Brak porozumienia ws. Turowa. Polska ma płacić 500 tys. euro dziennie

Mimo wielkich oczekiwań kolejna runda rozmów w Pradze w sprawie Turowa nie przyniosła porozumienia. Zarówno strona polska, jak i czeska tuż po zakończeniu spotkania przekazały, że potrzebują więcej czasu. Kolejne spotkanie wyznaczono na poniedziałek.
Zobacz wideo

Przełomu w sprawie kopalni Turów nadal nie ma, mimo, że - jak dowiedziało się Politico - Polska w ramach ugody proponuje Czechom aż 50 mln euro.

W Pradze nowa minister klimatu Anna Moskwa rozmawiała z ustępującym już swoim czeskim odpowiednikiem. Ze strony starego rządu w Pradze nie ma już woli na zawieranie tak poważnych umów. Jednocześnie - jak zwraca uwagę czeski dziennikarz Martin Ehl z "Hospodarskich Nowin" - Polsce zależy w tej sprawie na czasie. Bo już w przyszłym tygodniu w unijnym Trybunale Sprawiedliwości rusza pierwsza rozprawa w sprawie Turowa, a to właśnie od zawarcia umowy z Polską, Czesi uzależniają wycofanie skargi z unijnego Trybunału.

Pół miliona euro dziennie za Turów

We wrześniu TSUE zdecydowało o nałożeniu na Polskę karę 500 tys. euro dziennie ze względu na niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów w pobliżu czeskiej granicy

W lutym 2021 roku czeski rząd skierował do TSUE skargę związaną z dalszą działalnością kopalni odkrywkowej, która pracuje na potrzeby należącej do PGE elektrowni Turów. Czesi argumentowali, że rozbudowa kopalni zagraża m.in. dostępowi do wody w regionie Liberca. W kwietniu polski minister klimatu przedłużył obowiązującą do 2026 r. koncesję na wydobycie w Turowie do 2044 r.

W maju unijny trybunał, w ramach środka zapobiegawczego, nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni do czasu wydania wyroku. TSUE stwierdził, że na pierwszy rzut oka nie można wykluczyć, iż polskie przepisy naruszają wymogi dyrektywy o ocenach oddziaływania na środowisko, a argumenty podniesione przez Czechy wydają się niepozbawione podstawy.

DOSTĘP PREMIUM