Premier znalazł winowajców wysokiej inflacji. Dostało się Rosji i Donaldowi Tuskowi

Premier Mateusz Morawiecki uważa, że jednym z głównych czynników wzrostu inflacji jest wzrost cen energii spowodowany manipulacjami cenami gazu przez rosyjski Gazprom i spekulacjami na rynku uprawnień do emisji CO2.
Zobacz wideo

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w październiku ceny w Polsce rosły w rekordowym tempie 6,8 proc. Po raz ostatni inflacja zbliżała się do tak wysokich poziomów 20 lat temu. Zdaniem premiera Morawieckiego, za galopujący wzrost cen odpowiada m.in. Gazprom. - Polityka Gazpromu i gwałtowna podwyżka cen gazu potwierdza nasze obawy co do zdolności do manipulowania cenami energii na poziomie UE - oświadczył w piątek w Ząbkach premier Morawiecki.

- Krzyczeliśmy głośno, że gazociąg Nord Stream 2 jest elementem potencjalnego szantażu gazowego. Dziś staje się to faktem. Widzimy, że kurek gazu zakręcony jest elementem polityki gospodarczej Rosji, niestety przy współudziale niektórych państw zachodnich - dodał. Jako współudziałowca wskazał Niemcy i "główną partię rządzącą, która jest członkiem Europejskiej Partii Ludowej". 

- Gdzie był Donald Tusk jako przewodniczący Rady Europejskiej, gdy jako członek EPL razem z panią Merkel i innymi politykami niemieckimi nie był w stanie zrobić nic, aby zatrzymać budowę gazociągu północnego, przekładającą się dziś na wzrost cen gazu i inflację. (...) Dlaczego nie doprowadził ze swoimi niemieckimi sojusznikami z CDU do zablokowania tego szkodliwego, bardzo niebezpiecznego projektu? - pytał Morawiecki.

Gazociąg Nord Stream 2 oczekuje obecnie na certyfikację przez niemieckiego regulatora operatora części leżącej na wodach terytorialnych Niemiec. O certyfikację ubiega się właściciel gazociągu, spółka Nord Stream 2. Gazprom ograniczył przesył istniejącymi gazociągami, co - w opinii analityków - jest jednym z czynników wzrostu cen gazu na rynkach UE. Rosyjski koncern wywiązuje się jednak ze wszystkich zobowiązań kontraktowych.

"Walka z inflacją potrwa kilka najbliższych miesięcy"

Zdaniem premiera, Polska należy do państw, których gospodarka po pandemii przyspiesza gospodarczo i które "muszą się liczyć ze wzrostem inflacji". - Ale inflacja na poziomie 6,5 proc. czy 7 proc., gdyby się utrzymała w dłuższym terminie, zagraża wzrostowi gospodarczemu. To są czynniki, które mnie bardzo niepokoją - powiedział.

Dodał, że liczy na odpowiedź Unii Europejskiej na manipulację cenami gazu i na to, że - zgodnie z prognozami - ceny gazu zaczną spadać w ciągu kilku miesięcy.

- Polegam na NBP i na RPP, to jest ich prerogatywa, a rząd nie powinien w te prerogatywy ingerować. Ale jednocześnie postaramy się uruchomić wszystkie inne instrumenty, jakimi dysponujemy, aby tam, gdzie będziemy mieli wpływ, złagodzić skutki inflacji z punktu widzenia obywateli. O tym będziemy informować w przyszłym tygodniu - powiedział premier.

W jego opinii walka z inflacją potrwa kilka najbliższych miesięcy. - Najbliższych kilka miesięcy zajmie walka z inflacją i mam nadzieję, że zgodnie z analizami, jakie przedstawia NBP, ta inflacja zacznie od 1 kwartału przyszłego roku spadać. A my będziemy robić wszystko, aby zmniejszyć szkody - powiedział Mateusz Morawiecki.

DOSTĘP PREMIUM