Zdążyć przed północą. Sejmowy ekspres gna ws. ustawy o granicy. "Zabójcze tempo prac"

Do północy Sejm musi odrzucić senackie poprawki do ustawy o granicy, a prezydent Andrzej Duda podpisać projekt. Inaczej nie uda się wprowadzić takich ograniczeń na terenach przy granicy polsko-białoruskiej, jakie obowiązują w stanie wyjątkowym. Opozycja wskazuje, że taki stan rzecz świadczy tylko o bałaganie w rządzie.
Zobacz wideo

Sejm będzie we wtorek po południu głosował nad poprawkami Senatu do ustawy o ochronie granic. Ustawa pozwala w drodze rozporządzenia szefa MSWiA wprowadzić takie ograniczenia, jakie obowiązują w stanie wyjątkowym. W poniedziałek sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych zarekomendowała odrzucenie wszystkich senackich poprawek do noweli. Senat chciał m.in. wyłączenie z zakazu przebywania w strefie przygranicznej dziennikarzy i organizacji pomocowych.

Obrady Sejmu rozpoczynają się dzień wcześniej niż planowano, bo o północy na terenach przy granicy z Białorusią stan wyjątkowy przestaje obowiązywać. A ustawę musi podpisać jeszcze prezydent. Poseł Dariusz Wieczorek z Lewicy ocenia, że rząd zaspał i błędnie wyliczył datę końca obowiązywania stanu wyjątkowego. - Mówiliśmy do tej pory, że stan wyjątkowy kończy się 2 grudnia. Mam wrażenie, że w zeszłym tygodniu rząd zorientował się, że to jednak będzie 30 listopada. Stąd to przyspieszone posiedzenie. To najlepiej świadczy o bałaganie w rządzie - wskazywał Wieczorek. 

Tempo prac krytykował w TOK FM przewodniczący sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych Wiesław Szczepański z Nowej Lewicy. - Pracujemy w tempie właściwie zabójczym, żeby dziś do północy wprowadzić nową ustawę, akty wykonawcze. Żeby minutę po północy osoby postronne nie mogły wejść na granicę, bo wygasa stan wyjątkowy - mówił Szczepański. 

Według posła nie jest wykluczone, że rząd zechce rozszerzyć restrykcje na inne rejony przygraniczne. Taką możliwość ograniczała jedna z poprawek, którą komisja odrzuciła. - Słyszeliśmy, że rząd chciałby, aby ta możliwość decydowania o tym quasi stanie wyjątkowym była też na szerszym obszarze. Nie trzech, a 15 kilometrów od granicy - ostrzegał poseł. 

Głosowanie w Sejmie zaplanowano na godz. 14.

DOSTĘP PREMIUM