Ziobro i Święczkowski przed Trybunałem w Hadze? "Za represje przeciwników politycznych"

Międzynarodowy Trybunał Karny zajmuje się sprawą masowego zatrzymywania przeciwników politycznych PiS - informuje "Gazeta Wyborcza". Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa ma dotyczyć Zbigniewa Ziobry i Bogdana Święczkowskiego. W tym postępowaniu nie chroni ich żaden immunitet. Jeśli więc odmówią stawienia się na przesłuchaniu, mogą być zatrzymani i doprowadzeni przed MTK.
Zobacz wideo

Zawiadomienie do Międzynarodowego Trybunału Karnego o popełnieniu przestępstwa - jak pisze "Wyborcza" - ma dotyczyć: ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, jego zastępcy Bogdana Święczkowskiego, a także "nieustalonych na razie osób współodpowiedzialnych". Przygotowują je adwokaci Jacek Dubois, Roman Giertych i Mikołaj Pietrzak.

- Chcemy pokazać, że społeczeństwo nie jest bezradne i że jest instytucja, która może powstrzymać bezprawne działania władzy. Nieuzasadnione zatrzymania, wywożenie ludzi w nieznane miejsca, pozbawianie ich kontaktu z prawnikiem, zastraszanie to od 2015 r. stała praktyka. Chcemy położyć temu tamę - mówi "Wyborczej" mecenas Jacek Dubois.

Jak dodaje, od 2016 r. był świadkiem wielu "bezprawnych interwencji policji, zatrzymań, prób aresztowania, wymuszania określonych zeznań, których celem było obciążenie przeciwników politycznych władzy". - Oczywiście zawsze jako prawnicy mogliśmy składać zażalenia na postanowienia o zatrzymaniu oraz skargi na nadużywanie władzy przez funkcjonariuszy. Najczęściej sądy przyznawały rację pokrzywdzonym, stwierdzając, że doszło do przekroczenia uprawnień. Tylko co z tego, kiedy nie wiązało się to z żadnymi konsekwencjami dla sprawców, ich szefów ani z zakończeniem takich praktyk oraz ukaraniem winnych - tłumaczy mec. Dubois.

Z kolei mec. Giertych przekonuje, że władza PiS zamieniła "instytucję zatrzymania" w formę represji wobec jej przeciwników. - Zatrzymanie, siłowe doprowadzenie, nagłośnienie tego w mediach to filary systemu, który opiera się na zasadzie "3 zet": zatrzymać, zastraszyć, zniszczyć - mówi.

"Wyborcza" przypomina, że rok temu Giertych sam został spektakularnie zatrzymany przez CBA i próbowano mu postawić zarzuty. "Sądy w kilku instancjach orzekły, że działania służb były "bezprawne i nielegalne", a zarzuty przestępstw gospodarczych sprzed lat, jakie miano mu przedstawić, nie mają żadnych podstaw" - czytamy.

Wśród pokrzywdzonych organizatorzy protestów ulicznych

Sprawa nadużyć wobec Giertycha ma się znaleźć we wniosku do MTK, ale prawnicy mają już pełnomocnictwa kilku innych pokrzywdzonych. M.in. Pawła Olechnowicza, byłego prezesa Lotosu zatrzymanego w 2019 r. (sąd uznał zatrzymanie za bezpodstawne i przyznał mu 45 tys. zł zadośćuczynienia), gen. Piotra Pytla, byłego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego zatrzymanego w 2017 r. (sąd w wyroku uznał to za nadużycie władzy, prokurator nie poniósł żadnych konsekwencji) i syna prezesa NIK, Jakuba Banasia.

Prawnicy kierują do MTK sprawę także w imieniu aktywistów organizujących protesty uliczne w obronie sądownictwa, Trybunału Konstytucyjnego, praw kobiet i praw mniejszości. "To oni są najczęściej ofiarami nadużywania przez władzę prawa do zatrzymywania, wywożeni w nieznane miejsca i pozbawiani kontaktu z rodziną oraz prawnikami" - informuje dziennik.

Po otrzymaniu 21 października informacji o rozpoczęciu sprawy MTK już się nią zajmuje w ramach tzw. sygnalizacji, czyli wstępnej części procedury. MTK może też podejmować pierwsze czynności sprawdzające - może wezwać Ziobrę i Święczkowskiego do złożenia wyjaśnień, nawet w formie przesłuchania. "Muszą się wtedy stawić, nie chroni ich bowiem żaden immunitet. A gdyby odmówili lub nie odpowiedzieli na wezwanie, prokurator MTK może wydać nakaz ich zatrzymania i doprowadzenia" - czytamy w "Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM