Przewodniczący parlamentów Polski i państw bałtyckich o sytuacji na granicach

Przewodniczący parlamentów Polski, Litwy, Łotwy i Estonii przyjęli wspólne stanowisko ws. sytuacji na granicach, aby wzmocnić działania swoich rządów - powiedziała we wtorek marszałek Sejmu Elżbieta Witek.
Zobacz wideo

Witek na konferencji prasowej w Sejmie podkreśliła, że dzisiaj zmagamy się z kryzysem na granicy polsko-białoruskiej, a także na granicach Litwy i Łotwy z Białorusią. Marszałek przekonywała, że w sprawie tej ważna jest dyplomacja parlamentarna, do której ona - jak podała - przywiązuje dużą wagę. 

- Uważam, że dyplomacja parlamentarna ma przed sobą bardzo ważne zadanie, tym zdaniem jest wspieranie naszych rządów - powiedziała Witek. Podkreśliła, że utrzymuje stały kontakt z przewodniczącymi parlamentów Litwy, Łotwy i Estonii. - Wszyscy jesteśmy zaniepokojeni tym, co się dzieje na granicy wschodniej i zdecydowaliśmy się przyjąć wspólne stanowisko przewodniczących czterech parlamentów, po to właśnie, żeby wzmocnić działania naszych rządów - mówiła marszałek Sejmu.

W oświadczeniu przewodniczący parlamentów piszą, że oczekują "na propozycje Komisji Europejskiej dotyczące dostosowania ram prawnych UE za pomocą konkretnych środków i odpowiedniego wsparcia finansowego w celu poprawy bezpieczeństwa granic, a tym samym wzmocnienia zewnętrznych granic UE".

Witek zapytana kto miałby płacić za ochronę granic podkreśliła, że w oświadczeniu jest mowa "o zabezpieczeniu aktami prawnymi, a także finansowaniu innymi środkami przez Unię Europejską wszystkich zewnętrznych granic Unii". - Nie chodzi więc w tym oświadczeniu tylko o granicę polsko-białoruską, ale mówimy o granicy polsko-białoruskiej, litewsko-białoruskiej, łotewsko-białoruskiej, ale też o pozostałych zewnętrznych granicach Unii Europejskiej, ponieważ problem z kryzysem migracyjnym trwa od 2015 roku - powiedziała marszałek Sejmu.

Potrzebne bardziej zdecydowane sankcje

Podczas briefingu marszałek była pytana o to, jak ocenia realne szanse na to, żeby w ramach chociażby wspólnoty europejskiej wypracować jedno twarde stanowisko i wprowadzić sankcje dla Białorusi, nie tylko personalne, ale żeby to były twarde sankcje handlowe, gospodarcze. - Ja się zgadzam z tym, że sankcje nakładane na Białoruś powinny być radykalne i zdecydowane. Takie, które będą uciążliwe - odpowiedziała Witek.

- Zresztą słyszymy, pani (liderka białoruskiej opozycji) Swiatłana Cichanouska chyba wczoraj się wypowiadała, też stoi na tym stanowisku, że reżim Białorusi boi się wyłącznie siły i realnych sankcji. W związku z tym widzimy to stopniowanie sankcji. My się domagamy natychmiastowego ich wdrożenia - powiedziała marszałek Sejmu.

Według niej, jeśli one nie pomogą, będą kolejne. - O tym mówią wszyscy w UE, że to jest jedyna metoda na to, żeby wywrzeć presję na Łukaszence - podkreśliła Witek.

Marszałek Sejmu była pytana też o to, czy w związku z trudną sytuacją pogodową organizacje niosce pomoc humanitarną nie powinny być dopuszczone na granicę z Białorusią. - Nie wiem, jeśli pomoc ze strony państwa, humanitarna, nie jest wpuszczana - to nie rozumiem, jak miałaby być wpuszczana pomoc humanitarna organizowana przez kogoś innego - powiedziała Witek.

Zaznaczyła, że sytuacja wygląda podobnie w Polsce i w państwach bałtyckich. Jak mówiła, polska pomoc trzykrotnie "odbiła się od ściany" i nie udało się jej przekazać poza polską granicę. - To samo czynią nasi koledzy z Litwy czy Łotwy i spotykają się z takim samym odzewem - dodała.

W Polsce - przy granicy polsko-białoruskiej - obowiązuje stan wyjątkowy. Obejmuje on 183 miejscowości na terenie woj. podlaskiego i lubelskiego. Rządzący nie zezwalają na wjazd na te tereny dziennikarzom, przedstawicielom organizacji pozarządowych, medykom-wolontariuszom.

Stan wyjątkowy będzie trwał do 2 grudnia i - zgodnie z prawem - nie będzie mógł być przedłużany już więcej (trwa bowiem od 2 września). Rządzący chcą jednak wprowadzić nowe prawo, które dalej nie będzie pozwalać na pełen dostęp mediów do granicy. Zgodnie z przyjętym kilka dni temu projektem, dziennikarze będą mogli się tam pojawić pod warunkiem, że otrzymają zgodę komendanta Straży Granicznej. 

DOSTĘP PREMIUM