Ekspertka o sytuacji na granicy: W Moskwie dopracowali scenariusz i teraz go realizują

Jeżeli kryzys na granicy polsko-białoruskiej nie byłby na rękę Rosji, to by go nie było - mówiła w TOK FM dr Agnieszka Bryc. Zdaniem badaczki, Rosja daje Białorusi wsparcie polityczne, dyplomatyczne i swobodę w działaniu. Dr Agnieszka Bryc przypominała też, że podobne kryzysy znamy z niedalekiej przeszłości.
Zobacz wideo

Prezydent Rosji, Władimir Putin stwierdził w sobotę w wywiadzie dla telewizji państwowej Rossija, że Moskwa nie ma nic wspólnego z kryzysem na granicy. Dodał, że zachodni przywódcy powinni rozmawiać z Mińskiem na temat zażegnania tego kryzysu.

Z tezą Putina nie zgadzała się w TOK FM dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ekspertka podkreślała, że choć Białoruś w wielu kwestiach działa samodzielnie, to akurat tutaj jej służby ściśle współpracują z Rosją. - Jeżeli kryzys na granicy polsko-białoruskiej nie byłby na rękę Rosji, to by go nie było – oceniła dr Bryc. Dodała, że Rosjanie dają stronie białoruskiej pełną swobodę w działaniu, jednocześnie zapewniając jej pełne wsparcie polityczne i dyplomatyczne. – Co w sytuacji izolacji Białorusi w Europie jest kluczowe, bo ten dialog można prowadzić przez Moskwę – mówiła gościni TOK FM.

Ekspertka wskazywała, że podobne kryzysy znamy z niedalekiej przeszłości. – Rosyjskie służby testowały taką presję migracyjną na swoich skandynawskich sąsiadach już w 2015 roku. Tam były próby podstawiania uchodźców na granicę, ale nie do końca to wyszło. Teraz w Moskwie dopracowano scenariusz i realizuje się go na Białorusi – podkreślała dr Bryc.

Jej zdaniem zarówno Alaksandr Łukaszenka, jak i Władimir Putin, chcą przez presję migracyjną na Zachód osiągnąć podobne cele, choć różni ich skala. – Reżim w Mińsku chce, żebyśmy zaczęli żałować, że po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 roku relacje Białoruś-UE tak się popsuły. To forma przepychanki i siłowego wymuszenia na Europie, żebyśmy odeszli od sankcji i wrócili do rozmów z Mińskiem w sposób standardowy. To znaczy, zapomnieli o sfałszowanych wyborach, złagodzili sankcje i przywrócili normalne relacje – wyliczała ekspertka.

Z Rosją nie warto zadzierać?

W tym kontekście interesy Putina i Łukaszenki są zbieżne, jednak – zdaniem dr Bryc – prezydent Rosji gra przy okazji w dużo bardziej poważną grę. – On rozgrywa przywiązanie krajów europejskich do ich strefy komfortu. Europejczycy najbardziej nie lubią destabilizacji i tutaj Putin świetne to odczytał. Proszę zwrócić uwagę, że Rosja stwarza problemy i od razu sufluje korzystne dla siebie rozwiązania. Gdy pojawił się problem z gazem, szybko zaproponowano, żeby otworzyć gazociąg Nord Stream 2 i kłopoty znikną. W kwestii granicy też padła już propozycja ze strony Moskwy. Przypomniano, że w przeszłości Europa zapłaciła Turcji za przyjęcie migrantów, więc czemu nie dać za to pieniędzy Łukaszence – oceniła badaczka.

Bowiem Rosja chce przekonać resztę świata, że bez niej żadnego problemu rozwiązać nie można. – Od – jak mówił Putin – drobnicy na granicy, aż do rosnącej potęgi Chin. Prezydent chce, żeby każdy wiedział, że z Rosją nie warto zadzierać i trzeba powrócić z nią do relacji business as usual, czyli interesów jak zwykle – podsumowała dr Agnieszka Bryc.

DOSTĘP PREMIUM