Łukasz Mejza broni się przed zarzutami mediów. Twierdzi, że to "największy atak polityczny po 1989 roku"

Mamy do czynienia z największym atakiem politycznym po 89. roku, to atak na Zjednoczoną Prawicę i na większość rządową - powiedział wiceminister sportu Łukasz Mejza, który na konferencji prasowej odniósł się do doniesień w mediach, według których miał naciągać ciężko chorych, w tym dzieci, na niesprawdzone terapie medyczne.
Zobacz wideo

Wirtualna Polska napisała, że Mejza założył w przeszłości firmę medyczną, która miała się specjalizować w kosztownym leczeniu nowatorskimi metodami chorych m.in. na raka, Alzheimera, Parkinsona. Mejza miał osobiście przekonywać potencjalnych pacjentów, a także opiekunów dzieci, o skuteczności stosowanych przez firmę metod, które jednak - tak w Polsce, jak i na całym świecie - uznawane są za niesprawdzone i niebezpieczne. Według wp.pl, interes Mejzy nie wypalił, a pacjenci i ich rodziny zostali oszukani.

W środę wiceminister sportu odniósł się do tych zarzutów na konferencji prasowej. - Mamy do czynienia z atakiem bezpardonowym i bez precedensu, w którym przekroczono właściwie wszystkie możliwe granice, by obalić rząd. Atakiem, w którym manipuluje się faktami i wykorzystuje się chore, niewinne osoby do walki politycznej - mówił.

Zarzucił autorom tekstów na jego temat chęć "urządzenia politycznego polowania". Jak mówił, te artykuły były pisane według "stalinowskiej zasady: dajcie mi człowieka, a znajdzie się paragraf". - To była próba cywilnego zniszczenia mnie. Ale też atak na większość rządową, bo po tym, jak niektórzy politycy zdradzili większość rządową, elity III RP uznały, że mogą zdobyć władzę nie przy wyborach, ale przy zielonym stoliku - stwierdził.

Podkreślił, że wspierał rząd Zjednoczonej Prawicy i będzie to robił dalej, dlatego więc "zaatakowano" go w mediach. - Cała ta nagonka, ten atak medialny, nakręcenie spirali nienawiści, fali hejtu, ma na celu zniszczenie mnie psychicznie, tak, abym miał dość polityki i abym z tej polityki zrezygnował, abym zrezygnował z bycia posłem na Sejm RP. Jeżeli ja zrezygnuję z bycia posłem, jeżeli oddam mandat na Sejm RP, to w moje miejsce wejdzie poseł opozycyjny. I wtedy opozycja uzyska większość i wywoła kryzys parlamentarny - mówił wiceminister sportu.

Mejza oświadczył, że będzie bronił swojego dobrego imienia na drodze prawnej. - Mam tutaj już napisanych kilkadziesiąt pozwów, wniosków o zaprzestanie naruszania mojego dobrego imienia, jak również wniosków o sprostowania - poinformował. Na pytania dziennikarzy wiceminister nie chciał odpowiadać.

Terlecki: Życie jest brutalne

W środę wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) został zapytany przez dziennikarzy, czy widział konferencję Łukasza Mejzy. Odparł, że nie, ale czeka na informację służb w sprawie doniesień dotyczących wiceministra sportu.

Dopytywano go również, czy nie czuje obrzydzenia w związku z tym, że Zjednoczona Prawica musi opierać się na ludziach takich jak Łukasz Mejza. - Życie jest brutalne. Różni posłowie trafiają do Sejmu - odpowiedział Terlecki.

Mejza do dymisji?

Premier Mateusz Morawiecki pytany w ubiegłym tygodniu, czy podjął decyzje ws. ewentualnej dymisji Mejzy odpowiedział, że analizowane są wszystkie informacje dotyczące wiceministra. - One muszą zostać zweryfikowane, w szczególności wszystkie nowe informacje, które są publikowane. Tutaj proszę o cierpliwość, bo po tym, kiedy one zostaną przeanalizowane przez stosowne służby, dopiero wtedy mogą być podejmowane decyzje - zaznaczył premier.

Z kolei 1 grudnia odbyło się spotkanie parlamentarzystów PiS, w którym udział wziął m.in. lider ugrupowania Jarosław Kaczyński. Według zapowiedzi niektórych mediów, jednym z tematów spotkania miała być sprawa Mejzy. Posłowie PiS zapewniali jednak, że temat ten nie pojawił się podczas obrad klubu. Po ich zakończeniu szef PiS Jarosław Kaczyński - pytany przez dziennikarzy o sprawę Łukasza Mejzy - odpowiedział: "Cała sprawa będzie wyjaśniona i będą wyciągnięte wnioski, żadnego oportunizmu tu nie będzie". 

Mejza zasiada w Sejmie od marca tego roku, kiedy objął mandat po zmarłej posłance KP-PSL Jolancie Fedak. Po wejściu do Sejmu Mejza nie przystąpił do klubu Koalicji Polskiej-PSL i pozostał niezrzeszony. Wiceministrem sportu jest od października - objął funkcję z rekomendacji Partii Republikańskiej.

DOSTĘP PREMIUM