Debata pełna "wielkich słów". Według dziennikarki opozycja nie wpadła w pułapkę zastawioną przez PiS

- To, co widzieliśmy w Sejmie i to, co słyszeliśmy przez ostatnie tygodnie w wypowiedziach polityków obozu rządzącego, to gigantyczny spektakl polityczny wokół wydarzeń na granicy. Byśmy wszyscy uwierzyli, że to sytuacja nadzwyczajnie groźna i może odmienić bieg historii - komentowała w TOK FM Agata Szczęśniak z OKO.press.
Zobacz wideo

Sejm zebrał się na specjalnym posiedzeniu, by rząd przedstawił informację o sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek na początku nazwała posiedzenie "może jednym z najważniejszych z tych kadencji". Zdaniem Agaty Szczęśniak z OKO.press to przesada charakterystyczna dla polityków PiS.

- To, co widzieliśmy w Sejmie i to, co słyszeliśmy przez ostatnie tygodnie w wypowiedziach polityków obozu rządzącego, to gigantyczny spektakl polityczny wokół wydarzeń na granicy. To rozbuchanie do granic możliwości tego, co dzieje się na granicy, byśmy wszyscy uwierzyli, że ta sytuacja jest nadzwyczajnie groźna i może odmienić bieg historii. Zresztą nie tylko naszej, ale też Europy, a może nawet świata – oceniła w TOK FM.

Jak dodała, w debacie sejmowej padały "wielkie słowa, które nie przystają do tego, co dzieje się na granicy". Równocześnie było w Sejmie mało merytorycznie. - Ani od ministra spraw wewnętrznych, ani od ministra obrony, ani od premiera nie dostaliśmy informacji wykraczających poza to, co ludzie mogą sobie każdego dnia w mediach przeczytać – zauważyła dziennikarka.

W ocenie Agaty Szczęśniak rządzący używali patetycznego tonu, który "był obliczony na zaszantażowanie opozycji". Przypomnijmy, premier ostrzegał, że Polska doświadcza "ataku, który ma charakter wojny nowego typu" i apelował do opozycji o zjednoczenie w obliczu zagrożenia. - Dziś w tym szczególnym dniu, tak ważnego posiedzenia, powinniśmy zapomnieć o tym, kto jest z lewicy, prawicy, kto z partii liberalnej, konserwatywnej, lewicowej czy innej. Choć Sejm jest podstawowym miejscem, w którym różne racje są poddawane różnym sporom, to dziś powinna dominować tutaj jedna racja - racja stanu Rzeczpospolitej - mówił.

Zdaniem dziennikarki rządzący chcieli zastawić pułapkę na opozycję. - Właściwie od początku tego kryzysu obóz rządzący opowiadał o dwóch wrogach. Jeden to jest Łukaszenka sklejony z Putinem, a drugi to opozycja, która ma Łukaszence pomagać, mówić jego głosem. Opozycja, która ma nie rozpoznać powagi sytuacji. Wydaje mi się, że politycy PiS spodziewali się, iż dostaną od opozycji wypowiedzi, które będą pisały dalej ten scenariusz. Ale opozycja zauważyła, że to pułapka i w nią nie wpadła – argumentowała w rozmowie z Adamem Ozgą.

Jak jednak zastrzegła, widzowie TVP zapewne dostaną przekaz o "niepatriotycznej opozycji", która "pozostaje wrogiem Polski".

Dlatego według Szczęśniak to dobrze, że opozycja upominała się podczas debaty sejmowej o dostęp dziennikarzy do strefy objętej stanem wyjątkowym. - Podczas przemarszu migrantów media zalewały zdjęcia, które dostarczały służby albo polskie, albo białoruskie. Dajmy ludziom dostęp do informacji dostarczanej przez dziennikarzy, którzy zajmują się tym na co dzień – zaapelowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM