Kaczyński popełnia "gruby błąd" atakując Niemcy. Kwaśniewski: Łatwo rzucana "IV Rzesza" odbija się szerokim echem

Nowy rząd w Berlinie powinien pozostać pragmatyczny wobec Polski. Nie spodziewam się ani przełomu, ani zwrotu, chyba że sami do czegoś takiego doprowadzimy obrażając Niemców - mówił w TOK FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Zobacz wideo

Po szesnastu latach Angela Merkel żegna się z kanclerskim stanowiskiem i przechodzi na polityczną emeryturę. Na kolejnego szefa rządu w Berlinie Bundestag wybrał w środę Olafa Scholza z SPD. Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego prezydenta, Polsce może brakować jej życzliwości wobec naszego kraju. – Merkel pochodzi z NRD, dlatego bardzo dobrze znała specyfikę procesów transformacji w Europie Środkowej i Wschodniej. Wiedziała, że nie da się wszystkiego od tak szybko zbudować, jak myśleli niektórzy – wskazywał Kwaśniewski.

Jednak proponował, żeby dać szansę nowemu rządowi w Berlinie. Zdaniem Kwaśniewskiego gabinet Scholza może być bardziej wymagający wobec Polski jeśli chodzi o praworządność, ale powinien pozostać pragmatyczny. – Nie spodziewam się ani przełomu, ani zwrotu, chyba że sami do czegoś takiego doprowadzimy obrażając Niemców – ocenił Kwaśniewski.

Maciej Głogowski, prowadzący audycję, w tym kontekście przypomniał sobotnie spotkanie konserwatywnych polityków europejskich w Warszawie. Upublicznione przez PiS przemówienie Jarosława Kaczyńskiego miało mocno antyniemiecki wydźwięk. – To jest błąd. Takie łatwo rzucane określenia pod tytułem "IV rzesza" (Kaczyński miał tak mówić do swoich posłów - red.), odbijają się szerokim echem w Niemczech. Wywołują niezrozumienie, a często złość. To nie jest żadna polityka, tylko napinanie relacji, które powinny być dobre i pragmatyczne – podkreślał Kwaśniewski.

Przypomniał, że Polska i Niemcy są od lat "wielkimi partnerami handlowymi". – To trzeba chronić i szanować. Politycznie też możemy się dogadać, jeśli tylko chcemy. Jednak PiS używa tej retoryki antyniemieckiej dla konsolidowania swojego elektoratu, to gruby błąd – ocenił były prezydent.

"A u was biją Murzynów"

Wiele kontrowersji wzbudziła szczególnie obecność na sobotnim spotkaniu w Warszawie Marine Le Pen. Szefowa francuskiego Zjednoczenia Narodowego to polityczka proputinowska, która choćby – jak stwierdziła w wywiadzie – widzi Ukrainę w sferze wpływów Rosji. Jednak politycy PiS starają się relatywizować jej spotkania z liderami polskiej władzy. - Pani Le Pen, która wzięła kilka milionów kredytu i pani Merkel, dzięki której Rosja zarabia miliardy na sprzedaży gazu – stwierdził doradca prezydenta Dudy Andrzej Zybertowicz.

Według Kwaśniewskiego, takie porównania to próba robienia Polakom "wody z mózgu". – To są rzeczy nieporównywalne. Marine Le Pen jest prorosyjska, powiązana z Putinem. To mu jest w ogóle na rękę, bo im więcej takich polityków jak ona, to tym więcej kłopotów będzie miała Unia Europejska. Celem strategicznym Putina jest osłabianie Wspólnoty, a najlepiej rozwalenie jej. A PiS od początku używa starej retoryki pod nazwą: A u was biją Murzynów. Kiedyś takiej się używało, gdy ktoś atakował Związek Radziecki – powiedział Kwaśniewski.

Dodał, że wspieranie polityków, którym nie na rękę jest niepodległość Ukrainy, jest niezgodne z polską racją stanu. – Spotykanie się z takimi ludźmi jest wbrew rozsądkowi i nie da się tego niczym wytłumaczyć – wskazał gość TOK FM.

"Akcja na Ukrainie nie będzie łatwa"

Maciej Głogowski pytał też byłego prezydenta, czy faktycznie realny jest scenariusz, w którym Władimir Putin zaatakuje Ukrainę. Kwaśniewski odparł, że rozwiązania militarnego „nie można wykluczyć", ale racjonalni doradcy powinni mu to odradzać. – Akcja na Ukrainie to kolosalny kłopot. To nie będzie łatwe i bezkrwawe. Napotka duży napór armii ukraińskiej, która jest lepsza niż w 2014 roku. Do tego jest jeszcze opór społeczeństwa, które dużo bardziej rozumie ukraińską tożsamość. Putin zderzy się z tą ścianą oporu. A to będzie oznaczać wielkie koszty, utratę wizerunku w świecie i kłopot z rozwiązaniem tego problemu – ocenił gość TOK FM.

W jego ocenie Putin będzie raczej kontynuował to, co robił w ostatnich latach. – Czyli permanentnie destabilizował sytuację na Ukrainę. Wykorzysta działania hybrydowe, propagandę – podsumował Aleksander Kwaśniewski.

DOSTĘP PREMIUM