PiS śni swój sen o europejskiej potędze. "Czcze fantazje. To śmieszne"

W PiS mają takie przekonanie, że Polska musi grać powyżej swojej wagi w polityce międzynarodowej. Oni próbują to robić, ale ze skutkiem zwykle groteskowym - mówił w TOK FM prof. Adam Leszczyński z SWPS.
Zobacz wideo

W sobotę do Warszawy – na zaproszenie PiS – przyjechali liderzy prawicowych ugrupowań z całej Europy. Nie zabrakło premiera Węgier Viktora Orbana, szefowej francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen czy Santiago Conde, szefa hiszpańskiej partii VOX. Rozmowy w większości toczyły się za zamkniętymi drzwiami. PiS udostępnił tylko nagranie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, który mocno krytykował Niemcy. - Musimy przygotować inną propozycją dla Europy; jeżeli nam się to uda, to uczynimy coś nie tylko dla naszych formacji i naszego kierunku politycznego, ale po prostu dla Europy i dla naszej cywilizacji - podkreślił w sobotę prezes PiS.

Dominika Długosz z "Newsweeka" mówiła w TOK FM, że szczyt eurosceptyków w Warszawie to kolejny odcinek "snu o potędze" PiS. – Cały sens tego spotkania był w tych zdjęciach po rozmowach. Nasza władza chce pokazać, że nie jesteśmy wyizolowani w Europie. Marine Le Pen jest wożona po Warszawie jak przywódca, a nie tylko kandydatka na prezydenta. Także cała istota tego szczytu była w warstwie symboliczno-obrazkowo-mitologicznej – podkreślała Długosz.

Dziennikarka dodawała, że mimo krytyki ta polityczna impreza może być korzystna dla Prawa i Sprawiedliwości. – Oni chcą pokazywać, że są siłą w Europie, która może zreformować Unię Europejską. Jednak jeśli się nie uda, to przecież mamy przyjaciół i sami możemy coś zbudować. To przemawia do elektoratu PiS, ale nie tylko. Ludzie nie są zorientowani w politycy europejskiej. Z tych obrazków wynikało, że przyjechali do Warszawy ważni ludzie i PiS z nimi rozmawia. To władzy się dość dobrze sprawdziło – wskazywała gościni TOK FM.

Profesor Adam Leszczyński z Uniwersytetu SWPS zauważył, że poza warstwą obrazkową, w tle całego wydarzenia jest też marzenie PiS o byciu mocarstwem w Europie. – Oni mają takie przekonanie, że Polska musi grać powyżej swojej wagi w polityce międzynarodowej. PiS próbuje to robić, ale ze skutkiem zwykle groteskowym. Tutaj też mamy wielki projekt zmian w UE. Jednak to są czcze fantazje, tak jak wegetujący plan sojuszu Trójmorza. Zazwyczaj kończy się to wszystko wożeniem z wielką pompą po Warszawie marginalnych polityków. To śmieszne – podsumował ekspert.

DOSTĘP PREMIUM