Jacek Sutryk o skutkach Polskiego Ładu. "Może tramwaj zamiast co 12 minut, będzie musiał jeździć co 15-16"

- Wydatki rosną w tempie geometrycznym. W 2022 roku to może być nawet 400 mln zł więcej. Sama stawka za kilowatogodzinę rośnie o 60 proc. Miasto jest coraz droższe w utrzymaniu, a dochody są coraz niższe. Na to rząd nie przychodzi z odpowiedzią - mówił w podcaście "Raport z miasta" prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.
Zobacz wideo

Jacek Sutryk pytany o podsumowanie 2021 roku we Wrocławiu ocenił, że sytuacja, w jakiej znalazły się samorządy, nie jest dla nich najwygodniejsza. - Na naszych oczach państwo próbuje osłabiać kondycję polskiego samorządu, w imię budowania etatystycznego, scentralizowanego państwa. (...) Dziś zamiast być skupieni na codzienności, zanurzeni w sprawy miast, dodatkowo musimy się angażować, broniąc zdobyczy ostatnich 30 lat: państwa demokratycznego, zdecentralizowanego - mówił w rozmowie z Tomaszem Settą.

Zdaniem prezydenta Wrocławia szansą na nowe otwarcie, także dla samorządów, mogą być dopiero wybory. A  przypomnijmy, że wybory parlamentarne zgodnie z kalendarzem odbyć się mają w 2023 roku. - Tylko władza myśląca proobywatelsko jest w stanie zagwarantować komfort, w którym każdy będzie robił swoje. Potrzebna jest nowa umowa społeczna i podział zadań między państwo a samorząd. Mamy tu dziś bałagan, niedoinwestowanie samorządów, pogarszającą się ich sytuację finansową. A przecież za każdym samorządem kryją się mieszkańcy - argumentował Sutryk.

Gość TOK FM przyznał, że planowanie 2022 roku nie było łatwe. Na zmiany podatkowe wprowadzone wcześniej przez rząd PiS nałożyły się rozwiązania wynikające z tzw. Polskiego Ładu. - Bardzo trudno było zaplanować budżet. Pewne zmiany w systemie podatkowym zadziały się na początku kadencji i przez nie nie udało się zrealizować zakładanych dochodów. Ale kłopoty zaczną się w 2023 i 2024 roku. Dziś mamy problem, by przygotować wieloletnie prognozy finansowe - tłumaczył prezydent.

Jak dodał, wydatki w samorządach rosną w tempie geometrycznym - we Wrocławiu w 2022 roku będzie ich o nawet 400 mln więcej. - Mamy wzrost cen, inflację producencką, bo drożeć będą również usługi. Sama stawka za kilowatogodzinę rośnie o 60 proc. Miasto jest coraz droższe w utrzymaniu, a dochody są coraz niższe. Na to rząd nie przychodzi z odpowiedzią - stwierdził rozmówca Tomasza Setty.

Czym to się skończy dla mieszkańców? - Będzie trzeba być może z pewnych rzeczy zrezygnować albo wstrzymać nowe. To będzie wymagało trzymania na wodzy apetytów. PIT, który jest głównym źródłem dochodów, jest nam systematycznie pomniejszany. A w zamian nie ma mechanizmów rekompensat - przekonywał prezydent Wrocławia. Wyjaśniał, że pieniądze na inwestycje, o których mówi strona rządowa, nie rozwiążą problemów związanych z rosnącymi kosztami bieżącymi. W związku z tym samorządy mogą stawać przed trudnymi decyzjami, których skutki mieszkańcy odczują na własnej skórze.

- Być może np. tramwaj zamiast co 12 minut, będzie musiał jeździć co 15-16 minut. Takich decyzji jeszcze nie ma, ale trzeba być przygotowanym na różne scenariusze. To są rzeczy kompletnie niezależne od nas - dodał prezydent Wrocławia. W związku z tym, jak przyznał, samorządy będą ostrożniejsze w podejmowaniu decyzji o nowych przedsięwzięciach. - Niestabilność, zła atmosfera spowodują, że będziemy działać i rozwijać się wolniej - ostrzegł Jacek Sutryk. 

DOSTĘP PREMIUM