Leczenie w zamian za dołączenie do koalicji rządowej? Poseł dementuje: Nie byłem szantażowany

- Opisane przez posła KO Cezarego Tomczyka okoliczności mojego dołączenia do koalicji rządowej są kłamstwem; sytuacja opisana przez posła KO nie miała nigdy miejsca, a ja nigdy nie byłem w żaden sposób szantażowany - podkreślił we wtorek Zbigniew Ajchler, były poseł PO, obecnie niezrzeszony.
Zobacz wideo

Cezary Tomczyk powiedział we wtorek w programie "Onet Rano", że Zbigniew Ajchler "był szantażowany, że jeśli nie dołączy do PiS, to nie będzie leczony na Parkinsona". - Wprowadzającym Ajchlera w ten świat był poseł Łukasz Mejza - dodał Tomczyk. - Dziś mówię o tym pierwszy raz. Przy wielu świadkach rozmawiałem o tym z posłem Ajchlerem. On widział się z Mejzą, który gwarantował mu leczenie na Parkinsona, jeśli dołączy do PiS lub zostanie posłem niezrzeszonym wspierającym PiS - podkreślił Tomczyk. - To jest układ, który Ajchlerowi zaproponował osobiście Mejza - dodał.

Według Tomczyka, leczenie, które zaproponowano Ajchlerowi jest eksperymentalne, a poseł jest jedną z 10 osób, która mogła z niego skorzystać. - On powinien móc z niego skorzystać, nieważne czy jest posłem, czy nie. Wszystko odbyło się przez szantaż - podkreślił.

Ajchler szantażowany? Poseł zaprzecza

Ajchler do wypowiedzi Tomczyka odniósł się w oświadczeniu zamieszczonym na Facebooku. "Pragnę stanowczo podkreślić, że opisane przez niego (Tomczyka) okoliczności mojego dołączenia do koalicji rządowej są kłamstwem. Sytuacja opisana przez posła Tomczyka nie miała nigdy miejsca, a ja nigdy nie byłem w żaden sposób szantażowany" - dodał.

Jak podkreślił, jest głęboko oburzony tym, że jego problemy zdrowotne i wynikające z nich leczenie, którego musiał się podjąć "wykorzystywane są do bieżących rozgrywek partyjnych i do ataków politycznych na niego i na posła Mejzę. "Nie życzę sobie, aby mój stan zdrowia był cynicznie wykorzystywany przez polityków i media do ataków na większość sejmową" - napisał Ajchler.

"Na marginesie, pragnę zauważyć, że w czasie po nieuzyskaniu przez mnie mandatu poselskiego w wyborach w 2019 r. moje problemy zdrowotne nie były przedmiotem zainteresowania byłych kolegów partyjnych z Platformy Obywatelskiej, pomimo tego, że takie wsparcie wówczas było mi dużo bardziej potrzebne. Podziękuję więc teraz za udawaną troskę o mój stan zdrowia i sytuację życiową" - czytamy w oświadczeniu.

Ajchler nie uzyskał reelekcji w wyborach w 2019 r., w których startował z listy KO. Posłem IX kadencji został 15 czerwca 2021, zastępując w Sejmie Killiona Munyamę (który przeszedł do pracy w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych). Ajchler został posłem niezrzeszonym, w czerwcu z Łukaszem Mejzą ogłosił powołanie stowarzyszenia "Centrum"; w sierpniu br. wystąpił z PO. Mejza zasiada w Sejmie od marca tego roku, kiedy to objął mandat po zmarłej posłance KP-PSL Jolancie Fedak. Został posłem niezrzeszonym.

Ajchler poinformował też, że "natychmiast tę sprawę kieruje do Komisji Etyki Poselskiej". "Gdyż nie pozwolę na wykorzystywania mojego nazwiska do brudnych gier politycznych, mających naruszyć sejmową większość" - oświadczył.

Wiceminister Mejza oskarżony o oferowanie chorym niesprawdzonych terapii

Wirtualna Polska napisała w środę, że Łukasz Mejza (obecnie wiceminister sportu) założył w przeszłości firmę medyczną, która miała się specjalizować w kosztownym leczeniu nowatorskimi metodami chorych m.in. na raka, Alzheimera, Parkinsona. Mejza miał osobiście przekonywać potencjalnych pacjentów a także opiekunów dzieci, o skuteczności stosowanych przez firmę metod, które jednak - tak w Polsce, jak i na całym świecie - uznawane są za niesprawdzone i niebezpieczne. Według wp.pl, interes Mejzy nie wypalił, a pacjenci i ich rodziny zostali oszukani.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn mówił w piątek, że służby specjalne znają doniesienia medialne w sprawie interesów wiceministra Mejzy i wypełniają swoje obowiązki.

Zbigniew Ajchler pytany niedawno w Interii jak odbiera oskarżenia pod adresem Mejzy odparł, że są one dla niego sporym zaskoczeniem. - Mają ogromny wpływ na jego wizerunek jako człowieka i polityka. Dlatego należy wstrzymać się z tak ogromnym atakiem, dopóki sprawa zostanie wyjaśniona przez instytucje oraz organy państwa, które są do tego powołane. Sam Mejza nie przyznaje się do zarzutów. Przypominają mi się moje przykre doświadczenia i krzywdy wyrządzone mi niesłusznie przez TV Republika w VIII kadencji - powiedział były poseł PO.

DOSTĘP PREMIUM