Za aferą mailową Michała Dworczyka stoi Białoruś? "Mocarstwo w cyberprzestrzeni nie musi nim być w świecie realnym"

Według raportu firmy Mandiant atak hakerów na polskie władze to sprawka Mińska. Jednak według Piotra Niemczyka, eksperta z zakresu bezpieczeństwa i służb specjalnych, Mińsk i Kreml mogą współpracować. - Kierownictwo białoruskich służb specjalnych KGB to są nadal ludzie, którzy rozpoczynali swoją służbę w czasach Związku Radzieckiego. Pytanie, czy ich lojalność nie jest większa wobec Moskwy niż Mińska - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Zespół hakerów powiązany z cyberoperacją Ghostwriter, w ramach której m.in. publikowane są - rzekomo - maile polskich polityków, ma powiązania z białoruskim reżimem - oceniła amerykańska firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem Mandiant. Nie wykluczyła też udziału hakerów rosyjskich.

Według firmy początki dezinformacyjnej części operacji Ghostwriter sięgają co najmniej 2016 r., a cyberszpiegowskiej - 2017. Kampania zyskała swoją nazwę z racji początkowych taktyk hakerów, którzy włamywali się do systemów lokalnych portali i umieszczali w nich fałszywe informacje wymierzone głównie w obecność wojsk NATO. Od tego czasu operacja rozszerzyła swój zasięg o kradzież poufnych danych i włamania na konta polityków, czego kulminacją była trwająca do dziś publikacja domniemanych e-maili z prywatnej skrzynki szefa KPRM Michała Dworczyka.

Doniesienia o tym, że atak hakerów na polskie władze to sprawka Mińska, mogą wydawać się zaskakujące, bo do tej pory obwiniano za nie Kreml. Jednak według Piotra Niemczyka, eksperta z zakresu bezpieczeństwa i służb specjalnych, Mińsk i Kreml mogą współpracować. - Jeśli grupa Ghostwriter jest powiązana z Mińskiem, to dalej jest prawdopodobne, że łączy ją coś z Kremlem. Dlatego że kierownictwo białoruskich służb specjalnych KGB to są nadal ludzie, którzy rozpoczynali swoją służbę w czasach Związku Radzieckiego i byli elementem radzieckiej KGB. Pytanie, czy ich lojalność nie jest większa wobec Moskwy niż Mińska - zastanawiał się w rozmowie z Mikołajem Lizutem na antenie TOK FM.

Jednak zdaniem eksperta o tym, że za operacją Ghostwriter stoją służby Łukaszenki, może świadczyć "kryterium geopolityczne". - Gdyby się zastanowić, gdzie są te ataki grupy Ghostwriter, to rzeczywiście one dotyczą głównie Polski i państw bałtyckich, czyli państw sąsiadujących z Białorusią. Gdyby stała za tym Rosja, należałoby się spodziewać ataków też na inne kraje: Gruzję czy Ukrainę - zauważył.

Jak podkreślił, operacja Ghostwriter pokazuje, że możliwości techniczne białoruskich służb są duże. - Do tej pory Białoruś nie była wymieniana wśród cybermocarstw. Ale bycie mocarstwem w cyberprzestrzeni wcale nie musi pokrywać się z byciem mocarstwem w świecie realnym. Na przykład przez jakiś czas Bułgaria była postrzegana jako jedno z centrów ataków hakerskich - stwierdził.

"Mocarstwo w cyberprzestrzeni nie musi nim być w świecie realnym"

"Mętna woda, w której uprawia się politykę"

Niemczyk zwrócił uwagę, że nie wszystkie przypadki rzekomego hakowania kont polityków PiS są cyberatakami w ramach operacji Ghostwriter. - Właściwie większość tych przypadków rzekomego hakowania poczty czy mediów społecznościowych polityków PiS była raczej w wersji żałosno-humorystycznej niż poważnej. To były przeważnie jakieś kompletne idiotyzmy, które wpuścili w obieg publiczny i się tego wstydzili. Nie chcą się przyznać, że pod wpływem alkoholu czy emocji wypuścili jakieś bzdury, to twierdzili, że ich konta były zhakowane - wyjaśnił.

Jak jednak dodał Piotr Niemczyk, skrzynka mailowa Michała Dworczyka to rzecz poważniejsza. - Tutaj mamy informacje, które powinny być ewidentnie chronione. Niektóre z tych wiadomości powinny być opatrzone klauzulą co najmniej "poufne". Bo tam są informacje o strukturach organizacyjnych w wojsku, o kulisach ważnych przetargów na rzecz obronności kraju - wyjaśniał. Dodał, że część z tych informacji jest interesująca dla obcych wywiadów.

Zauważył również, że polscy politycy nauczyli się unikać odpowiedzialności za to, że są nieostrożni w internecie, przez co narażają na upublicznienie tajemnice państwowe. - Kancelaria premiera na pytania o prawdziwość tych maili (Michała Dworczyka) odpowiada, że nie będzie komentować rosyjskich prowokacji. Każdy błąd można przykryć tłumaczeniem, że to rosyjska prowokacja. To mętna woda, w której uprawia się politykę - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM