"Mamy oberkuratora zamiast ministra kultury". Jak Piotr Gliński próbuje tworzyć "nowych Polaków"

- Jak słyszę o takich nominacjach, to do głowy przychodzi mi jedno słowo: sadyzm - tak o zapowiadanych przez ministra kultury zmianach w Zachęcie mówił w TOK FM Paweł Potoroczyn, menedżer kultury i były dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza.
Zobacz wideo

Z końcem grudnia kończy się dekada Hanny Wróblewskiej na stanowisku dyrektora Zachęty - Narodowej Galerii Sztuki. Miejsce Wróblewskiej - decyzją ministra kultury Piotra Glińskiego - ma zająć malarz Janusz Janowski. Stanowisko ma objąć bez konkursu. - Jak słyszę o takich nominacjach, to do głowy przychodzi mi jedno słowo: sadyzm. To przykład bezlitosnego okrucieństwa - tak w rozmowie z Karoliną Głowacką mówił Paweł Potoroczyn, członek i założyciel Towarzystwa Kultury Stosowanej, menedżer kultury, były dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza.

- Myślę, że to jest podobny typ sadyzmu, który sprawił, że w tzw. Trybunale Konstytucyjnym zasiedli Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz (byli politycy PiS - przyp. red.). Prawdopodobnie ta formacja, ten nieszczęsny PiS, miał innych prawników i profesorów, a mimo to skorzystali z przywileju włożenia tam ludzi szczególnie znienawidzonych i o szczególnie niskich kwalifikacjach zarówno zawodowych, jak i moralnych. Zrobili to z premedytacją i sadystycznie - mówił dalej. 

Zaznaczył, że nie będzie komentował, jakim malarzem jest Janusz Jankowski. Proponuje za to, żeby  zobaczyć jego wpisy na Twitterze, na przykład te dotyczące Marszu Niepodległości czy Roberta Bąkiewicza. - Dał się poznać jako człowiek nacechowany myśleniem Ordo Iuris. Tego typu ludzi powinniśmy trzymać jak najdalej od kultury - ostrzegał Potoroczyn. I stwierdził, że ruchy Piotra Glińskiego to "inżynieria kulturowa, a nie polityka kulturalna". - Chodzi o to, żeby powstał nowy Polak, nowy patriota, nowy człowiek. We wszystkich strasznych XX-wiecznych utopiach chodziło właśnie o to - wyjaśnił gość TOK FM. 

Odnosił się nie tylko do sytuacji w warszawskiej Zachęcie, lecz także do wystawianych w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie "Dziadów" w reżyserii Mai Kleczewskiej. Pójście na przedstawienie najpierw odradzała małopolska kurator oświaty Barbara Nowak. Następnie wypowiedział się Piotr Gliński, który stwierdził, że "niepokoją go wszelkie takie działania, które są kontrowersyjne w sztuce i przekraczają granice tej akceptowalnej kontrowersji".

- Państwo, które wyznacza poziom akceptowania kontrowersji, to państwo autorytarne. Bez kontrowersji kultura nie istnieje - mówił Paweł Potoroczyn. I dodał: "Minister kultury próbuje być oberkuratorem, a to jest bardzo niebezpieczne. To pierwszy taki przypadek, kiedy mamy oberkuratora zamiast ministra kultury".

DOSTĘP PREMIUM