"Kiedyś mówili 'Niech jadą', teraz mówią 'Niech umierają'". Dlaczego rząd nie wprowadza dodatkowych obostrzeń?

- Rząd liczy się z tym, że będzie więcej śmierci, niż byłoby, gdyby wzrosła liczba ludzi zaszczepionych. Rząd bierze to pod uwagę i godzi się z tym. To jest część jego strategii - mówiła w TOK FM Zuzanna Dąbrowska z "Rzeczpospolitej". W podobnym tonie wypowiadała się Magdalena Rigamonti z "DGP", która podkreślała, że rosnąca liczba chorych i zgonów to efekt bierności ze strony chociażby Jarosława Kaczyńskiego.
Zobacz wideo

Z każdym tygodniem rośnie liczba nowych zachorowań na koronawirusa oraz zgonów spowodowanych COVID-19. W środę resort zdrowia poinformował o ponad 24 tysiącach nowych zachorowaniach i aż 463 zgonach w związku z koronawirusem. To skokowy wzrost w porównaniu do zeszłej środy, kiedy zakażeń było 18 550, natomiast zgonów 269.

Mimo tak dramatycznych danych — od początku czwartej fali COVID-19 — rząd unika decyzji o wprowadzeniu kolejnych obostrzeń, choćby dla niezaszczepionych. Czy to świadoma strategia? - pytał komentatorki Maciej Głogowski w Poranku TOK FM.

- Rząd liczy się z tym, że będzie więcej śmierci, niż byłoby, gdyby wzrosła liczba ludzi zaszczepionych. Rząd bierze to pod uwagę i godzi się z tym. To jest część jego strategii. Kiedyś mówili "Niech jadą", teraz mówią "Niech umierają" — mówiła Zuzanna Dąbrowska z "Rzeczpospolitej", dodając, że ta strategia rządu jest najbardziej groźna dla tych, którzy mają choroby przewlekłe i nawet gdy się zaszczepią, mogą ciężko przejść COVID-19.

Z tym, że to świadomy plan rządu, zgodziła się Magdalena Rigamonti z "Dziennika Gazety Prawnej", autorka podcastów "Rzeczpospolita Kościelna" oraz "World Trade Centre. Rykoszet" na portalu tokfm.pl. - Od wielu miesięcy nie ma wprowadzanych żadnych dodatkowych obostrzeń. Do wszystkich miejsc publicznych nadal mogą wejść osoby niezaszczepione. A miało być zupełnie inaczej — dziwiła się dziennikarka. — Mówiło się, że premier Morawiecki być może podejmie decyzję o tym, że w Polsce będzie jak we Włoszech czy we Francji (wprowadzono tam ograniczenia w dostępie do usług publicznych dla niezaszczepionych) - zaznaczyła.

Rigamonti przypomniała też, że na oddziały covidowe z ciężkimi objawami trafiają dziś głównie niezaszczepieni. — Oni bardzo ciężko przechodzą tę chorobę i wielu z nich umiera. Zaszczepionym często wystarczają witaminy i odpoczynek, jak mówią specjaliści. To nie są wypowiedzi ludzi, którzy lobbują za szczepionkami, tylko specjaliści, którzy mają na co dzień styczność ze śmiercią — podkreśliła.

Jak mówiła dalej dziennikarka "DGP" — Polacy umierają, bo się nie szczepią, a to jest z kolei rezultat braku dodatkowych obostrzeń. — Nie ma jasnego podziału na tych, którzy są zaszczepieni i na tych niezaszczepionych. Ten bałagan jest spowodowany decyzjami, a w zasadzie brakiem decyzji polityków, przede wszystkim premiera Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego. Bo jestem przekonana, że za decyzją: "nie dotykajmy tego, pozwólmy, żeby ludzie chorowali i umierali" stoi Jarosław Kaczyński, jak za wszystkimi ważnymi decyzjami w Polsce — podsumowała.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM