"Mam wrażenie, że Kaczyński ma tablicę z wizerunkami ludzi, których nienawidzi". Brejza o sprawie Giertycha

- Nieprzypadkowe są losy trzech byłych wicepremierów rządów PiS. To może być wskazówka dla wszystkich koalicjantów tego ugrupowania, jakie konsekwencje mogą spotkać ludzi, którzy będą chcieli być wicepremierami albo będą chcieli wchodzić w koalicję z PiS - mówił w TOK FM senator KO Krzysztof Brejza, odnosząc się do sprawy wniosku o areszt dla Romana Giertycha.
Zobacz wideo

Prokuratura Regionalna w Lublinie poinformowała, że wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie mecenasa Romana Giertycha. Zgoda sądu - jak podali śledczy - umożliwiłaby poszukiwanie Giertycha listem gończym w związku ze sprawą dotyczącą przywłaszczenia 72 mln zł na szkodę giełdowej spółki Polnord. Z informacji przekazanych przez lubelską prokuraturę wynika, że śledczy zamierzają postawić prawnikowi dodatkowe zarzuty. 

Sprawę komentował w TOK FM senator Krzysztof Brejza z Koalicji Obywatelskiej, który nie ma wątpliwości, że ma ona charakter polityczny. Najlepszym tego dowodem, jak mówił, ma być fakt, że śledczy "przerzucają tę sprawę między sobą" - najpierw zajmowali się nią prokuratorzy z Wrocławia, potem z Lublina.

Prowadzący audycję red. Mikołaj Lizut zwrócił uwagę, że być może Roman Giertych powinien stawić się na przesłuchanie. Śledczy w komunikacie podali bowiem, że w ostatni wtorek mecenas miał pojawić się w prokuraturze i był to już 21. wskazany termin, na który Giertych nie przyszedł. - Reguły gry w państwie paraautorytarnym są takie, że jeśli sąd twierdzi, że nie ma zarzutów i człowieka oczyszcza, to ten człowiek jest czysty. Jeśli widać polityczny sznureczek z prokuratury do prokuratury i widać szukanie najbardziej lojalnych prokuratorów, to mamy takie działania, jak w państwach autorytarnych - komentował Brejza. 

Senator KO przekonywał, że przedstawiciele obecnej władzy już nieraz potrafili dać przykład "kompletnego niszczenia człowieka" i nieliczenia się ze zdaniem sądów. - Prokuratura myśli, że działa ponad sądami, że jest elementem władzy rządowej. Nad rządem jest z kolei prezes PiS. Mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński ma na Nowogrodzkiej taką tablicę z wizerunkami ludzi, których najbardziej nienawidzi - stwierdził Brejza.

Przypomniał sprawę innego byłego wicepremiera - Andrzeja Leppera z Samoobrony. - Na niego też kręcono wielką operację specjalną, za którą zapadły wyroki skazujące ludzi kierujących dziś służbami. Oni oczywiście zostali w wątpliwy sposób ułaskawieni, ale zapadły wyroki bezwzględnego więzienia za ich metody - mówił. Chodziło o tzw. aferę gruntową, czyli prowokację CBA, na czele którego stał wtedy Mariusz Kamiński. Celem operacji miało być udowodnienie korupcji w resorcie rolnictwa, którym kierował Lepper.  

Ale były lider Samoobrony to - według Brejzy - niejedyny taki przypadek. - Jest też przecież Jarosław Gowin i cała mechanika zbierania haków na ludzi z nim związanych, szantażowania ich i przekupywania - mówił. - Jest też wreszcie Roman Giertych. Nieprzypadkowe losy trzech byłych wicepremierów rządów PiS. To może być taka wskazówka dla wszystkich koalicjantów tego ugrupowania, jakie konsekwencje mogą spotkać ludzi, którzy będą chcieli być wicepremierami albo będą chcieli wchodzić w koalicję z PiS - przestrzegał gość TOK FM.

Sprawę dotyczącą wystosowania wniosku o areszt skomentował w mediach społecznościowych sam Roman Giertych. "Tak jak powiedziałem w zeszłym tygodniu, ze spokojem oczekuję na wynik kolejnych prób aresztowania mnie. Czymś muszą przykrywać drożyznę, zapaść w ochronie zdrowia itd." - napisał mecenas.

DOSTĘP PREMIUM