Donald Tusk: Kaczyński chciał robić porządki w kraju "brudnymi szmatami"

Wiele lat temu spytałem Kaczyńskiego, dlaczego w jego partii jest tylu łajdaków. Powiedział, że porządki w kraju można robić używając nawet brudnej szmaty - napisał na Twitterze szef PO Donald Tusk.
Zobacz wideo

"Wiele lat temu spytałem Kaczyńskiego, dlaczego w jego partii jest tylu łajdaków. Powiedział, że porządki w kraju można robić używając nawet brudnej szmaty. Nazwisk nie wymienił. Sami zgadnijcie" - napisał szef PO.

Tusk odnosił się też do Jarosława Kaczyńskiego w sobotę, gdy był gościem konwencji Komitetu Obrony Demokracji.Mówił wtedy m.in., że niedawno oglądał w wnukami "Króla Lwa" i uważa, że jest to "właściwie metafora dzisiejszych czasów". Przypomniał, że jedną z postaci filmu był zły król Skaza, "a wokół niego było ciemno albo była pożoga, kompletna ruina, a jego ludzie, jego władza to były te hieny, które zajmowały się wyłącznie rabowaniem własnych obywateli i działały, te filmowe hieny, wyłącznie we własnym interesie".

- I tak naprawdę nie ma - moim zdaniem - w tej metaforze, w tej przenośni, ani grama przesady. Dzisiaj, kiedy trzeba stanąć na polu najpoważniejszej walki ostatnich kilkudziesięciu lat, prezes Kaczyński i władza zajmują się obroną jakiegoś pana (Łukasza) Mejzy, polityków, którzy okradali kontenery PCK, którzy wyłudzali pieniądze w PE - mówił Tusk.

- To jest dokładnie tak, jak z tym Skazą z "Króla Lwa" i jego hienami. Polską rządzi tchórz, w czasach, kiedy trzeba ludzi odważnych, Polską rządzi partia zajęta wyłącznie własnymi interesami, gdy trzeba ludzi bezinteresownych (...) dlatego tak bardzo potrzebne jest wasze świadectwo i wasza odwaga, żeby ten czas jak najszybciej minął - mówił Tusk do uczestników sobotniej konwencji.

O te ostatnie wypowiedzi Tuska pytany był w poniedziałek w TVP prezydent Andrzej Duda. - Proszę mi wybaczyć, ale szereg zachowań tego pana, m.in. tego typu, wydaje mi się, że pozostaje poza prezydenckim poziomem, nawet do tego, żeby to komentować - odpowiedział prezydent.

Przypomnijmy, w ubiegłym tygodniu Wirtualna Polska napisała, że firma obecnego wiceministra sportu Łukasza Mejzy obiecywała leczyć umierających na raka, stwardnienie rozsiane, Alzheimera, Parkinsona oraz inne nieuleczalne przypadłości. Mejza miał osobiście przekonywać rodziców chorych dzieci, że terapia jego firmy je wyleczy. Cena wyjściowa to 80 tys. dolarów. Metoda, którą zachwalał polityk, nie ma medycznego potwierdzenia.

DOSTĘP PREMIUM