Łukaszenka grozi wstrzymaniem dostaw gazu. "Tyle że białoruski gazociąg nie należy do niego, a do Rosji"

Alaksandr Łukaszenka grozi, że w odpowiedzi na unijne sankcje Białoruś może odciąć tranzyt gazu przez swoje terytorium. - Tyle że gazociąg na Białorusi należy do Rosji, Łukaszenka sprzedał go w 2011 roku, więc jeśli ktoś miałby go zamknąć, to Gazprom - mówił w TOK FM dziennikarz "Rzeczpospolitej" Rusłan Szoszyn.
Zobacz wideo

W cytowanych wypowiedziach Łukaszenka rozważa możliwość odcięcia dostaw gazu i zablokowanie nitki jamalskiej. - My ogrzewamy Europę, a oni nam jeszcze grożą, że zamkną granicę. A jeśli my odetniemy gaz? Dlatego kierownictwu Polski, Litwinom i innym szaleńcom poradziłbym, by najpierw myśleli, zanim coś powiedzą - stwierdził. 

Słowa Alaksandra Łukaszenki to reakcja na płynące z Unii Europejskiej sugestie, że na jego reżim nałożony może zostać kolejny, piąty już pakiet sankcji. - Straszą tym piątym pakietem. (…) Polska nas straszy, że zamknie granicę. Proszę, zamykajcie, mniej uciekinierów (opozycjonistów - PAP) będzie się tam przemieszczać" - powiedział Łukaszenka.

Jednak zdaniem Rusłana Szoszyna, dziennikarza "Rzeczpospolitej", chodzi o coś innego. - Łukaszence chodzi o ewentualną możliwość zamknięcia przejść granicznych i wstrzymania handlu. Zdenerwowało go to, że Polska może przymknąć punkty graniczne. To jest dla niego temat wrażliwy - stwierdził rozmówca Agnieszki Lichnerowicz.

Przypomniał, że w kwestii gazociągu prowadzącego przez Białoruś Łukaszenka może nie mieć zbyt wiele do powiedzenia. - Gazociąg na Białorusi należy do Rosji, Łukaszenka sprzedał go w 2011 roku za 5 mld dolarów. Jak na strategiczną dla kraju infrastrukturę, to nie jest dużo. Teraz on fizycznie nie ma wpływu na ten gazociąg, jeśli ktoś miałby go zamknąć, to Gazprom - wyjaśniał Szoszyn. Jego zdaniem od groźby wstrzymania dostaw gazu o wiele groźniejsza jest militaryzacja dyskursu dotyczącego sytuacji na granicy - w białoruskiej i rosyjskiej propagandzie pojawiają się wezwania do użycia broni czy nawiązania do wojny i 1939 roku.

Szoszyn przyznał, że nie ma pomysłu, jak powstrzymać Łukaszenkę. Sankcje - tak jak do tej pory - jego zdaniem niewiele tu zdziałają. Podobnie zamknięcie linii lotniczych, których samolotami z Bliskiego Wschodu wciąż przylatują ludzie, których reżim transportuje na białorusko-polską granicę. - Zamknięcie linii lotniczych nic nie zmieni, bo on ma prywatne samoloty i będzie latał do Rosji. Jak zmienić jego podejście i zmusić go do kroku wstecz? Jak zmusić go do dialogu ze społeczeństwem? - zastanawiał się dziennikarz, wskazując problem, przed którym stoi Unia Europejska.

DOSTĘP PREMIUM