnych idei, czasem są to idee dobre, czasem złe. W przypadku ideologii LGBT są skrajnie złe, gdyż mamy do czynienia z kolejną odsłoną rodzącego się totalitaryzmu - zaznaczył Kasprzak. Stwierdził też, że u osób o orientacji homoseksualnej pedofilia zdarza się częściej niż wśród heteroseksualnych, a jednopłciowe pary "chcą adoptować dzieci, żeby je molestować i gwałcić".

Jego wystąpienie było wielokrotnie przerywane przez posłów opozycji. W ostatnich sekundach regulaminowego czasu, jaki miał on na swoje wystąpienie, opozycja na głos odliczała sekundy.

Po upływie czasu wystąpienia Kasprzaka, prowadzący obrady, wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty (Lewica) wyłączył mu mikrofon. Wtedy do Czarzastego podszedł poseł Konfederacji Grzegorz Braun domagając się, by wicemarszałek pozwolił kontynuować uzasadnienie Kasprzakowi. Braun zwrócił uwagę, że przedstawiciel Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej nie mógł wykorzystać w pełni swojego czasu, gdyż był zagłuszany. Poseł zarzucił też Czarzastemu, że niedopełnia swoich obowiązków jako prowadzący obrady wicemarszałek.

Czarzasty nie uległ jednak perswazjom Brauna. - Demokracja ma wysoką cenę. Chciałem państwu powiedzieć, że wysłuchałem najbardziej obrzydliwego wystąpienia w Sejmie przez ostatnie dwa lata, jak w nim siedzę - odpowiedział wicemarszałek.

Jednocześnie Czarzasty wywiesił nad mównicą - nad którą siedzi prowadzący obrady marszałek - niewielka flagę w kolorach tęczy sybmolizującą ruch LGBT. Czarzasty tęczową flagę zdjął jeszcze podczas trwania debaty, gdy w poprowadzeniu obrad zastąpił go wicemarszałek Ryszard Terlecki (PiS).

"Z Chrystusem na piersi sieje pani nienawiść"

O odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu zakazującego zgromadzeń na rzecz praw LGBT wystąpiła Anna Mucha z Polski 2050. Za rzeczywisty cel projektu uznała dzielenie Polaków. - Z Chrystusem na piersi sieje pani nienawiść. Dawno nie słyszałam tak wydestylowanej mowy nienawiści - zwróciła się do Kai Godek, szefowej fundacji, która przygotowała obywatelski projekt.

- Robi pani wszystko, żeby podzielić Polaków, i to stosując najniższe chwyty, odwołując się do najbardziej prymitywnych instynktów - strachu przed czymś nieznanym. Wręcz myślę, że to jest prawdziwy, cyniczny zamysł tej ustawy - dodała.

Z kolei Urszula Nowogórska z PSL-KP powiedziała, że jej ugrupowanie popiera i broni wartości rodziny, jednak podkreśliła, że wątpliwość budzi określony w obywatelskim projekcie zakaz używania podczas zgromadzeń publicznych symboli religijnych. - Za zgromadzenie można uznać również pielgrzymkę czy procesję. Jesteśmy chrześcijanami, otaczamy symbole religijne szacunkiem i czcią. Nie chcemy, żeby komuś, kto ma inne przekonania czy inne wyznanie przyszło do głowy zabronić nam uczestniczenia w procesji Bożego Ciała czy w pielgrzymce - powiedziała Nowogórska i dodała, że "kneblowanie ust osobom o innych poglądach nie jest rozwiązaniem".

Dobromir Sośnierz (Konfederacja) powiedział, że nie dziwi się, że "koledzy z ruchu narodowego chcą za tym zagłosować". - Gdybym słuchał odruchów serca, to zagłosowałbym w zasadzie tak samo. Bo może dopiero jak będziecie jęczeć w lochu za poglądy, to docenicie wartość wolności słowa. Fałszywe idee potrafią zwyciężać tylko, zamykając innym usta, bo fałszywe idee boją się argumentów, tak jak wy dzisiaj tutaj. Ale dlatego ja się nie boję i zagłosuję przeciwko - dodał Sośnierz.

Robert Winnicki (Konfederacja) zwrócił uwagę, że "lewa strona sali przy milczącej aprobacie pana Marszałka pokazała dzisiaj, że tęczowa strona sali zachowuje się jak bydło".

Piotr Kaleta z PiS powiedział, że rozpatrywany w czwartek projekt obywatelski "być może w tej formule nie jest doskonały i powinien trafić do komisji sejmowych". - Będziemy wnioskować, by ten projekt trafił do dalszych prac komisji - zapowiedział.

Godek: Skłonności homoseksualne można poddawać terapii

Pod koniec debaty na mównicę sejmową weszła Kaja Godek. Posłowie opozycji stanęli wtedy przy mównicy, nie chcąc dopuścić Godek do głosu. Gdy - po krótkiej przerwie marszałek udzielił jej głosu - oceniła, że ruchowi LGBT "nie chodzi o to, żeby ratować jakąś mniejszość, która jest prześladowana, tylko żeby formować, urabiać młodzież". Według niej, ruch LGBT dąży do tego, by jak najwięcej dzieci w wieku dojrzewania odkrywało u siebie skłonności homoseksualne.

Wyraziła opinię, że skłonności homoseksualne można poddawać terapii, podobnie jak nałóg nikotynowy, ale lewica na to się nie zgadza.

Nad wnioskiem o odrzucenie projektu posłowie będą głosować w piątek.

"Stop ideologii Kai Godek"

Pod Sejmem do późnych godzin wieczornych trwał protest ws. procedowanego w Sejmie obywatelskiego projektu ustawy. Protestujący mieli ze sobą transparenty z hasłami: "Edukacja, żeby wiedzieć, antykoncepcja, żeby się zabezpieczać, aborcja, żeby mieć wybór", "Miłość to miłość", "Stop nietolerancji", "Strefa wolności od nienawiści", "Stop ideologii Kai Godek". Słychać było okrzyki m.in. "Marsze równości pójdą dalej", "Nie ma wolności bez marszu równości". Uczestnicy protestu mieli ze sobą flagi tęczowe, biało-czerwone i flagi Unii Europejskiej.

W czasie protestu przed Sejmem obecne były znaczne siły policji, a Sejm był ogrodzony barierkami. Odbyła się również niewielka kontrmanifestacja zwolenników zmiany Prawa o zgromadzeniach, którzy trzymali m.in. biało-czerwone flagi. Grupkę kontrmanifestantów odgradzała policja.

DOSTĘP PREMIUM