Sienkiewicz: PiS hoduje neonazistów, traktując ich jako bojówki przeciwko opozycji

Bartłomiej Sienkiewicz wezwał prezydenta Dudę i premiera Morawieckiego, by stanęli na czele Marszu Niepodległości i wzięli odpowiedzialność za tę manifestację. Jak ocenił w TOK FM, Polacy stracili Święto Niepodległości. Bo dzięki działaniom PiS, ten dzień "stał się świętem, w którym elementy ekstremistyczne mieszają się z bandytami i chuliganami".
Zobacz wideo

Tegoroczny Marsz Niepodległości będzie miał charakter państwowy, bo tak zdecydowały władze.  Wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł zażądał od władz Warszawy usunięcia z trasy marszu koszy, ławek i kostek brukowych. Policja ostrzegła już dziennikarzy, by nie zawieszali legitymacji na szyjach, bo smycze lub łańcuszki "w przypadku zaatakowania mogą posłużyć do duszenia". W specjalnej instrukcji przekazano jeszcze, że "dobre ujęcie nie jest warte Twojego życia i zdrowia".

A narodowcy w przeddzień marszu, czyli w przededniu święta odzyskania niepodległości, opublikowali plakat stylizowany na nazistowskie ogłoszenia okupacyjne.

- Polacy stracili swoje Święto Niepodległości - skomentował w TOK FM Bartłomiej Sienkiewicz, poseł Koalicji Obywatelskiej i były minister spraw wewnętrznych. - Zostało ono zawłaszczone przez środowiska skrajne, antydemokratyczne i często odwołujące się do symboliki faszystowskiej. Efekt tego kumuluje się teraz w sposób absurdalny. Dzień Niepodległości stał się świętem, w którym elementy ekstremistyczne mieszają się z bandytami i chuliganami - ocenił.

Sienkiewicz wezwał prezydenta Andrzeja Dudę i premiera Mateusza Morawieckiego, by stanęli na czele Marszu Niepodległości. I wzięli odpowiedzialność za tę manifestację. - Niezależny sąd wydał orzeczenie, w którym stwierdził, że wygasa cykliczność Marszu Niepodległości. Jego organizatorzy nie przyjęli tego do wiadomości. Wtedy polskie państwo powiedziało: "Ależ my wam pomożemy, drodzy ekstremiści, i ustanowimy wasz marsz jako święto państwowe". Skoro tak, to dwie najważniejsze osoby z władzy powinny wziąć udział w marszu, z którego zrobili święto państwowe - argumentował były minister spraw wewnętrznych.

Jak ocenił, "obaj panowie chowają się po kątach i nie chcą wziąć odpowiedzialności". - W związku z tym chcę powiedzieć dobitnie: Prawo i Sprawiedliwość hoduje neonazistów i elementy skrajne, traktując ich jako bojówki przeciwko opozycji. Łamią orzecznictwo polskich sądów, biorą za nich odpowiedzialność. A na samym końcu uciekają, mówiąc, że nie wezmą w tym udziału. To tchórzostwo polityczne - podkreślił.

Przypomnijmy, we wtorek szef gabinetu prezydenta Paweł Szrot przyznał, że "na razie prezydent Andrzej Duda nie ma w swoim planie udziału w Marszu Niepodległości". Z kolei premier Mateusz Morawiecki ma wziąć udział w uroczystościach w Krakowie i na marszu narodowców również go zabraknie.

"Patriotyczna młodzież"

Prowadząca rozmowę Karolina Lewicka zwróciła uwagę, że gdy PiS było w opozycji, to 11 listopada prezes tej partii Jarosław Kaczyński wyjeżdżał do Krakowa, by nie być kojarzonym z awanturami podczas Marszu Niepodległości. Także jutro Kaczyński będzie w Krakowie.

- PiS już wtedy bardzo sprzyjał środowiskom, które wywoływały burdy w czasie Marszu Niepodległości. Aby nie brać za to odpowiedzialności, Jarosław Kaczyński wyjeżdżał do Krakowa, mówiąc, że to nie ich sprawa. Później mówił, że to zła władza atakuje patriotyczną młodzież - komentował Sienkiewicz i dodał, że PiS-owi taka taktyka się wtedy opłacała.

Polityk KO podkreślił, że ta "patriotyczna młodzież", której przez lata sprzyjał PiS, teraz jest "protofaszystowska". - To zwrot, który się dokonuje w Polsce od wielu lat. W tej chwili te bojówki są legalizowane przez władzę PiS-u. Dla władzy jest to niezwykle poręczne narzędzie. To niestety nie tylko upadek polskiej państwowości, ale też kompletne zniszczenie tego najważniejszego święta - podsumował gość Bartłomiej Sienkiewicz.

Przypomnijmy, że przed rokiem - oprócz starć z policją i ataku na jeden ze sklepów - podczas Marszu Niepodległości zostało podpalone jedno z mieszkań na trasie przemarszu. Uczestnicy manifestacji rzucali w stronę kamienicy racami - jedna wpadła do mieszkania i wywołała pożar.

DOSTĘP PREMIUM