"Pacjentki tak bardzo boją się systemu, lekarzy, że wolą zadzwonić do prawniczki. To straszne"

Od tygodnia prawniczki z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny odbierają mnóstwo telefonów. Po śmierci 30-letniej Izabeli kobiety dzwonią z pytaniami, wątpliwościami, prośbami o pomoc. - Dzwonią do nas, zamiast np. najpierw zwrócić się do lekarzy. Tak bardzo boją się systemu, lekarzy i szpitali, że wolą zadzwonić do prawniczki. To kapitulacja państwa - oceniła w TOK FM Karolina Ferenc.
Zobacz wideo

- Mamy multum telefonów - przyznała Karolina Ferenc. Gdy cała Polska dowiedziała się o śmierci 30-letniej Izabeli, która zmarła w szpitalu w Pszczynie, prawniczki z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wielokrotnie w mediach i internecie podawały numery telefonów, pod które można dzwonić, by uzyskać nie tylko pomoc prawną. Ale też np. dotrzeć do specjalistów - m.in. psychiatrów, którzy pomagają, mimo obowiązującego w Polsce restrykcyjnego prawa.

- Miałam już też kilka telefonów - interwencji w sytuacjach podobnych do pani Izabeli, czyli odejścia wód płodowych. I po moich poradach w niektórych placówkach udało się wyegzekwować świadczenie i kobiety są już po aborcji, która ratowała ich życie czy minimalizowała ryzyko dla ich zdrowia i życia - poinformowała prawniczka, która w sobotę - jak tysiące innych osób - wzięła udział w warszawskiej manifestacji pod hasłem "Ani jednej więcej".

"To kapitulacja państwa"

Ferenc zwróciła uwagę na to, że zdarza się, iż pacjentki dzwonią najpierw do niej czy innych osób z Federacji na Rzecz Kobiet, a nie do lekarzy. - Dziś miałam kontakt z pacjentką w połogu, którą zaniepokoił jakiś objaw. Spytałam, czy kontaktowała się już ze swoją położną środowiskową, usłyszałam, że nie. To pokazuje mi, że pacjentki tak bardzo boją się dziś systemu, lekarzy i szpitali, że wolą zadzwonić do prawniczki z NGO niż do kogoś, kto powinien im nieść pomoc medyczną. Poziom zaufania do państwa tak bardzo zmalał, że kobiety bardziej dziś polegają na oddolnych sieciach pomocowych, na organizacjach niż na systemie, który powinien je chronić i się nimi opiekować. To straszne. To kapitulacja państwa - uważa rozmówczyni Anny Piekutowskiej.

Prawniczka ma nadzieję, że na skalę reakcji na śmierć 30-letniej Izabeli, która osierociła ośmioletnią córkę, zwrócą uwagę politycy, którzy mają realne możliwości zmiany sytuacji. - I zaczną robić to, co do nich należy. Obowiązkiem polityków jest to, by nam organizować system według najwyższych standardów, a nie pozwalać, by ten system nas zabijał - podkreśliła.

"Nie dajcie się zwieść opiniom Ordo Iuris"

Gościni TOK FM podkreśliła, że mimo strachu przed obowiązującym w Polsce prawem dotyczącym aborcji, są lekarze, którzy decydują się pomagać. Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wskazuje psychiatrów, którzy są w stanie wystawić zaświadczenie, że kontynuowanie embriopatologicznej ciąży (gdy stwierdzono ciężkie i nieodwracalne wady płodu) zagraża zdrowiu i życiu pacjentki. Organizacja jest w stanie polecić kobietom szpitale, które takie zaświadczenia respektują i przeprowadzają zabieg aborcji.

- Mamy kontakt z lekarzami, ale potrzebujemy ich znacznie więcej. Apeluję więc do ginekologów i ginekolożek, psychiatrów, lekarzy innych specjalności: rozmawiajcie z pacjentkami, informujcie, ale też pomagajcie, bo macie do tego narzędzia prawne. Nie dajcie się zwieść opiniom Ordo Iuris lub innych tego typu organizacji. Polegajcie na prawie i etyce lekarskiej, która nakazuje przede wszystkim nie szkodzić i ratować pacjentki - apelowała Karolina Ferenc i przypomniała, że "płód ma mniejszą ochronę prawną niż kobieta, która go nosi".

DOSTĘP PREMIUM